Ciało kobiety znaleziono w rzece

Kiedy zrozpaczona rodzina szukała 74-letniej Krystyny, kobieta już nie żyła. Jej półnagie zwłoki odnaleziono w niedzielę w rzece Mieni koło Emowa w gminie Wiązowna.

Mienia 30.03.2005

W połowie października 74-letnia Krystyna wyszła z domu w Warszawie. Od tamtej pory członkowie rodziny nie mieli z nią żadnego kontaktu. Zgłosili jej zaginięcie stróżom prawa. Sprawą zajęła się komenda policji na Targówku, która rozpoczęła poszukiwania. Sprawdzano m.in. dworce, szpitale, pytano sąsiadów i znajomych, ale po zaginionej nie było żadnego śladu.

– W niedzielę, 25 października około godz. 12.20 przypadkowy przechodzień dostrzegł w rzece Mieni ludzkie zwłoki – mówi kom. Jarosław Sawicki z Komendy Powiatowej Policji w Otwocku.

Spacerowicz zauważył półnagie zwłoki kobiety znajdujące się na środku płytkiej rzeki koło Emowa. Przerażony powiadomił policję. Na miejscu pojawiły się służby. Straż pożarna i policja wyłowiły z rzeki ciało kobiety, która nie żyła już od kilkudziesięciu godzin. Kobieta nie miała na sobie dolnej części garderoby, tylko bieliznę, a na brzegu leżała torebka i okulary, które prawdopodobnie należały do niej. Policja ustaliła, że to ciało zaginionej kilka dni temu 74-letniej mieszkanki Targówka.

– Funkcjonariusze poszukiwali jej od kilku dni, ale finał okazał się tragiczny. Zaginięcie kobiety zgłosiła rodzina trzy dni przed odnalezieniem ciała kobiety w rzece – mówi sierż. Paulina Onyszko z komendy stołecznej policji.

Tragiczną śmierć wyjaśnia otwocki prokurator. – Kobieta nie miała zewnętrznych obrażeń. Wstępnie wykluczyliśmy samobójstwo, a także to, że ktoś mógł przyczynić się do jej śmierci – mówi prokurator rejonowy Jolanta Łubkowska. – Prawdopodobnie mogło dojść do nieszczęśliwego wypadku lub kobieta chorowała, co mogło doprowadzić do zgonu. Dokładna przyczyna śmierci będzie znana po przeprowadzeniu sekcji zwłok – zaznacza prokurator.

REKLAMA

REKLAMA