Drogowy bubel

Dziurawa jak szwajcarski ser ulica Łukasińskiego doczekała się w tym roku remontu. Miało być szybko i tanio, co w praktyce nie zawsze oznacza dobrze. Tak byłoby i w tym przypadku, gdyby nie interwencja radnych. Braki w podbudowie drogi groziły zapadaniem się miejscami nowej ulicy, zanim jeszcze zostanie ona oddana do użytku.
Kontrolę prac na ul. Łukasińskiego przeprowadzili Wojciech Dziewanowski, Dariusz Piętka i Jarosław Margielski w obecności naczelnika Andrzeja Hałaczkiewicza i przedstawiciela wykonawcy
Kontrolę prac na ul. Łukasińskiego przeprowadzili Wojciech Dziewanowski, Dariusz Piętka i Jarosław Margielski w obecności naczelnika Andrzeja Hałaczkiewicza i przedstawiciela wykonawcy

W przypadku ul. Łukasińskiego podbudowa miała być wymieniona zwłaszcza przy studzienkach wodno-kanalizacyjnych, żeby w przyszłości w tych miejscach ulica się nie zapadała. Radni przeznaczyli na ten cel dodatkowe 150 tys. zł, po tym, jak na remont ulicy po rozstrzygnięciu przetargu wydano już ok. 602 tys. zł. – Zakładaliśmy, że na ulicy wykonane będzie tylko frezowanie oraz że na istniejącej podbudowie kładziemy dwie warstwy asfaltu, dlatego miało to kosztować ok. 600 tys. zł. Po sfrezowaniu wierzchniej warstwy asfaltu okazało się, że w kilku miejscach mamy problem ze względu na występujące osłabienie podbudowy, głównie po robotach wodociągowych. Inspektor, projektant, wykonawca i my stwierdziliśmy, że aby nie zwiększać kosztów, w kilku miejscach wymieniona zostanie podbudowa (tam, gdzie jest jej mniej niż 12 cm). Powstała notatka, z której wynikało, że zostawiamy wszystko poza tymi fragmentami, które były piaszczystymi łachami i nie spełniały wymagań. Wykonawca miał wymienić w tych miejscach podbudowę
– tłumaczy Andrzej Hałaczkiewicz, naczelnik wydziału gospodarki komunalnej w urzędzie miasta.

„Lokalne osłabienia” za 150 tys. zł
Pewnie nie byłoby problemu, gdyby rzeczywiście tak się stało lub gdyby nie przeprowadzono kontroli.

BRUK-BUD jakosc wykonania3

Jednakże na wniosek przewodniczącego komisji rewizyjnej Krzysztofa Kłóska, który miał obiekcje co do jakości wykonywania prac przez firmę Bruk-Bud, na ul. Łukasińskiego odbyła się podwójna kontrola z udziałem pracowników urzędu miasta i radnych: Dariusza Piętki, Wojciecha Dziewanowskiego i Jarosława Margielskiego. Podejrzenia, że podbudowy nie ma tam, gdzie być powinna, potwierdziły wykonane po interwencji radnych odwierty w ulicy.

Okazało się, że nie wszędzie położono tłuczeń i droga już miejscami zaczęła się zapadać zaraz po przejechaniu walca.

– Położenie asfaltu na piasku lub bez wystarczającej podbudowy to wyrzucanie pieniędzy. Przeznaczając te 150 tys. zł chcieliśmy, aby wszystkie takie miejsca, gdzie występują braki kruszywa łamanego, zostały uzupełnione, aby konstrukcja drogi spełniała w każdym fragmencie wymogi nośności – zwraca uwagę przewodniczący rady miasta Jarosław Margielski (z zawodu mgr inż. budownictwa).

– Według informacji od inspektora i kierownika budowy kiedy jechała frezarka, nie mogła dojechać do tych studzienek, dlatego na ok. pół metra
w jedną i drugą stronę był stary asfalt i nic nie było tam ruszane – tłumaczy efekt prac naczelnik. To jednak nie do końca okazało się prawdą.

Na prośbę szefa rady miasta wykonano odkrywki w kilku wskazanych przez niego miejscach i w czterech przypadkach (ponad 50%) okazało się, że pierwszą warstwę nowego asfaltu wylano praktycznie na piasku, gdzie podbudowa z tłucznia występowała w śladowych ilościach bądź wcale jej nie było. Po dokonaniu wyrywkowych odkrywek niezadowolenia nie krył także naczelnik wydziału gospodarki komunalnej, ponieważ właśnie takie miejsca urząd miasta zakwalifikował do wymiany i wzmocnienia podbudowy.

W efekcie na budowie wywiązała się burzliwa dyskusja pomiędzy radnymi, inspektorem a wykonawcą, którą uspokoił naczelnik.

– Zakładam, że był inspektor, są odpowiedzialni pracownicy, którzy wykonują prace, oraz że takie miejsca jak te to pojedyncze przypadki – uspokajał Andrzej Hałaczkiewicz. – Nie wyobrażam sobie sytuacji, w której cała ulica ma osłabioną podbudowę. To są rzeczy, które nie powinny się zdarzyć, ale się zdarzyły, to są „lokalne osłabienia” – stwierdził naczelnik. – Gdyby ulica była budowana od początku, nie byłoby takich problemów – zasugerował kierownik budowy.

Zawiódł nadzór?
– Może trzeba było postawić wniosek do rady miasta i prezydenta, że nie widzicie państwo możliwości wykonania tej naprawy jako remontu i że wnioskujecie o przydział 500 tys. zł i wymianę całości nawierzchni. A tak chcieliśmy wydać mniej i zrobić remont – zasugerował Andrzej Hałaczkiewicz. – To by się udało bez dodatkowych środków, gdybyśmy wzięli mapę, zainwentaryzowali przez geodetę te otwory po wodociągu, które są zakwalifikowane do wymiany, a mapę załączyli do notatki z informacją, że właśnie tam należy wymienić podbudowę. Wtedy mielibyśmy dokument, na podstawie którego rozliczamy wykonawcę.

BRUK-BUD jakosc wykonania2

A tak z rozmowy wynika, że wykonawca nie jest przekonany do zakresu pracy, jaki miał wykonać. Nie chciałbym nikogo obarczać winą, tym bardziej pracowników urzędu miasta, którzy pracują ponad normę, aby wykonać wszystkie zaplanowane inwestycje. Należy jednak z tego wyciągnąć wnioski, aby podobne sytuacje więcej się nie powtórzyły – mówi Jarosław Margielski.

Przewodniczący rady zapytał wykonawcę, na których fragmentach na pewno wymienił podbudowę. Usłyszał, że na 1160 m2 po jednej i drugiej stronie ulicy. Ale na pytanie, czy konkretnie można wskazać miejsce, w których podbudowę wymieniono na 100% i dokonać tam odkrywki, wykonawca już nie odpowiedział.

– Gdybyśmy chcieli powiedzieć gdzie, trzeba by zerwać wszystko i sprawdzić, czy podbudowa została faktycznie wymieniona. Inspektor był tu codziennie i wierzę, że te 1160 m2 jest wymienione. Wniosek jest taki, że bezpośredni nadzór inwestorski musi być odpowiedni, ale wasz wewnętrzny też – zwrócił się do wykonawcy naczelnik Hałaczkiewicz.

– Z nadzorem jest tak samo jak z gospodarzem, to złodziej pilnuje gospodarza, a nie gospodarz złodzieja. Oczekujemy, że po naszej wizycie inspektor nadzoru udzieli radzie miasta informacji i wyjaśnień w tej sprawie – zawnioskował radny Dariusz Piętka (z zawodu inspektor nadzoru budowlanego).

Remont ul. Łukasińskiego ma potrwać do końca listopada. Okres gwarancji to trzy lata. – Nam też nie zależy na tym, żeby położyć masę asfaltową, władować tu dużo pieniędzy, a w przyszłym roku przyjechać i patrzeć, jak droga się zapada. To nie o to chodzi – zapewnił kierownik budowy firmy BRUK-BUD.

Braki w podbudowie miały zostać poprawione. Nasuwa się pytanie, czy do tej pory wszystkie inwestycje w mieście odbywały się w podobny sposób. Jedno jest pewne. Inni wykonawcy powinni mieć się na baczności, bo radni, wśród których są m.in. budowlańcy i geodeci, nie wykluczają powołania specjalnej komisji ds. inwestycji, która wraz z pracownikami urzędu miasta będzie wyrywkowo kontrolowała wykonywane w mieście prace.

2 myśli na temat “Drogowy bubel

  • 2 grudnia 2015 o 00:29
    Permalink

    Panowie radni!!! Szacunek! Wkoncu komuś naprawdę zależy żeby to miasto naprawdę wyglądało A pieniądze mieszkańców nie były wyrzucane w błoto!! Niestety dla zaprzyjaznionych z byłą władzą firm budowlanych Pan Margielski ma wykształcenie budowlane i nie da sobie kitu wciskać!!! Panowie już na miescie widać efekty Waszej pracy! Dzięki i powodzenia!! Czekamy jeszcze na ul. Przewoska, Olszowa i Karczewska od świateł do ronda – tragedia.

    Odpowiedz

Leave a Reply

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.