Walka na wodę i ścieki

Plan był taki, żeby obniżyć stawki za wodę i ścieki, jednak z uwagi na lukę prawną radni zdecydowali się na bezpieczniejsze rozwiązanie, czyli pozostawienie obecnych taryf bez zmian, ale tylko przez pół roku. Po tym okresie kwestia wysokości opłat ma znów wrócić na obrady rady miasta.
opwik
Prezesa Mieczysława Kostyrę wspierali pracownicy OPWiK

Zgodnie z wnioskiem Otwockiego Przedsiębiorstwa Wodociągów i Kanalizacji opłaty za wodę i ścieki miały pozostać do 31 października 2016 roku na takim samym poziomie jak obecnie. Zdaniem prezesa OPWiK i prezydenta miasta to dobra wiadomość dla mieszkańców. Radni chcieli pójść krok dalej i obniżyć taryfy, przypominając, że spółka OPWiK została powołała do realizacji zadań własnych gminy, 100% jej majątku to kapitał przekazany przez miasto, a jednoosobowym zgromadzeniem wspólników jest prezydent. Dlatego też zdaniem radnych wypracowany przez spółkę  zysk powinien być skierowany na obniżenie cen opłat dla mieszkańców.

Po co analiza?
Radni już wcześniej na komisjach i sesjach sygnalizowali, że powalczą o zmianę wysokości stawek. Wystąpili nawet do prezydenta o przedstawienie analizy kosztów, dotyczącej wniosku o zatwierdzenie taryf. Nie doczekali się jednak takiego dokumentu, więc za prywatne pieniądze zlecili biegłej sądowej opracowanie takiej analizy. Nie pozostawiła ona suchej nitki na wyliczeniach taryf złożonych przez OPWiK. Na sesji 5 października przewodniczący rady miasta Jarosław Margielski zapytał prezydenta Zbigniewa Szczepaniaka, dlaczego nie zweryfikował kosztów pod względem celowości ich ponoszenia i czy takie stawki są uzasadnione.

– Taka analiza będzie zrobiona, jeśli OPWiK złoży wniosek o zmianę stawek za wodę i kanalizację, natomiast obecnie złożono wniosek o przedłużenie obowiązywania stawek płaconych w zeszłym roku. Pozostają one niezmienione od 2012 roku – odpowiedział prezydent.

Jarosław Margielski zwrócił uwagę, że taka analiza nie była nigdy wykonywana, mimo że ustawa o zbiorowym zaopatrzeniu w wodę i zbiorowym odprowadzaniu ścieków tego wymaga. Przedstawiane przez OPWiK taryfy były tylko weryfikowane pod względem zgodności z prawem przez zespół miejskich urzędników w składzie: Iwona Lech, Marzena Połosak i Anna Gut. – Jeśli to zostało zweryfikowane zgodnie z prawem, to znaczy, że również uwzględniało te sprawy. Interpretacja, co powinno być i jak to jest zrobione, to rzecz odrębna, nie do dyskusji – skomentował przywołane przez radnych zapisy ustawy prezydent.

To musi kosztować!

– Zastanawiające jest to, że od 2012 roku opłaty za wodę i ścieki co roku nie są zmieniane. Jak możliwe jest ustalenie cen taryfowych, które powinny bilansować przedsiębiorstwo na zero, jeżeli mamy na uwadze maksymalne obniżenie cen mieszkańcom? Jeżeli od 2012 roku nie było podwyżki, a później w następnym roku był wzrost wynagrodzeń (dla pracowników OPWiK – przy. red.) o 18%, 22%. To byłoby uzasadnione, gdyby było skorelowane ze wzrostem wskaźnika amortyzacji, czyli wykonywaniem i oddawaniem do użytkowania nowych inwestycji. A tak widzimy, że wskaźnik amortyzacji nie idzie w parze ze wzrostem wynagrodzeń. Nie powstają nowe inwestycje, przedsiębiorstwo nie zwiększyło świadczonych usług, a zwiększyło wzrost zatrudnienia – przywołał zapisy w przedstawionej analizie szef rady miasta.

Po usłyszeniu tych informacji radni chcieli wiedzieć, dlaczego mieszkańcy ponoszą takie, a nie inne koszty z tytułu opłat za wodę i ścieki. – Podano tu wiele nieprawdziwych informacji. Fundusz płac nie wzrósł o 22%, tylko o 20%. Z czego to się bierze? Były wypłacane nagrody, załoga ma prawo mieć podwyżki. Zwiększyliśmy zatrudnienie, ponieważ mamy bardzo dobrą współpracę z urzędem pracy. Były wyższe odprawy emerytalno-rentowe, ekwiwalenty. Czy wzrost zatrudnienia wynagrodzenia w OPWiK to coś nagannego? To pozytywne działanie przedsiębiorstwa, które działa na rynku jako pracodawca i daje zatrudnienie, redukując bezrobocie. My pracujemy nie tak jak niektórzy osiem godzin, pięć dni w tygodniu, tylko 365 dni w roku 24 godziny na dobę i jesteśmy do dyspozycji wszystkich mieszkańców. To musi kosztować, pracownicy muszą być godziwie opłacani – argumentował prezes OPWiK Mieczysław Kostyra. – Dzięki temu, że jesteśmy dużym przedsiębiorstwem w mieście, na moim biurku co roku leży ponad 100 podań o zatrudnienie. O czymś to świadczy, ludzie chcą u nas pracować, a ci, którzy pracują, muszą być godnie wynagradzani. Gdyby ktoś w tych fekaliach był parę godzin, to by zrozumiał charakter tej pracy. Jak o trzeciej nad ranem jest awaria, to wszyscy śpią, a nasi pracownicy pracują, więc wynagrodzenia powinny rosnąć – uważa prezes Kostyra.

– Ten cały dokument został zrobiony na zamówienie, jest niewiarygodny. Pani, która go pisała, przegrała sprawę, bo doradzała Celestynowowi. Zastanowimy się nad złożeniem sprawy do sądu – skomentował przedstawioną przez radnych analizę finansowo-prawną prezes OPWiK. – Pan chce przekazać świetną informację, że nie wzrosną ceny. A ja bym się zastanowił, czy nie możemy przedstawić jeszcze lepszej, że te ceny spadną, bo do takich wniosków prowadzi analiza kosztów – odparł przewodniczący komisji ochrony środowiska i urbanistyki radny Przemysław Bogusz.

Dlaczego przepadły miliony…
Szef rady miasta wyciągnął na sesji jeszcze jeden dokument, którego nie mógł uzyskać od OPWiK, a który przesłało mu Ministerstwo Środowiska. Przywołał wniosek przedsiębiorstwa w sprawie projektu „Przebudowa i rozbudowa oczyszczalni ścieków w Otwocku”. Na tę inwestycję OPWiK starało się uzyskać z Unii Europejskiej dofinansowanie w wysokości 19 mln zł. Pieniądze jednak przepadły, za co winą obarczono „destrukcyjne działanie” stowarzyszenia ekologicznego Zielony Kasztel. To przez jego odwołania przedsiębiorstwo miało nie uzyskać pozwolenia na budowę potrzebnego do wniosku o dofinansowanie planowanej inwestycji. W piśmie z ministerstwa jest jednak jasno napisane, że wniosek OPWiK nie został zakwalifikowany z powodu niespełnienia kryteriów merytorycznych II stopnia, takich jak: kompletność złożonej dokumentacji, poprawność analizy finansowej i ekonomicznej, gotowość techniczna projektu do realizacji i zgodność projektu z wymogami prawa ochrony środowiska”. Brak aktualnego pozwolenia na budowę jest tylko jednym z powodów nieudzielenia wsparcia, ale przedsiębiorstwo cały czas podaje ten argument jako najważniejszy, bez którego nie było sensu poprawiać innych wskazanych braków.

– Cały czas słyszymy, że to przez działanie jakiegoś stowarzyszenia straciliśmy pieniądze, ukrywa się jednak przed nami dwie strony zarzutów dotyczących wszystkiego, od błędów formalnych po merytoryczne. To ja już nie wierzę w nic, co mówi OPWiK – skomentował odpowiedź z ministerstwa radny Bogusz.

Szef rady miasta wskazał, jaki to ma związek z omawianymi taryfami.

– W piśmie wskazano, że amortyzacja i jej wskaźniki są niewłaściwie obliczone, a tak samo obliczane są w przypadku taryf. Jeśli tu wskazano, że są wyliczone w błędny sposób, to jaką mamy gwarancję, że takiej pomyłki przedsiębiorstwo nie zrobiło w przypadku taryf, jeśli ktoś nie dokonał analizy? – zastanawia się Jarosław Margielski.

– Alokacja kosztów jest robiona prawidłowo, zgodnie z zasadami – zapewnił prezes Kostyra. – Przyjeżdża do nas z zewnątrz firma i na podstawie wydruków komputerowych sporządzają taryfy. Jest to rzetelne i zgodne z przepisami prawa – dodała Grażyna Osica, prokurent w OPWiK. – To dlaczego amortyzacja została źle rozpisana we wniosku o dofinansowanie z UE? – dociekał Margielski. – Były to błędy popełnione w ministerstwie, a nie przez nas. Wrzucanie do jednego worka różnych amortyzacji jest nie na miejscu – odpowiedział prezes.

Półroczny kompromis
Po kilkugodzinnej dyskusji przewodniczący rady miasta złożył wniosek o zmianę treści uchwały, czyli odmowę uchwalenia przedłużenia czasu obowiązywania dotychczasowych taryf, co przedstawił radzie prezydent na wniosek OPWiK. – Spółka daje do zatwierdzenia taryfy z lakonicznym wytłumaczeniem, że one się nie zmieniają. Nie robią podwyżki, więc powinniśmy się cieszyć, i najlepiej, żebyśmy to zatwierdzili.

Takie czasy jednak się skończyły. Będziemy bazować tylko na dokumentach finansowych. Jeśli nie będzie właściwej weryfikacji zgodnej z ustawą, to nie mamy o czym rozmawiać – argumentował wniosek Jarosław Margielski.

W tym momencie głos zabrała jednak obecna na sesji radca prawny, która zaznaczyła, że propozycja radnych nie ma podstawy prawnej i nie mogą oni odmówić przedłużenia czasu obowiązujących taryf. Po dłuższej przerwie udało się dojść do porozumienia. Stanęło na tym, że OPWiK zmieni na sesji swój wniosek w sprawie terminu przedłużenia obowiązujących taryf tylko do 30 kwietnia, a nie, jak pierwotnie zakładano, do 31 października 2016 r. Rada miasta ze swojej strony zgodzi się uchwalić te same stawki tylko na pół roku. – Gdybyśmy podjęli uchwałę o odmowie zatwierdzenia taryf, to nie ma literalnej ścieżki prawej, która określa, co dalej. Mogłoby dojść do sytuacji, że nie ma taryf, więc nie wiadomo, na jakiej podstawie przedsiębiorstwo ma pobierać opłaty od mieszkańców. W tej sytuacji OPWiK każdemu klientowi musiałoby zakładać sprawę cywilną i wykazywać koszty za wodę i ścieki zgodnie z zasadą, że zanieczyszczający płaci. Możemy sobie wyobrazić, jak ko-sztowne i duże przedsięwzięcie to by było – argumentował zmianę stanowiska radnych Jarosław Margielski. – Znaleźliśmy wyjście, nie jest ono do końca satysfakcjonujące dla obu stron, ale jest rodzajem kompromisu i otwarciem na dalszą współpracę – dodał szef rady miasta.

Rada miasta większością głosów (przeciw był radny Krzysztof Kłósek, a od głosu wstrzymał się radny Andrzej Sałaga) podjęła uchwałę o zatwierdzeniu dotychczasowych stawek za wodę i ścieki na pół roku. Co dalej? – Będziemy oczekiwali wniosku o zatwierdzenie taryf, który poddamy szczegółowej weryfikacji, a OPWiK będzie musiało nam ten wniosek złożyć – mówi przewodniczący Margielski.

REKLAMA

REKLAMA