Coś tu śmierdzi

Na wschodzie składowisko odpadów, na zachodzie oczyszczalnia ścieków. Wygląda na to, że w Otwocku już z każdej strony coś śmierdzi. I czują to nie tylko mieszkańcy miasta. Na uciążliwy odór skarżą się też sąsiedzi z Karczewa. Wiceprezydent Piotr Stefański niedogodności zapachowe z OPWiK tłumaczy zepsutym samochodem wypełnionym kompostem. Tyle tylko, że auta już nie ma, a ludziom ewidentnie dalej coś śmierdzi.
W otwockiej oczyszczalni trwają prace modernizacyjne
W otwockiej oczyszczalni trwają prace modernizacyjne

Z prośbą o interwencję w sprawie uciążliwego odoru na początku października do prezydenta Otwocka zwrócił się burmistrz Karczewa.

„Od strony otwockiej oczyszczalni rozchodzi się trudny do wytrzymania odór, na który skarżą się mieszkańcy osiedli Warszawska i Ługi. Symptomatyczne jest, że uciążliwości pojawiają się systematycznie w godzinach wieczornych, nocnych, i trwają często do rana. Tak jakby celowo synchronizowano je z czasem, w którym nie pracują instytucje nadzorcze. Taka regularność pojawiania się odorów wyklucza awarię jako powód nieprawidłowej pracy oczyszczalni. Jestem zmuszony wystąpić w tej sprawie do Państwowego Inspektora Sanitarnego. Mam nadzieję, że zechce pan bezzwłocznie interweniować w tej sprawie, mając na względzie uciążliwości dotyczące także mieszkańców Otwocka” – pisze burmistrz Dariusz Łokietek.

Smród atakuje nocą
To, że śmierdzi nie tylko naszym sąsiadom, potwierdził radny Jarosław Łakomski na komisji ochrony środowisk i urbanistyki, która odbyła się 23 listopada. – Od jakiegoś czasu, ok. godz. 20.00 dzień w dzień przy Szkole Podstawowej nr 6 i w jej okolicy czuć fetor. Dzisiaj byłem ok. godz. 13.00 na ul. Krakowskiej na Kresach i też było go czuć – twierdził Łakomski.

Radni chcieli wiedzieć, czy prezydent podjął w związku z tym jakieś działania. – Mieliśmy na terenie oczyszczalni ścieków kontrolę z delegatury Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska (WIOŚ) w Mińsku Mazowieckim. W jej wyniku stwierdzono, że nie OPWiK jest źródłem uciążliwości zapachowych. Obecnie ta sama instytucja prowadzi kontrolę Remondisu, który podnajmuje część terenu oczyszczalni ścieków pod swoją bazę, gdzie są składowane odpady segregowane – poinformował radnych wiceprezydent Piotr Stefański, przewodniczący rady nadzorczej OPWiK.

– Emisja tych odorów następuje w godzinach wieczornych i nocnych, więc nic nie daje stwierdzenie kontroli w ciągu dnia, że nie śmierdzi. Ponawiam pytanie, co zrobił prezydent, bo pismo burmistrza było skierowane do niego, a kontrola była w innym czasie – zwrócił uwagę przewodniczący komisji ochrony środowiska radny Przemysław Bogusz.

– Samo źródło odoru zostało zlikwidowane. To była awaria samochodu, który miał zawieźć bioodpady, a kompost przez kilka dni był składowany, i przy tych temperaturach, które wtedy były, wszystko zaczęło gnić. Konsekwencje wobec zarządu i prezesa zostaną wyciągnięte – dodał zastępca prezydenta.

W oczyszczalni śmierdzi, tylko co?
Awaria samochodu miała miejsce w październiku. Pismo burmistrza jest datowane na 8 października, a kontrola WIOŚ-u odbyła się 21 października. Zdaniem radnych wątpliwe jest więc, aby to Remondis był źródłem odorów, bo smród czuć nadal.

– Ten fetor jest wyczuwalny przynajmniej od pół roku, jak nie dłużej, a pan tu mówi o samochodzie, który się zepsuł i nie mógł dojechać na składowisko?! Proszę nie robić sobie z nas żartów! Byliśmy w oczyszczalni i wtedy prezes OPWiK Mieczysław Kostyra mówił, że teraz czuć odór, bo zdjęto pokrywy ze zbiorników, w których są mieszalniki, i ponieważ nie ma szczelnej pokrywy, to odory się rozprzestrzeniają – przypomniał przewodniczący rady miasta Jarosław Margielski.

– To jest innego typu zapach, który można łatwo rozpoznać, bo inaczej śmierdzą śmieci, a inaczej ścieki. W tym przypadku chodziło o zapach pochodzący z fermentujących śmieci – upierał się wiceprezydent Stefański. – To dziwne, bo kilka dni temu był taki smród w okolicy osiedla Morskie OKO, że nie można było otworzyć okna w samochodzie, drugi samochód się popsuł, panie prezydencie? – dopytywał Margielski.

Zastępca prezydenta w końcu przyznał, że smród może pochodzić z oczyszczalni. – Wymieniana jest hermetyzacja niektórych urządzeń i dlatego takie uciążliwości mogą mieć miejsce. Prace w oczyszczalni trwają kilka miesięcy. Modernizacja urządzeń została zgłoszona do WIOŚ-u i wszystkie podejmowane czynności są przeprowadzane za zgodą inspektoratu – wyjaśnił Stefański.

– Czy w takim razie poinformował pan o tym mieszkańców na stronie urzędu miasta, przeprosił za uciążliwości odorowe, które wynikają z remontu urządzeń w oczyszczalni ścieków, i powiadomił, do kiedy te prace potrwają? Nie, pan prezydent nie zrobił w tej sprawie nic – skomentował Jarosław Margielski.

Po tej uwadze wiceprezydent zadeklarował na komisji, że mieszkańcy otrzymają stosowną informację. Dodał, że jeśli chodzi o przechowywanie odpadów przez Remondis na terenie wynajętym od OPWiK, to jest ono teraz prowadzone pod szczególnym nadzorem pracowników, tak aby nie powtórzyła się historia z zepsutym samochodem pełnym śmierdzących odpadów.

Leave a Reply

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.