Afery małe i duże

W głównym nurcie życia Otwocka, wyznaczonym przez funkcję kuracyjną i letniskową, pojawiały się różne zjawiska. Także o charakterze kryminalnym. Stanowiły one atrakcyjny temat dla prasy.
Tytuł relacji  dotyczącej  głośnego procesu,  w którym pojawił się wątek otwocki („Nasz Przegląd”  22 stycznia 1929 r.)
Tytuł relacji dotyczącej głośnego procesu, w którym pojawił się wątek otwocki („Nasz Przegląd” 22 stycznia 1929 r.)

W styczniu 1929 roku „Nasz Przegląd” zamieścił relację z procesu w warszawskim Sądzie Okręgowym. Czterej mężczyźni zostali oskarżeni o zamordowanie drukarza Szlamy Rafałowicza, którego wcześniej wciągnęli do procederu fałszowania pieniędzy. Rafałowicz miał zagrozić, iż wyda kompanów w ręce policji, gdyż nie otrzymał zapłaty za „zdyskwalifikowane” zamówienie. Maszyny drukarskie do fałszowania pieniędzy znajdowały się „w jednej z willi w Otwocku i tam prawdopodobnie zamordowano Rafałowicza, następnie zaś przewieziono do Warszawy”.

Głównym oskarżonym był Icek Szpitalewicz. Pojawił się on – w towarzystwie dwóch wspólników – również na łamach łódzkiej gazety „Ilustrowana Republika” (z 7 maja 1931 roku) informującej, że w Bia-łymstoku zakończył się „wielki sensacyjny proces o fałszowanie banknotów polskich i amerykańskich”. W obieg trafiło ponad 100 tys. falsyfikatów. O wspomnianym tercecie przestępców napisano: „<< wsławili się>> w procesie bandy fałszerzy z Otwocka i obecnie odsiadują karę 12-letniego więzienia”.

W latach 1932-1933 prasa wielokrotnie donosiła o innym procederze związanym z Otwockiem. Rozbudowany tytuł z gazety „ABC” alarmował: „Otwock – siedlisko hazardu. Należy położyć kres szulerniom w pensjonatach. Otwock przygotowuje się na przyjęcie nowych ofiar”. Autor tego artykułu przypominał: „Jest bowiem publiczną tajemnicą, że Otwock to Mekka warszawskich i niewarszawskich karciarzy”. Informował o kilku drastycznych przypadkach: „Syn znanego kupca […], otrzymawszy od ojca 14 000 złotych na zapłacenie rachunków w Łodzi […], pojechał grać do Otwocka. W rezultacie ojciec musiał go wykupić z pensjonatu, gdzie zalegał z opłatą. […] Pewien kupiec, który przegrał w Otwocku przeszło 50 000 zł, popełnił samobójstwo. Znany fabrykant […] rozwiódł się z żoną, która przegrała w Otwocku podczas kuracji kilka tys. zł ”.

Na tym tle za niewinny incydent można uznać fakt opisany w „Wieczorze Warszawskim”. Goście w jednym z otwockich pensjonatów nad ranem zostali obudzeni krzykami. Okazało się, iż żona pewnego kupca przegrała 250 zł, ale mogła uiścić tylko 220 zł. Zwycięzca, zawodowy karciarz, domagał się brakującej kwoty. Właściciel pensjonatu, dla świętego spokoju, wyłożył 30 zł z własnej kieszeni.

Natomiast incydent opisany w „Kurierze Codziennym” mógłby stanowić inspirację do filmu „Otwockie żądło”. Dwaj wspólnicy – udając, że się nie znają – zachęcili kilku innych mężczyzn do gry. Jeden wspólnik sugerował brak karcianego doświadczenia. Później jednak zdarzył się „cud”. Oszust bez– litośnie ograł naiwnych partnerów. Intryga się wydała, jednak zbyt późno – obaj „cudotwórcy” zdążyli się bezpiecznie ulotnić. Z kolei wyjaśnienie innych spraw – jak śmierć młodej kobiety (w Hotelu Polskim) spowodowana żrącą substancją oraz postrzelenie Moszka Rotszwajna (przy ul. Świderskiej) – byłyby zadaniem godnym detektywów z powieści kryminalnych.

W tym samym czasie pojawiały się wzmianki o podpaleniach willi, nie tylko w Otwocku, ale również na linii otwockiej. Po długotrwałym śledztwie stwierdzono: „Są to złośliwe podpalenia, dokonywane celem otrzymania premij asekuracyjnych”. Zatrzymano ponad 20 osób, wśród których znalazł się również sołtys letniska Michalin. Jeszcze kilka lat później, we wrześniu 1937 roku, spłonął pensjonat przy ul. Legionów. Był on wysoko ubezpieczony – na 100 tys. zł. Natychmiast pojawiły się sugestie, iż dokonane zostało „podpalenie specjalne”.

Na początku grudnia 1931 r. ujawiona została inna szeroko komentowana afera. O bulwersujących szczegółach donosił „Kurier Codzienny”: „Sanatorium dla gruźlików w Otwocku centralą przemysłu narkotyków. W safesie bankowym odkryto 3 kg kokainy”, a także łódzki „Ekspres Wieczorny Ilustrowany”: „Centrala narkotyków pod Warszawą. List zdradził herszta bandy – Willa w Otwocku i podejrzane zabrania towarzyskie”.

Niechlubnym bohaterem tych relacji był Mechel Halpern, mieszkaniec Wiednia. Zatrzymał się on w warszawskim hotelu Bristol, gdzie przypadkowo został zdemaskowany jako handlarz nar– kotyków. Okazało się, że w tej branży był doświadczonym graczem. Od wielu lat organizował przerzuty narkotyków z Kairu do Wiednia, m.in. w deskach sedesowych. Dalsze aresztowania objęły mieszkańców kilku miast. Policja dotarła również do jednego z otwockich pensjonatów, gdzie znajdowała się „cicha hurtownia”. Nie wzbudzała ona podejrzeń „w soboty i niedziele zjeżdżali tam rozmaici osobnicy, rzekomo na wypoczynek i grę w brydża, a tymczasem byli to agenci szajki, którzy przyjeżdżali po odbiór narkotyków”.

Kilkanaście dni po wykryciu tej hurtowni „Ekspres Poranny” donosił: „Popłoch w Otwocku wywołały rewizje w składach aptecznych”. Rewizje podjęto wskutek skargi aptekarzy podejrzewających, że w drogeriach sprzedawane są „specyfiki”, które mogą być dostępne tylko w aptekach. Właściciele drogerii próbowali je wynosić: „Usiłowania te zostały jednak udaremnione przez policję. W czasie rewizji wykryto w kilku składach narkotyki w większej ilości niż drogerie mają prawo trzymać”.

W połowie lat trzydziestych w Otwocku z żoną i synkiem zamieszkał Icek Boruch Farbarowicz, bardziej znany jako Urke Nachalnik. Od wczesnej młodości obracał się on w kręgach przestępczych. Z lubością oddawał się karciarstwu i erotycznym podbojom. Znaczną część życia spędził w więzieniach. Te awanturnicze doświadczenia wykorzystał jako autor kryminalno-sensacyjnych powieści i opowiadań. W grudniu 1934 roku Antoni Wysocki, dziennikarz „Wiadomości Literackich”, napisał: „Poczciwy Otwock. Wybaczył, zapomniał, wierzy. Jest nadzieja, że z czasem Pan Ignacy […] zostanie wybrany ławnikiem ławy miejskiej, może nawet burmistrzem i zabagnioną gospodarkę miasta doprowadzi do ładu”. Tak się nie stało, a Icek Farbarowicz jesienią 1939 roku zginął w tragicznych okolicznościach.

Główne źródła informacji:
A. Gass, „Ostre pióro twardego Żyda”, „Focus Historia Ekstra” nr 2/2013; prasa z lat trzydziestych

REKLAMA

REKLAMA