Domowy kat

Poza domem Krzysztof J. był niezwykle uprzejmy. Za to w swoich czterech ścianach regularnie urządzał żonie i dzieciom piekło. – Zabiję cię! – krzyczał do swojej przerażonej żony podczas ostatniej awantury, wymachując przed nią kuchennym nożem.
Za znęcanie się nad najbliższymi tyranowi grozi pięć lat za kratkami
Za znęcanie się nad najbliższymi tyranowi grozi pięć lat za kratkami

Krzysztof J. kilka lat temu zamieszkał z rodziną, żoną i trójką dzieci, w niedużej wsi w gminie Kołbiel. Sprawiali wrażenie szczęśliwych. Mężczyzna prowadził własny biznes i zapewniał swoim bliskim komfortowe warunki życia. Zawsze miał trzeźwy umysł, nie pił alkoholu. Poza domem 41-latek był uprzejmy i szarmancki, ale w czterech ścianach zamieniał się w tyrana i domowego kata, który terroryzował rodzinę. Wymagał od niej bezwzględnego posłuszeństwa, a dzieci zmuszał do ciężkiej pracy w swojej firmie. Krzysztof J. wszystko kontrolował i nie znosił, gdy ktoś mu się sprzeciwiał. Rodzina od dawna żyła w strachu przed jego gniewem. Z każdym dniem surowe rządy Krzysztofa J. stawały się coraz okrutniejsze.

Tyran uciekł przed policją
W czwartek, 15 października mężczyzna urządził rodzinie kolejną awanturę, podczas której wyżył się na swojej żonie i 13-letnim pasierbie. Pobił ich, wyzywał i poniżał. – Zabiję cię! – krzyczał do swojej bezbronnej żony, wymachując przed nią kuchennym nożem. Sąsiedzi zaniepokojeni odgłosami krzyków, powiadomili o sprawie policję. – Funkcjonariusze z posterunku w Kołbieli zostali wezwani na interwencję do jednego z domów na terenie gminy – mówi komisarz Jarosław Sawicki z Komendy Powiatowej Policji w Otwocku.

Krzysztofa J. jednak nie udało się zatrzymać, bo mężczyzna uciekł z domu, zanim patrol policji przyjechał na miejsce. – Z zebranych informacji wynikało, że 41-latek znęcał się nad swoją żoną, a także groził jej nożem – dodaje komisarz. Stróżów prawa zaniepokoiło również zachowanie znajdujących się w domu trójki dzieci, które były zdenerwowane i wystraszone. – Mając na uwadze ich dobro, funkcjonariusze sporządzili tzw. niebieską kartę, którą zakłada się w przypadku, kiedy w rodzinie jest przemoc – mówi komisarz Sawicki.

Spalił chłopcu ubrania
Następnego dnia, w piątek 13-letni pasierb Krzysztofa J. pojawił się w szkole z licznymi siniakami. Pedagogów zaniepokoił stan, w jakim znajdował się chłopiec, i powiadomili o sprawie policję. – Chłopiec był przygnębiony, roztrzęsiony i niewyspany – mówi prokurator rejonowy Jolanta Łubkowska. Funkcjonariusze podejrzewali, że Krzysztof J. stosował przemoc nie tylko wobec swojej żony. W toku postępowania wyszły na jaw szokujące fakty. Mężczyzna, który miał opiekować się 13-latkiem i zastąpić mu ojca, bił go, wyzywał, gnębił i poniżał. Dziecko wielokrotnie słyszało, że nie dożyje kolejnego dnia. Ojczym często wyrywał go ze snu, urządzał awantury, a popołudniami kazał mu pracować w jego firmie. Gdy chłopiec zbuntował się, ojczym spalił mu ubrania. – Mężczyzna jest podejrzewany między innymi o grożenie dziecku pozbawieniem życia, bicie i zakłócanie snu – potwierdza komisarz.

Długo posiedzi za kratami
Tyran został już zatrzymany, a sprawa trafiła do prokuratora. – Mężczyzna stanowił zagrożenie dla rodziny, dlatego złożyliśmy wniosek o areszt, aby zapobiec dalszym, być może tragicznym, wydarzeniom – mówi prokurator rejonowy Łubkowska. Otwocki sąd  w niedzielę przychylił się do wniosku prokuratora. – 41-latek trafił do aresztu na trzy miesiące – mówi komisarz Sawicki. Za znęcanie się nad najbliższymi tyranowi grozi pięć lat za kratkami.

Otwocka prokuratura wyjaśnia szczegóły rodzinnego dramatu, jaki rozgrywał się w czterech ścianach domu tej rodziny. Na razie prze- słuchano żonę mężczyzny i najstarsze dziecko. Natomiast 13-latek z racji wieku zostanie przesłuchany przez sąd w obecności psychologa.

Nie można godzić się na terror
– W sytuacji, kiedy jest zagrożone dobro dziecka, trzeba szybko i stanowczo działać – mówi prokurator rejonowy Jolanta Łubkowska. – Przemilczenie agresji ze strony oprawcy daje mu pewne przyzwolenie na dalsze okrutne zachowanie. Jednak wiele osób boi się kata i nie zgłasza sprawy na policję. Dlatego czasami pedagog odgrywa decydującą rolę w ujawnieniu przemocy domowej. Jeśli nauczyciel zauważy, że dziecko mogło paść ofiarą agresji, to zawsze należy zgłosić sprawę odpowiednim służbom. Nie można godzić się na żadną formę terroru fizycznego i psychicznego – ani na przemoc między dorosłymi – ani wtedy, kiedy dorosły krzywdzi dzieci – podkreśla prokurator rejonowy Łubkowska.

  • marek says:

    kurwa ,chuj do zajebania ,dzieci bić nie wolno ć

  • marek says:

    znam typa ,na pozór łagodny kawał chuja ,powinien siedzieć

2 thoughts on “Domowy kat”

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

You may use these HTML tags and attributes:

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

REKLAMA

REKLAMA