Jestem otwarta na współpracę

W SP nr 1 przepracowała jako dyrektor cztery lata. Wcześniej przez pięć lat była wicedyrektorem w SP nr 6. Nauczycielem jest od 25 lat. Od zawsze związana z Otwockiem, bardzo dobrze zna lokalne grono pedagogiczne. Od miesiąca kieruje otwocką Oświatą Miejską. O modelu zarządzania jednostką, której podlegają przedszkola i szkoły, z EDYTĄ ROSŁANIEC rozmawia Aleksandra Czajkowska.

oswiata

Wygrała Pani konkurs na dyrektora Oświaty Miejskiej i od 24 sierpnia oficjalnie zajmuje to stanowisko. To była trudna decyzja, by przystąpić do konkursu?
– To była osobista decyzja, ale nie zaprzeczę, że dyrektorzy innych szkół też mnie motywowali do startu w konkursie. Człowiek, który jest z ich grona, cieszy się większym zaufaniem, zna specyfikę tej pracy i jej problemy, dlatego łatwiej jest mi próbować je rozwiązać. Objęcie tego stanowiska traktuję jako wyzwanie zawodowe. Mogę przełożyć swoje doświadczenia ze stanowiska dyrektora szkoły – sama pamiętam, jakie miałam relacje z Oświatą Miejską. Teraz mogę wykorzystać swoje doświadczenia, bo widzę potrzebę zmiany.

Czego możemy się spodziewać?
– Postawiłam na komunikację i współpracę, bo wiele problemów można rozwiązać wspólnie. Zaplanowaliśmy cykl comiesięcznych spotkań z dyrektorami placówek oświatowych oraz panią wiceprezydent. Najbliższe spotkanie odbędzie się 30 września. To jest bardzo dobry pomysł, żebyśmy mogli na bieżąco omawiać nurtujące nas tematy i wymienić się informacjami. Na tę propozycję pozytywnie zareagowali dyrektorzy placówek. Jestem otwarta na sugestie nauczycieli i rodziców. Moim przewodnim hasłem jest współpraca i wsłuchanie się w potrzeby wszystkich. Zależy mi, żeby Oświata Miejska była postrzegana jako jednostka kompetentna i profesjonalna.

Wracając do konkursu, który Pani wygrała, jaką ma Pani wizję funkcjonowania Oświaty Miejskiej?
– W moim modelu zarządzania Oświatą Miejską postawiłam sobie cztery zadania. Przede wszystkim wypracowanie dokumentu, który będzie wyznaczał kierunek rozwoju oświaty w mieście na najbliższych np. pięć lat. Powstanie on w wyniku współpracy z dyrektorami placówek, radnymi i prezydentem na bazie analiz demograficznych, kierunków rozwoju miasta i innych spostrzeżeń. Chcę też stworzyć zasady współpracy i komunikacji z dyrektorami podległych placówek, przyjrzeć się organizacji podległych jednostek, w tym także Oświaty Miejskiej. Na razie przyglądam się jej pracy i zakresowi obowiązków pracowników. Może trzeba będzie coś przeorganizować, żeby odpowiadało to mojej wizji. Oświata Miejska jest jednostką przeznaczoną nie tylko do obsługi finansowo-księgowej placówek, ale również merytorycznej. Działamy na styku tych dwóch funkcji. Myślałam też o koordynacji zamówień publicznych dla podległych placówek, żeby wszystko spływało do nas, bo pewne rzeczy można robić wspólnie, np. przetargi. Zależy mi też na współpracy z lokalnym środowiskiem i instytucjami, które współpracują z Oświatą Miejską, żebyśmy dzielili się wspólnie pomysłami, ofertą kulturalną, promocją.

Oświata pochłania najwięcej środków z budżetu miasta. Czy jest też możliwość poszukania oszczędności?
– Jednym z punktów mojej koncepcji była optymalizacja finansowa kosztów. Trzeba będzie poszukać oszczędności, myślę, że uda się je uzyskać, tylko trzeba wszystko szczegółowo przeanalizować. To też jest jednym z moich celów.

Czy Pani zdaniem Oświatę Miejską należałoby wyprowadzić z budynku Szkoły Podstawowej nr 12, o co zabiegają rodzice?
– Zdaję sobie sprawę, że „Dwunastka” jest największą szkołą w Otwocku, uczniów przybywa i rosną potrzeby edukacyjne. Życzyłabym sobie, żeby Oświata Miejska funkcjonowała jako odrębna instytucja, ale trzeba by znaleźć dla niej lokal. Decyzja w tej sprawie należy do władz miasta. Będę prowadziła rozmowy w tym kierunku. Należy pamiętać, że od 2016 roku będziemy stali w obliczu tworzenia Zespołów Szkolno-Przedszkolnych i trzeba będzie podjąć jakieś działania, aby zapewnić sprawiedliwy dostęp do edukacji wszystkim mieszkańcom i rozsądnie po- dzielić to, czym obecnie dysponujemy, bo miasto jest rozległe.

Widzi już Pani pewne priorytety w inwestycjach czy remontach potrzebnych do zrealizowania w nadchodzącym roku?
– Poprosiłam dyrektorów, żeby spisali, jakie remonty należy u nich przeprowadzić. We wrześniu i październiku złożę wizyty w placówkach, żeby porozmawiać o problemach, ocenić warunki lokalowe i potrzeby  zarówno inwestycyjne, jak i remontowe.

Od kiedy została Pani dyrektorem Oświaty Miejskiej, zawiesiła karierę nauczyciela. Nie będzie Pani brakowało szkolnej codzienności?
– Jeśli chodzi o nauczanie, które zawsze było moją pasją, najbardziej żałuję, że utracę kontakt z dziećmi. Dobrze się czułam w roli nauczyciela i w tej pracy się realizowałam. Dlatego tym bardziej cieszę się z zaproszeń do szkół, bo mam wtedy kontakt z dziećmi.

Szkołę Podstawową nr 1 zostawiła Pani w dobrych rękach?
– W bardzo dobrych. Nowa dyrektor (Dorota Rejek – przyp. red.) była moim zastępcą, zna szkołę od podszewki, wyznajemy te same wartości i priorytety. Jest to osoba bardzo poukładana i profesjonalna, cieszy się zaufaniem rodziców, ze spokojnym sumieniem zostawiłam jej szkołę. Pełni obowiązki dyrektora „Jedynki” do czasu ogłoszenia konkursu, co nastąpi w przyszłym roku.

Dziękuję za rozmowę i życzę powodzenia w realizacji wszystkich planów. 

REKLAMA

REKLAMA