Wojna z cwanymi rabusiami

Lisy stają się coraz bardziej bezczelne. Wchodzą na podwórko jak do stołówki kilka razy dziennie i wcale nie boją się ludzi. Tylko w ciągu miesiąca mieszkanka Czarnówki straciła w ten sposób 15 kur! Populacja lisów z każdym rokiem wzrasta. Na odsiecz bezradnym mieszkańcom ruszą więc uzbrojeni po zęby myśliwi.
Mieszkańcy Bolesławowa, Czarnówki i innych okolicznych  miejscowości, którzy prowadzą nierówną walkę z rudymi  terrorystami,  nie są w niej z góry skazani na porażkę.  Jedno z kół łowieckich już obiecało pomoc
Mieszkańcy Bolesławowa, Czarnówki i innych okolicznych miejscowości, którzy prowadzą nierówną walkę z rudymi terrorystami, nie są w niej z góry skazani na porażkę. Jedno z kół łowieckich już obiecało pomoc

Po naszym artykule o rolniku ze wsi Bolesławów, terroryzowanym przez lisa („LO” nr 38), mieszkańcy okolicznych miejscowości zaczęli zgłaszać sołtysowi podobne problemy w nadziei uzyskania pomocy. Tymczasem z redakcją skontaktowała się mieszkanka sąsiedniej Czarnówki, której w ciągu miesiąca lisy udusiły już 15 kur.

Pogoń za rudą kitą
– Moja posesja jest nieogrodzona – mówi Halina Nowak.

– Najpierw zginęła jedna kura, ale nie widziałam, co się stało, więc nie mogłam podejrzewać, że to sprawka lisa. Później zaczęło podchodzić już po kilka lisów naraz. Jednego dnia podeszły cztery lisy i zaczęły krążyć w koło. Mam też kilka królików, ich klatki są bardzo podrapane, widać, że lisy i do nich próbowały się dobrać – opowiada mieszkanka Czarnówki.

Lisy podchodzą najczęściej w czasie drugiego śniadania, w godz. 9.30-10.30, i w porze obiadu, od 12 do 13.30. W tym czasie na podwórku często bawią się dzieci. – Córka ma małe dziecko i jest przerażona, bo nie wiadomo, czy lis nie zaatakuje malucha w piaskownicy. Już nie raz te rude łby zza niej wyglądały. Któregoś razu wychodzę z dziećmi na podwórko i widzę, jak lis niesie kurczaka, więc zostawiłam dzieci, starszemu kazałam pilnować młodsze, a sama biegiem za nim. W zielsku nad Świdrem tego kurczaka zgubił. Byłam już jakieś półtora metra od niego, ale nie udało mi się go uratować. Lis zdążył wrócić, złapał go ponownie i uciekł. Teraz to sama się zastanawiam, po co ja za nim pobiegłam z gołymi rękami… – wzdycha kobieta. – To chyba był jakiś niekontrolowany odruch, bo nie po to się chowa ten drób, żeby jakieś dzikie zwierzę go rozszarpało. Innym razem widziałam, jak lis porwał kurczaka z ogródka i uciekł z nim przez podwórko sąsiada. Ja tam pobiegłam, stoimy i rozmawiamy, a tu widzę, jak drugi lis już podchodzi – opowiada pani Halina.

Pewnego dnia z kobietą na podwórku stało kilka osób i wszyscy ze zdziwieniem patrzyli, jak lis podszedł do nich na odległość około pięciu metrów, położył się spokojnie i obserwował ludzi. Najwyraźniej czekał, aż odejdą, by dobrać się do kolejnej kury. – Ja już nie wiem, co z tymi lisami robić. Odstrzelić czy coś dać, żeby się nie rozmnażały? Podobno na lisy dobre są petardy, ale boję się ich używać, żeby mi ręki nie urwało. Człowiek przeżył 60 lat, ale pierwszy raz widzę lisy z bliska. Kto by pomyślał, żeby lisy w biały dzień podchodziły do siedliska? – dodaje kobieta.

Pani Halina mówi, że lisy, które kradną jej kury, to zwykłe rudzielce, ale w okolicy Lipowego mieszkańcy widywali także lisy srebrne. – Chyba trzeba zacząć je oswajać i hodować jak zwierzęta domowe – kończy rozmowę rozgoryczona mieszkanka Czarnówki.

Urząd ma związane ręce
Na naszą poprzednią publikację natychmiast zareagowali też urzędnicy z Wiązowny, którzy tłumaczą, że postąpili zgodnie z przepisami. – Takich zgłoszeń jak to z Bolesławowa mamy wiele i posądzenie nas o ignorowanie problemu oraz lenistwo urzędnicze było bardzo krzywdzące, bo my jako urząd gminy zrobiliśmy właśnie to, co trzeba – zapewnia Iwona Marczyk, naczelnik Wydziału Ochrony Środowiska.

– Żaden przepis ustawy nie wskazuje gminy jako odpowiedzialnej za dzikie zwierzęta, a do takich zaliczają się lisy. Nieoswojone zwierzęta są własnością Skarbu Państwa, a mimo to próżno szukać w przepisach prawa sposobu postępowania w takich przypadkach jak opisany w poprzednim artykule. Oczywiście w ramach dobrych praktyk zostały wypracowane z kołami łowieckimi procedury postępowania z dzikimi zwierzętami na terenie gminy, które my, urzędnicy, stosujemy w zależności od zaistniałej sytuacji – przekonuje urzędniczka.

– Reagujemy na każde zgłoszenie dotyczące dzikiego zwierzęcia, i jest ono analizowane pod kątem możliwości niesienia pomocy z naszej strony. Tak było i tym razem. Fakt, że lis przychodzi i obserwuje kury, jest zjawiskiem normalnym na terenach wiejskich. Te zwierzęta przychodzą, bo są ciekawe lub szukają łatwej zdobyczy. Z reguły nie są niebezpieczne, a nawet potrafią się bawić. Lisy, sarny, dziki, łosie odwiedzają domostwa, ale nigdy nie zostają na stałe. Nawet wezwany na miejsce łowczy nie będzie mógł zdrowego zwierzęcia odstrzelić – informuje naczelnik Wydziału Ochrony Środowiska. – Te wszystkie informacje otrzymał ode mnie sołtys Bolesławowa. Na terenie, na którym mieszkamy, takie sytuacje zdarzają się i będą się zdarzać. Nic tego nie zmieni. Mieszkańcy muszą mieć świadomość, że mieszkając na wsi, należy zabezpieczać posesje przed dostępem dzikich zwierząt. Zapewniam o naszym zrozumieniu dla tego typu problemów, jednak tak jak szanujemy naszych mieszkańców, tak samo musimy szanować i chronić przyrodę, obok której żyjemy – wyjaśnia Iwona Marczyk.

Polowanie na lisa
Czy w takim razie mieszkańcy Bolesławowa, Czarnówki i innych okolicznych miejscowości, którzy prowadzą nierówną walkę z rudymi terrorystami, są w niej z góry skazani na porażkę? Niekoniecznie. Jedno z kół łowieckich już obiecało pomoc.

– Nasze koło jakiś czas temu zorganizowało zbiorowe polowania w powiecie garwolińskim i przez kilka lat na tym terenie był spokój z lisami. Teraz ich populacja znów się odbudowała i problem wrócił. Podobną sytuację obserwujemy w gminie Wiązowna – mówi Krzysztof Stoń, prezes Wojskowego Koła Łowieckiego „Bażant”. – Lis w ciągu roku w miocie może mieć nawet osiem młodych, więc populacja szybko się odradza. Chociaż okres ochronny na lisy już się skończył, to w tej chwili rozsiana jest szczepionka przeciw wściekliźnie i przez około dwóch tygodni nie można na nie polować. Gdy ten okres się skończy, można będzie zorganizować polowanie – dodaje prezes.

Mieszkańcy, najlepiej za pośrednictwem władz gminy, powinni zwrócić się do miejscowych kół łowieckich z prośbą o pomoc. Dobrze by było, gdyby taka informacja dotarła też do Nadleśnictwa Celestynów. – Jeżeli mieszkańcy zwrócą się do Nadleśnictwa o pomoc, to wtedy poproszę koło łowieckie o pełną informację o tym, jak ten problem rozwiązać – tłumaczy nadleśniczy Artur Dawidziuk z Nadleśnictwa Celestynów. – Może się zdarzyć sytuacja patowa, gdy lisy mają nory blisko terenów zabudowanych i nie można zorganizować polowań. Wtedy jest problem. Można podjąć różne działania zarówno zgodne, jak i niezgodne z prawem. Przed tymi drugimi jednak przestrzegam. Na pewno można zintensyfikować działania i wymóc na łowczych, by polowania były bardziej skuteczne, przy czym nie muszą to być wcale polowania zbiorowe – dodaje nadleśniczy.

– Jeżeli mieszkańcy chcą obiektywnej informacji, to zapraszam do nadleśnictwa na spotkanie. Chętnie podpowiem, jakie są rozwiązania prawne, a jakie praktyczne. Służę wszelką pomocą – deklaruje Dawidziuk.

Prezes WKŁ „Bażant” obiecał nam, że spróbuje zorganizować polowanie na lisy w swoim obrębie łowieckim, którego granica przebiega pod Glinianką. Po naszej interwencji także wiązowski urząd podjął działania. – My ze swej strony zwrócimy się do kół łowieckich, mających swoje obwody na terenie gminy, o wykonanie przewidzianych na ten rok limitów odstrzałów lisów oraz poinformujemy o konieczności ich zwiększenia – obiecuje zastępca wójta Tomasz Kostyra.

Tu znajdziesz pomoc w walce z lisami
  1. Koło łowieckie „Dzik”     tel. 22 633 00 29
  2. Koło łowieckie „Bażant”     tel. 660 778 193
  3. Koło łowieckie „Otwock”     tel. 22 779 40 88
  4. Nadleśnictwo Celestynów     tel. 22 789-70-03
  • Klara says:

    doprawdy? A nie można odłowić i wywieźć gdzieś indziej? Uwielbiamy jak leje się krew! Dno. Cywilizacyjne dno polegające na dewastacji wszystkiego wokół, zamiast działać systemowo zabijamy. Ech, wracają wieki średnie…

  • Aska says:

    że też ludzie niewiedzą co zrobić z takim lisem …przecież skóra duzo kasy kosztuje … niedość że można zabić to i jeszcze skóre sprzedać.

2 thoughts on “Wojna z cwanymi rabusiami”

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

You may use these HTML tags and attributes:

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

REKLAMA

REKLAMA