Z Józefowa do gwiazd

Kto by pomyślał, że w niepozornie wyglądającym budyneczku w Józefowie tworzy się rzeczy, które zamawiają najpotężniejsze światowe koncerny.
– A jednak – potwierdza ze śmiechem Michał Muniak, prezes firmy Solaris Optics, która zajmuje się produkcją wysoko wyspecjalizowanej optyki precyzyjnej dla medycyny, przemysłu zbrojeniowego, samochodowego i lotniczego. Ich produkty obecne są już nawet w kosmosie, bo korzystają z nich satelity obserwujące Ziemię.
Michał Muniak, prezes firmy, kontynuuje dzieło ojca
Michał Muniak, prezes firmy, kontynuuje dzieło ojca

Józefowska firma specjalizuje się w produkcji elementów i zespołów optycznych wykorzystujących światło: zwierciadeł, pryzmatów, soczewek. To elementy drogie, wymagające dużego know-how i zastosowania najnowocześniejszych światowych technologii. Gdzie jeszcze możemy zetknąć się z wyrobami Solarisa? – Choćby w medycynie, gdzie wykorzystywane są one w urządzeniach do badania dna oka – mówi prezes Michał Muniak.

Produkty firmy znajdują też zastosowanie w technice samochodowej, konkretnie w tzw. autopilocie, a także w tempomacie, gdzie ustawiamy prędkość, a urządzenie optyczne potrafi wyczuć odległość od poprzedniego auta, dostosować do niego prędkość, a nawet zareagować na jej zmianę, by nie doszło do kolizji.

Z tych rozwiązań korzysta też przemysł zbrojeniowy zaopatrując się w systemy obserwacji, celowniki, dalmierze, systemy naprowadzania pocisku.  Solaris wykonuje też elementy do lasera. – Ta optyka musi być tak precyzyjna i wysoka jakościowo, bo w laserach wysokiej mocy przy jakiejkolwiek wadzie produktu elementy optyczne uległyby spaleniu – zaznacza mój rozmówca.

Z WAT-u do Józefowa
Józefowska firma ma charakter rodzinny. Istnieje od 1991 r., kiedy dr Wacław Muniak, nieżyjący już ojciec obecnego prezesa, założył ją i rozbudował. Zrobił to wraz dr. Ryszardem Wodnickim. Obaj byli pracownikami Instytutu Fizyki Plazmy i Laserowej Mikrosyntezy Wojskowej Akademii Technicznej. Wtedy odeszli z uczelni i zaczynali od tworzenia małych elementów optycznych, polerowania szkła, nakładania warstw metodą rzemieślniczo-chałupniczą. Firma się rozwijała, stała się znana nie tylko w Polsce.

W tym miejscu poleruje się soczewki
W tym miejscu poleruje się soczewki

W połowie lat 90. jej klientem stał się holenderski Philips, z którym do tej pory współpracuje. Philips, doceniając ich produkty, zasponsorował kupno najnowocześniejszych maszyn pomiarowych potrzebnych do kontroli jakości.

– I tak przez ponad 20 lat co jakiś czas następowały kolejne „kamienie milowe” – mówi Michał Muniak. – Tak było w przypadku stworzenia Działu Cienkich Warstw, kupna napylarek próżniowych, zdobywania coraz bardziej prestiżowych klientów, przeważnie z Niemiec.

W zeszłym roku ojciec przeprowadził jeszcze bardzo poważną inwestycję za ponad 13 mln zł i teraz jesteśmy na etapie jej wdrażania. Mamy bardzo nowoczesny park maszynowy, znowu jesteśmy na kolejnym progu skoku cywilizacyjnego. Kooperujemy z Niemcami, USA, Izraelem, Dalekim Wschodem, z czołowymi światowymi koncernami technologicznymi – wylicza prezes.

– Kolejną gałęzią aktywności jest coraz ściślejsza współpraca z Europejską Agencją Kosmiczną i przedsiębiorcami powiązanymi z przemysłem lotniczym, takimi jak np. Airbus. To nie tylko samoloty, ale ogromny koncern przemysłu lotniczego i kosmicznego – zapewnia mój rozmówca. W Polsce takie firmy jak Solaris można policzyć  na palcach jednej ręki, ale tylko oni jako jedyni potrafią zrobić zespół optyczny od początku do końca.

Swoi ludzie
Jednak nawet najnowocześniejsze maszyny to jedynie połowa sukcesu. W Józefowie tworzą go ludzie. Na początku działalności, gdy upadały Polskie Zakłady Optyczne, wielu technologów i pracowników produkcji właśnie w Solarisie znalazło miejsce do pracy i dalszego rozwoju. Część zarządczo-naukową stanowili byli pracownicy WAT-u. Firma zatrudnia 60 osób mieszkających w okolicy. Wielu z nich nauczyło się tu od podstaw nowego zawodu. Zresztą szkoły kształcące w tym kierunku i tak nie isnieją.

Dokładna obróbka szkła na obrabiarce sterowanej komputerem
Dokładna obróbka szkła na obrabiarce sterowanej komputerem

– Rotacji prawie nie ma, są świetne warunki pracy – podkreśla Muniak. – My potrzebujemy stabilizacji i spokoju w pracy. Pracownik jest tu traktowany z szacunkiem, nie ma też dużego rozdźwięku pomiędzy zarządem a załogą – zapewnia. Coś w tym jest, skoro wielu pracowników zwraca się do prezesa po imieniu. On sam zresztą jest bardzo bezpośredni w rozmowie, ubrany na luzie, bez krawata, garnituru, itp.

Ludzie z Solarisa jeżdżą na targi optoelektroniczne, głównie do Frankfurtu i Monachium. Niedawno byli kontrolnie w Rochester, w USA. – To nasz kierunek wybrany marketingowo, pojechaliśmy rozpoznać teren, zrobiliśmy kilka prezentacji – opowiada prezes. – W przyszłym roku jedziemy na specjalistyczne targi do San Francisco z kilkoma polskimi firmami. Będziemy mieli duże stoisko.

Cięcie, polerowanie, sprawdzanie
Solaris kupuje szkło w postaci bloków, prętów, brył tylko za granicą, bo specjalistyczne huty są w Niemczech, USA, Chinach. Każdy wytop musi mieć własny certyfikat, a i tak w Józefowie jeszcze go sprawdzają.

Potem już jest cięcie, szlifowanie, polerowanie i inne tajemnicze operacje. Następnie produkt poddawany jest dalszej obróbce, tak aby spełniał pożądane funkcje – żeby soczewka czy pryzmat załamywały światło w odpowiedni sposób albo odbijały je, rozszczepiały, polaryzowały, itd.

Dzięki uprzejmości prezesa dane mi było obejrzeć kilka etapów tworzenia szklanych cudów. Najpierw oprowadzał mnie Krzysztof Anusiewicz – szef produkcji. Obejrzeliśmy np. komputerową obróbkę szkła frezem diamentowym. Na ekranie było dokładnie widać, ile jeszcze trzeba zdjąć warstw. Mój przewodnik pokazał mi obrabiarkę do sfer, maszynę Kimla – jedyną polską w tym zakładzie, która programowana komputerowo robi kształty, fazy, ścięcia, wiercenia. Pokazał, o co chodzi w obróbce wstępnej i jak wygląda polerowanie. Potem kazano mi założyć czapkę ochronną i fartuch, bo wkraczałem w „strefę czystą”, gdzie odbywa się kontrola jakości, a szefuje Marek Broda. Tu dokonuje się pomiarów elementów optycznych: spektrofotometr mierzy warstwy, opticentric mierzy centralność elementów, profilometr – jakość wypolerowanej powierzchni, chropowatość, schodzą z nią nawet do 0,3 nanometra! W innym pomieszczeniu kontroluje się jakość parametrów technicznych, zgodność ze specyfikacją, a na etapie kontroli czystości lupą lub pod mikroskopem sprawdza się jakość wypolerowanych powierzchni.

Sprzedawać wiedzę
Józefowska firma nie zamierza spocząć na laurach. Chce przeskoczyć z pozycji wykonawcy zamówień na wyższą „półkę”. Utrzymując produkcję i poziom zyskowności, ma zamiar silnie inwestować we własne badania technologiczne i w ten sposób zostać kreatorem know-how. Tą drogą będzie  się odbywać np. sprzedaż usługi polegającej na tym, że klient powie, co chce, a firma sprzeda tę wiedzę wraz z produktem albo samą wiedzę, bez produktu.
W drodze do gwiazd Solaris został wyróżniony ostatnio na Gali Otwockiego Forum Biznesu nagrodą dla najbardziej innowacyjnej firmy w powiecie otwockim. Otrzymał też statuetkę Globalni Liderzy Przyszłości 2014 jako finalista corocznej gali organizowanej przez prestiżowy Harvard Business Review.

REKLAMA

REKLAMA