Cichy zabójca dopadł dziewięć osób

Zaledwie godziny dzieliły ich od śmierci. Domownicy wieczorem rozpalili ogień w piecu. Potem zaczęli się źle czuć. Mieli szczęście, że poczuli zapach dymu i wezwali straż pożarną. To ich ocaliło. Zwykle tlenku węgla nie czuć wcale. Czad zabija już po dwóch godzinach. Nad ranem znajdowane są tylko zimne ciała ofiar cichego zabójcy.

czad11

Mieszkańcy budynku przy ul. Westerplatte 51 w Karczewie mogli nie przeżyć tej nocy. Wieczorem, we wtorek, 17 listopada zaczęli źle się czuć, mieli bóle i zawroty głowy. W pomieszczeniach czuli specyficzną woń dymu, który wydobywał się z nieszczelnej instalacji. Lokatorzy nie wiedzieli, że od pewnego czasu trują się nie tylko dymem, ale też bezwonnym i zabójczym tlenkiem węgla, który wypełnił wszystkie pomieszczenia. Gdyby nie specyficzna woń dymu, wszyscy rano mogli się już nie obudzić.

Około godz. 22 mieszkańcy powiadomili straż pożarną, że w dwóch mieszkaniach coś się ulatnia i kilka osób skarży się na złe samopoczucie. Do akcji wkroczyli strażacy ze specjalistycznym sprzętem. – Na miejscu okazało się, że w dwóch lokalach było czuć nie tylko dym, pomieszczenia były wypełnione także tlenkiem węgla – tłumaczy bryg. Krzysztof Tuszowski z otwockiej straży pożarnej.

– Strażacy natychmiast ewakuowali dziewięć osób. Miernik tlenku węgla wykazał, że w pomieszczeniach było duże stężenie czadu, około 200 ppm
– tłumaczy bryg. Tuszowski.

Strażacy mówią, że mieszkańcy musieli podtruwać się czadem przez kilka godzin. – Bóle głowy to pierwsze objawy wdychania tlenku węgla. Gdyby stężenie czadu było wyższe, np. przekraczałoby 800 ppm, to ci ludzie straciliby przytomność po dwóch godzinach wdychania silnie trującego gazu – wyjaśnia bryg. Tuszowski. Strażacy podkreślają, że lokatorzy mieli wiele szczęścia, bo sytuacja była groźna dla ich zdrowia i życia.

Podobne zdarzenie miało miejsce w środę, 18 listopada w Kącku w gminie Wiązowna. Właściciel budynku napalił w piecu tak, że ten stanął w ogniu. Zanim gospodarz zauważył, co się dzieje, w kotłowni zdążył się nawdychać dymu i czadu. Do akcji wkroczyli strażacy. – Na miejsce przybyliśmy po kilku minutach, ale mężczyzna odważnie sam opanował pożar – mówią otwoccy strażacy. Wezwano też karetkę pogotowia. Lekarz zbadał gospodarza, ale mężczyzna stwierdził, że czuje się już dobrze, i nie zgodził się nawet na podanie tlenu.

Jednak nie wszyscy mają tyle szczęścia co mieszkaniec Kącka czy lokatorzy budynku w Karczewie. Czad co roku zbiera śmiertelne żniwo.

Pierwsze ofiary czadu
Na Mazowszu w ciągu ostatnich pięciu lat cichy zabójca uśmiercił już 41 osób, a ponad 700 uległo zatruciu. W tym roku tlenkiem węgla zatruły się 24 osoby. Jednej nie udało się uratować. Największe żniwo czad zbiera jesienią i zimą w czasie sezonu grzewczego. – Podczas ubiegłorocznej zimy zanotowano 223 zatrucia czadem.

W 38 przypadkach czujniki zaalarmowały mieszkańców o unoszącym się gazie. Tlenek węgla to niewyczuwalny zabójca, którego nie da się zauważyć ani wyczuć, lecz nie jesteśmy wobec niego bezbronni. Możemy zainstalować czujniki czadu, które w porę wykryją zagrożenie – mówi Jacek Kozłowski, wojewoda mazowiecki.
Niestety często tragedie ludzkie są konsekwencją niewiedzy.

– Sposoby uniknięcia zatrucia czadem są bardzo proste. Przede wszystkim trzeba przestrzegać podstawowych zasad bezpieczeństwa – podkreślają otwoccy strażacy. – Należy pamiętać o wizytach kominiarza, który zadba o drożność komina i sprawdzi wentylację. Poza tym nie wolno zatykać kratek wentylacyjnych, trzeba często wietrzyć mieszkanie, a także zadbać o właściwą eksploatację urządzenia grzewczego, tak aby był swobodny odpływ spalin – wyliczają strażacy.

Małe urządzenie uratuje życie
Jest również małe, proste w obsłudze i niedrogie urządzenie, które może uratować życie. To czujnik czadu. Wystarczy zamontować go np. w łazience, gdzie znajduje się piecyk gazowy, lub w okolicy kotłowni. Czujnik powinien znaleźć się np. w pokoju z kominkiem lub piecem kaflowym, w pomieszczeniu z kuchenką gazową, w łazience z gazowymi podgrzewaczami wody, w kotłowni, a także w garażu czy warsztacie samochodowym. Czujnik czadu warto zamontować w pomieszczeniach, w których są urządzenia zasilane gazem na wysokości około 170 cm od podłogi. Nie należy montować urządzeń przy oknie, kratkach i przewodach wentylacyjnych czy w miejscach zawilgoconych.

Kiedy pojawi się nawet najmniejsze stężenie tlenku węgla, czujnik włączy głośny alarm. Dźwięk jest tak donośny, że postawi na równe nogi nawet głęboko śpiącego człowieka, ale pod warunkiem, że jest trzeźwy. – Czujnik nie chroni od powstawania tlenku węgla. Jedynie wykrywa jego obecność, ale właśnie ten głośny alarm może uratować życie – przekonuje bryg. Krzysztof Tuszowski.

Zainwestuj w czujnik! To niewielkie urządzenie może uratować życie. W mieszkaniu czy domu warto zamontować czujnik dymu i tlenku węgla. Nie zatykaj kratek wentylacyjnych i pamiętaj o przeglądach kominiarskich i gazowych. Podczas sezonu grzewczego nie zapominaj o częstym wietrzeniu mieszkania. Szukając czujnika czadu, zwróć uwagę na to:
– czy okres gwarancji jest ważny,
– czy detektor posiada odpowiedni atest,
– czy jest zgodność z normą europejską, potwierdzoną odpowiednim certyfikatem.

 

Jak powstaje?

  • Tlenek węgla, potocznie nazywany czadem, jest gazem silnie trującym, bezbarwnym i bezwonnym, nieco lżejszym od powietrza. Dzięki temu łatwo się z nim miesza. Czad powstaje w wyniku niepełnego spalania paliwa, m.in. drewna, oleju, gazu, benzyny, nafty, propanu, węgla, ropy. Tlenek węgla wytwarza się w wyniku braku odpowiedniej ilości tlenu w urządzeniu, czyli niewłaściwego dopływu świeżego (zewnętrznego) powietrza do urządzenia, w którym następuje spalanie. Czad powstaje także w wyniku zanieczyszczenia, zużycia lub złej regulacji palnika gazowego, a także przedwczesnego zamknięcia paleniska pieca lub kuchni. Jest to szczególnie groźne w mieszkaniach, w których okna są szczelnie zamknięte lub uszczelnione na zimę.

Dlaczego zabija?

  • Czad jest gazem niewyczuwalnym. Dostaje się do organizmu przez układ oddechowy, a następnie jest wchłaniany do krwiobiegu. W układzie oddechowym tlenek węgla wiąże się z hemoglobiną 210 razy szybciej niż tlen (!), blokując dopływ tlenu do organizmu. Uniemożliwia prawidłowe rozprowadzanie tlenu we krwi i powoduje uszkodzenia mózgu oraz innych narządów. Następstwem ostrego zatrucia może być nieodwracalne uszkodzenie ośrodkowego układu nerwowego, niewydolność wieńcowa i zawał albo nawet śmierć.

Jak nie ulec zatruciu tlenkiem węgla?

  • wezwij kominiarza na kontrolę instalacji gazowych, przewodów kominowych i wentylacyjnych,
  • uchyl okno, gdy korzystasz np. z pieca gazowego z otwartą komorą spalania, kuchenki gazowej lub węglowej,
  • nie zasłaniaj kratek wentylacyjnych i otworów nawiewnych,
  • korzystaj ze sprawnych technicznie, atestowanych urządzeń, w których odbywa się proces spalania,
  • w przypadku wymiany okien na nowe sprawdź poprawność działania wentylacji, ponieważ nowe okna są o wiele bardziej szczelne niż wymienione,
  • nie zostawiaj samochodu w garażu z włączonym silnikiem, nawet jeśli drzwi do garażu są otwarte.

Jakie są objawy zatrucia tlenkiem węgla?

  • ból i zawroty głowy, ogólne zmęczenie, nudności, osłabienie mięśni,
  • duszność, trudności z oddychaniem, przyspieszony, nieregularny oddech, senność.
  • Osłabienie i znużenie, które czuje zaczadzony, oraz zaburzenia orientacji i zdolności oceny zagrożenia powodują, że człowiek jest całkowicie bierny (nie ucieka z miejsca wypełnionego tlenkiem węgla), traci przytomność, a w konsekwencji umiera.

Czad najszybciej zabija:

  • noworodki i niemowlęta (obok normalnej hemoglobiny występuje u nich hemoglobina płodowa, która wiąże dwukrotnie więcej tlenku węgla niż zwykła hemoglobina),
  • dzieci, kobiety ciężarne i osoby w podeszłym wieku,
  • osoby z wadami serca, chorobami oskrzelowo-płucnymi, niewydolnością układu oddechowego.

Cięższym zatruciom ulegają także osoby wykonujące prace związane z dużym wysiłkiem fizycznym. Osoby pracujące fizycznie podczas odpoczynku szybciej i głębiej oddychają, dlatego pochłaniają znacznie większe dawki trującego tlenku węgla.

REKLAMA

REKLAMA