Iskra pojednania w Gurewiczu

Skalnica Arendsa, floksy niskie, czyściec wełnisty, goździki, astry, barwinek – to tylko część z roślin, które po kilkudziesięciu latach wróciły na taras budynku dawnego pensjonatu Gurewicza. Zawdzięczamy to otwockiej architekt krajobrazu Sylwii Woś i kolejnej, piątej już odsłonie projektu „Otwock” realizowanego przez fundację Open Art Projects Magdy Materny.
Sylwia Woś i Jarosław Książek spróbowali przywołać klimat dawnego pensjonatu. Ona odtworzyła fragment ogrodu, on stworzył zapachy
Sylwia Woś i Jarosław Książek spróbowali przywołać klimat dawnego pensjonatu. Ona odtworzyła fragment ogrodu, on stworzył zapachy

Otwock to wielka dziura, krzywe ulice i chodniki, śmieci w lasach. Niektórzy mieszkańcy widzą miasto tylko w ciemnych barwach i taki sygnał ślą w świat. Ale są i tacy, dla których to miasto jest tłem dla nowoczesnej sztuki i ich skojarzenia z Otwockiem są jak najlepsze. Oni miasto wspominają wspaniale, mówią o nim z entuzjazmem i zachwytem.

Jak archeolodzy
„Dobrą prasę” od pięciu już lat robi nam Magda Materna i wspierający wszystkie jej projekty Mirosław Bałka, dla którego rodzinne „miasto z dobrym klimatem” jest krainą dzieciństwa i areną dla niektórych działań artystycznych. Projekty pod wspólnym hasłem „Otwock”, promujące szeroko pojętą sztukę nowoczesną, to m.in. tyleż słynny, co kontrowersyjny „Witacz” Anny Molskiej (obecnie znajduje się w zbiorach Muzeum Ziemi Otwockiej), spektakularne przedsięwzięcie „Dział ze sztuką”, realizowane w Świdrze obok Biedronki. Tegoroczny sezon dedykowany był w całości uzdrowiskowej przeszłości miasta i wyjątkowym cechom miejscowej przyrody.

– Zadanie nie było łatwe, taras na terenie dawnego pensjonatu był do niedawna zachwaszczonym, pełnym krzaków i ziemi pagórkiem, ale pod tą dziką warstwą kryły się wciąż dobrze zachowane kamienne schodki, murki, rabaty. Czuliśmy się trochę jak archeolodzy na wykopaliskach. Dopiero po odsłonięciu tych chwastów dostrzegliśmy czar dawnego tarasu, tego małego fragmentu nieistniejącego, pięknego ogrodu, którego szczyptę odtworzyliśmy – opowiada Sylwia Woś.

– Zaczęliśmy od archiwów i sprawdzenia, jakie rośliny tu rosły. Nie wszystko odkryliśmy, nie do wszystkich poznanych byliśmy w stanie dotrzeć, ale wiele z nich udało się posadzić – dodaje architekt krajobrazu.

Cztery żywioły
W trudnym zadaniu Sylwii Woś pomagał Jarosław Książek, specjalista od zapachów, który starał się odtworzyć wonie unoszące się niegdyś
w tym miejscu.

– Aromaty, nie tylko lecznicze, były integralną częścią tego ogrodu. Znając rośliny, starałem się zbadać skład tych zapachów, ale oczywiście to tylko próba uchwycenia rzeczy ulotnych. W efekcie udało mu się opracować cztery kompozycje nawiązujące do żywiołów i obdarzone poetyckimi nazwami: ZIEMIA – „Lawina uczuć”, POWIETRZE – „Ufne tchnienie”, WODA – „Spokojne zanurzenie” i OGIEŃ „Iskra pojednania”. Dzięki rozstawionym w parku Gurewicza flakonom każdy mógł się przekonać, na ile skutecznie przywracają zmysłom nastrój nieistniejącego już miejsca.

Symbole, plusy i minusy
Polem działania zaproszonych w tym roku artystów było też Muzeum Ziemi Otwockiej i otaczający je las. Czeszka Habima Fuchs, uwielbiająca wykorzystywać w swoich pracach naturalne materiały i mieszać je z żywiołami, w Otwocku sięgnęła do żywiołu symbolizującego życie, czyli wody.
W ogrodzie muzeum wykopała studnię – źródło i symbol zmiany – otoczoną owalnym labiryntem z mchu.

Z kolei Dagestanka Taus Makhachevy swoje prace całkowicie wtopiła w krajobraz. Odnaleźć je można po krótkiej wędrówce w głąb iglastego lasu. Artystka zaprojektowała drabinę łączącą pnie dwóch zrośniętych sosen. Splecione ze sobą drzewa, choć malownicze, uznawane są za defekt i regularnie karczowane. Ona dostrzega ich naturalne piękno – dla mnie był to symbol z powodzeniem odnoszący się też do świata ludzi, w którym premiowane jest klasyczne piękno, a odstępstwo od normy, choroba, kalectwo ma często piętno „brzydoty”.

W każdym z nas jest coś dobrego i złego, pięknego i szpetnego. W nas i w świecie. Także w Otwocku. Jednych odrzuca, innych zachwyca. Prawda jest jak zawsze pośrodku i – parafrazując Barejowskiego „Misia” – minusy nie powinny nam zasłaniać plusów, ale też zaślepieni plusami nie możemy nie dostrzegać minusów.

  • Beny Nukem says:

    Teren posiada bardzo ładny zabytkowy drzewostan, wymaga on jednak na pewno pracy przed oddaniem obiektu do urzytku.. Czy znany jest juz planowany zakres prac na drzewostanie? Kto odpowiada za ten projekt?

    • Teren jest bardzo zaniedbany,silnie zachwaszczony i w niektórych miejscach (ul.Poniatowskiego) robi się wręcz śmietnik,co bardzo źle świadczy o kulturze naszego społeczeństwa. Sądzę,że na pewno przed oddaniem obiektu do uŻytku będzie on pięknie uporządkowany.

2 thoughts on “Iskra pojednania w Gurewiczu”

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

You may use these HTML tags and attributes:

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

Podobny artykuł

Otwock bez flag

REKLAMA

REKLAMA