Czekał na śmierć na torach

Ta potworna tragedia rozegrała się w ułamkach sekund! W sobotę, 7 listopada Michał Z. zginął pod kołami pociągu pomiędzy stacją kolejową Śródborów a Pogorzelą Warszawską. Do podobnej tragedii doszło już w tym samym miejscu w lipcu.
Chłopak nie miał szans, by przeżyć spotkanie z rozpędzonym pociągiem. W pobliżu znaleziono samochód, którym dojechał na miejsce tragedii
Chłopak nie miał szans, by przeżyć spotkanie z rozpędzonym pociągiem. W pobliżu znaleziono samochód, którym dojechał na miejsce tragedii

Michał Z. od pewnego czasu mieszkał w Warszawie, ale przyjeżdżał do Wiązowny do mamy, którą często odwiedzał. Podobnie było w sobotę, 7 listopada. Po południu pożyczył od niej samochód. Obiecał, że niedługo wróci. To jednak był ostatni raz, kiedy mama widziała syna żywego… Młodego mężczyznę prawdopodobnie przytłoczyło życie, ale nie dał po sobie poznać, że planuje tak rozwiązanie wyjście. Ostatnio miał dużo zmartwień, a mimo to nikt nie przypuszczał, że targnie się na życie.

Rozłożył ręce i czekał na pociąg
Michał Z. pojechał samochodem w kierunku Śródborowa. Przy stacji kolejowej skręcił w leśną drogę i jechał wzdłuż torów. Zaparkował auto między stacją Śródborów a Pogorzelą Warszawską. Wysiadł i poszedł w kierunku torowiska. Kiedy nadjeżdżał pociąg, wszedł na tory i rozłożył ręce.

Maszynista pociągu jadącego z Warszawy do Dęblina dostrzegł na torach sylwetkę młodego mężczyzny. Trąbił i hamował, ale było za późno. – Zauważyłem go z odległości 20 metrów. Mężczyzna nie reagował na sygnały dźwiękowe. Hamowałem, ale nie mogłem nic zrobić, byłem całkowicie bezsilny – mówi zszokowany maszynista pociągu relacji Warszawa-Dęblin.

Michał Z. zginął pod kołami pociągu. Pracownicy składu zgłosili wypadek służbom ratunkowym. – Zgłoszenie o śmiertelnym potrąceniu otrzymaliśmy około godz. 14.30 – mówi komisarz Jarosław Sawicki z Komendy Powiatowej Policji w Otwocku. Na miejsce wezwano także prokuratora. Służby zabezpieczyły mnóstwo krwawych śladów. W pobliżu miejsca tragedii śledczy znaleźli kluczyki do samochodu. Kilkadziesiąt metrów dalej na leśnej drodze funkcjonariusze zauważyli zaparkowaną mazdę.

– Okazało się, że kluczyki pasują do pojazdu – mówią śledczy. Dzięki temu szybko ustalono, do kogo należy auto i kim był mężczyzna, który zginął pod kołami pociągu. Okazało się, że to 24-letni Michał Z.

Tragedię wyjaśnia prokuratura
Dlaczego mężczyzna targnął się na własne życie? – Wyjaśni to postępowanie – zapewnia prokurator rejonowy Jolanta Łubkowska. Michał Z. nie zostawił listu pożegnalnego ani nikogo nie ostrzegł, że zamierza odebrać sobie życie. – Śledczy nie mają jednak wątpliwości, że mężczyzna popełnił samobójstwo. Potwierdzają to słowa maszynisty, który szczegółowo opisał tragiczne zdarzenie – dodaje prokurator rejonowy.

  • Marta says:

    Szkoda mlodego czlowieka i szkoda maszynisty. Maszynista bedzie musial z tym żyć :-/

  • akabej says:

    Jak zobaczył nowy rząd to się przeraził, tak jak ja

2 thoughts on “Czekał na śmierć na torach”

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

You may use these HTML tags and attributes:

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

REKLAMA

REKLAMA