Cylindry i koronki

Siódma edycja kalendarza Lindnera już gotowa. Tym razem to – jedyne w swoim rodzaju – wydawnictwo utrzymano w klimacie retro, łagodząc przy tym „goliznę”.

Nic tak nie podkręca zainteresowania, jak atmosfera skandalu, a ta od początku towarzyszyła kalendarzom firm Lindner, wydawanym od 2010 roku. Producent trumien prezentuje swoją ofertę z dużym przymrużeniem oka, w towarzystwie skąpo ubranych pań. Mimo krytyki, która początkowo przelewała się przez niektóre media, głosów oburzonych, haseł w stylu: „profanacja”, „hańba”, „jak im nie wstyd?”, kalendarze Lindnera wciąż są wydawane i wyczekiwane, lubiane i doceniane. Z różnych powodów. Za oryginalność, pomysł, nieszablonowość, ładne dziewczyny i oczywiście – odwagę w łamaniu konwenansu.

Każda edycja ma swój styl. Były klimaty gangsterskie w stylu noir z czasów prohibicji, były nawiązania do piłkarskich Mistrzostw Europy, oglądaliśmy dziewczyny wystylizowane na pannę młodą, kowbojkę, nimfę czy wojowniczkę, były też sesje z pogranicza jawy i snu, inspirowane malarstwem surrealistycznym.

Kalendarz na rok 2016 „wyraża tęsknotę za dawnymi czasami – za dżentelmenami w cylindrach i damami w koronkach”, jak czytamy na stronie wydawnictwa www.kalendarzlindner.pl. Polecamy je jednak nie tylko wielbicielom klimatów retro.

 

REKLAMA

REKLAMA