Wbiła kochankowi nóż w serce

Gdy uczucie wygasa, partnerzy się rozstają. Beata Ś. spektakularnie zakończyła swój związek z dużo starszym partnerem. Kilka dni temu podczas kolejnej awantury sięgnęła po 15-centymetrowy nóż kuchenny.
Beata Ś. sięgnęła po 15-centymetrowy nóż kuchenny i zaatakowała swojego partnera
Beata Ś. sięgnęła po 15-centymetrowy nóż kuchenny i zaatakowała swojego partnera

Beata Ś., 39-letnia otwocczanka, kilka lat temu związała się z 16 lat starszym od niej Robertem P. Mieszkali wspólnie w domu w Otwocku. Jak każda para mieli lepsze i gorsze chwile, ale w ich przypadku sielanka szybko przerodziła się w burzliwy związek. Ostatnio coraz częściej się kłócili, tkwiąc w toksycznym związku i obrzucając się niewybrednymi epitetami.

Jednak Beata Ś. i jej 55-letni partner nie potrafili się rozstać, ale jednocześnie żadne nie potrafiło ustąpić drugiemu. Obydwoje rywalizowali o to, kto kogo szybciej wyprowadzi z równowagi. Kłócili się o byle co. Robert P. robił kobiecie wymówki, a ona nie pozostawała mu dłużna. Zachowywali się tak głośno, że wielokrotnie w ich domu interweniowała policja. Z każdym dniem w kobiecie narastał gniew i coraz częściej myślała, aby zakończyć ten związek. Tragedia wisiała w powietrzu. Czara goryczy przelała się we wtorek, 10 listopada.

Wbiła mu nóż

Wieczorem między Beatą Ś. a Robertem P. wybuchła kolejna kłótnia, która przerodziła się w krwawą awanturę. Kilka ostrych zdań, które wykrzyczał mężczyzna, doprowadziło kobietę do szewskiej pasji. Beata Ś. wpadła w szał. Niewiele myśląc, sięgnęła po 15-centymetrowy nóż kuchenny i zaatakowała swojego partnera, kiedy ten najmniej się tego spodziewał. Kobieta wbiła mu nóż w klatkę piersiową. Zadała jeden cios. Ranny Robert P. osunął się na podłogę. Z trudem dotarł do łóżka.

Obrażenia okazały się bardzo poważne, mężczyzna stracił dużo krwi. Jego stan pogarszał się z każdą minutą. Kiedy Beata Ś. stanęła nad zakrwawionym partnerem, wreszcie oprzytomniała. Zrozumiała, co zrobiła, i wezwała pomoc. Zanim dotarli lekarz i policjanci, kobieta wymyśliła wytłumaczenie tego, co się stało. Od początku przekonywała, że doszło do nieszczęśliwego wypadku.

Walczy o życie w szpitalu
Około godz. 22 policjanci otrzymali zawiadomienie, że w jednym z do-mów prawdopodobnie doszło do nieszczęśliwego wypadku – mówi komisarz Jarosław Sawicki z Komendy Powiatowej Policji w Otwocku. – Na miejscu policjanci zastali 39-letnią kobietę i leżącego w łóżku rannego mężczyznę. 55-latek miał ranę kłutą klatki piersiowej. Był w bardzo ciężkim stanie. Został przewieziony karetką do szpitala, gdzie nadal walczy o życie – informuje komisarz.

Funkcjonariusze dociekali prawdy o tym, co wydarzyło się w czterech ścianach, ale Beata Ś. miała już gotową odpowiedź. – Robert poślizgnął się i upadając, nadział się na nóż kuchenny – zapewniała. Funkcjonariusze nie uwierzyli w jej słowa. – Nóż miał 15-centymetrowe ostrze i tłumaczenia kobiety były podejrzane – dodaje Sawicki.

Przyznała się do winy
Scenariusz, który przedstawiła 39-letnia kobieta, wydawał się śledczym mało prawdopodobny. Beata Ś. szła jednak w zaparte, ale kryminalni nie odpuszczali i zatrzymali ją w policyjnej celi. – Badanie wykazało, że kobieta jest nietrzeźwa. Miała prawie dwa promile alkoholu w organizmie – podkreśla komisarz Sawicki. Beata Ś. spędziła noc w policyjnej celi. – Dopiero kiedy wytrzeźwiała, została przesłuchana – mówi Renata Mazur z Prokuratury Okręgowej Warszawa-Praga.

Wtedy 39-latka zrozumiała, że nie uniknie kary. Skruszona opowiedziała policjantce z wydziału kryminalnego, jak było naprawdę. Przyznała, że Robert P. wcale się nie poślizgnął, tylko ona dźgnęła go wielkim nożem. W efekcie Robert P. trafił na stół operacyjny, a jego życiowa partnerka do aresztu. Beata Ś. usłyszała już zarzut usiłowania zabójstwa. Teraz grozi jej nawet kara dożywotnego więzienia.

Leave a Reply

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.