Pochowani – narysowani

Co zwykły człowiek zrozumie, oglądając wykopany przez archeologów szkielet? Popatrzy na kości, wzruszy ramionami i pójdzie dalej. Ale jest szansa na zmianę. Są artyści, którzy potrafią przyoblec szczątki w postać ludzkiej osoby z ich wyglądem i strojem. Efekty mogliśmy podziwiać na wystawie „Archeologia i sztuka” w Muzeum im. Stanisława Staszica w Hrubieszowie. Autorem niezwykłych prac plastycznych był Mirosław Kuźma – rysownik, ilustrator, rzeźbiarz i miłośnik historii, który od pięciu lat zajmuje się artystycznymi rekonstrukcjami dawnych pochówków. Rozmawia Jacek Kałuszko.
Grób Stengade, Langeland, Dania. Najbardziej zdumiewającym elementem pochówku jest fakt, że mężczyzna miał obciętą głowę
Grób Stengade, Langeland, Dania. Najbardziej zdumiewającym elementem pochówku jest fakt, że mężczyzna miał obciętą głowę

Widziałem w rozmaitych muzeach rekonstrukcje pochówków, ale Pańskie prace działają bardzo na wyobraźnię. Kiedy i jak wpadł Pan na pomysł, żeby połączyć swoje zdolności z dużą wiedzą archeologiczną?
– Drugą moją pasją jest zamiłowanie do historii i od wielu lat zajmuje mnie odtwórstwo historyczne. Te zainteresowania szły jakby równolegle z plastyką. Swoje umiejętności wykorzystywałem m.in. do robienia np. metaloplastycznych ozdób, klamer, zapinek, detali. Gdy w 2010 r., poznałem Leszka Gardełę, który wtedy pisał doktorat w Aberdeen w Szkocji, zgadaliśmy się, bo chciał swój doktorat zilustrować. Ponieważ orientowałem się w tej tematyce, dzięki niemu połączyłem dwie pasje. I tak to się zaczęło.

Odkrycia grobowe zawsze robią wrażenie, ale laik jak zobaczy trochę kostek na dnie dołu, to nie ma pojęcia, jak ten człowiek wyglądał naprawdę. W jaki sposób można zrekonstruować wygląd pochowanego przed kilku tysiącami lat?
– Działa tu głównie moja wyobraźnia, ale, zastrzegam, archeolodzy trzymają ją krótko na wodzy! (śmiech). Jeśli z nimi współpracuję, zawsze dużo rozmawiamy, zadaję wiele pytań. Każda moja poprawka musi być z nimi uzgodniona. Dlatego często pojawiały się drobne spięcia, czasem jest nawet wesoło. Ścisła współpraca w każdym przypadku to w tej robocie podstawa.

To też chroniło przed ośmieszeniem, ale głównie zarzutami, że tworzy Pan fantazje…
– Nie mógłbym sobie pozwolić na jakąkolwiek nadinterpretację. Musiałem trzymać wyobraźnię w ryzach, by nie pozwolić sobie na zbytnią „literackość’.

Rozumiem, że można zrekonstruować np. strzałę na podstawie znalezionego grota, ale jak twarz zmarłego?
– W tym przypadku to już moja wyobraźnia. Tu mam wolną rękę. Gdy dostanę wskazówki np. o wieku danej osoby, już jest pewny kierunek. Kiedy dla Hrubieszowa rysowałem postać tzw. „Wojownika”, na początku nie miałem żadnej informacji i przedstawiłem go jako blondyna z rudą brodą, ale po badaniach genetycznych okazało się, że na pewno miał ciemną pigmentację włosów, oczu. Prawdopodobnie pochodził z południa Europy. Musiałem też zmienić rysy jego twarzy, bo odtworzono je na podstawie czaszki.

Czy często są robione badania genetyczne szczątków z wykopalisk archeologicznych?
– Wcześniej takich badań nie robiono, nie było takiej techniki. Teraz w Poznaniu „Na Śródce” mają do przebadania ok. 400 pochówków. Specjaliści z Zakładu Medycyny Sądowej pobierają materiał badawczy wszystkich pochowanych. Już wiemy, że są bardzo ciekawe przypadki. Jeśli jest ciekawsze cmentarzysko, to badania mogą wykazać pochodzenie tych osób. Archeologia „laboratoryjna” niezwykle się rozwinęła.

Słowem, od romantycznego „Indiany Jonesa”, po archeologa w laboratorium. Co jakiś czas kartka się przewraca i ukazuje nam zupełnie nowe pola badawcze?
– Podejrzewam, że nasza wiedza archeologiczna jest w ciekawym punkcie, pewne rzeczy będą musiały być zweryfikowane na nowo i jakby od nowa opowiedziane. Ta wiedza pozwala nam dojść do nowych wniosków, a w niektórych przypadkach obalić poprzednie. Ostatnio odkopano w Bodzi cmentarzysko z czasów Bolesława Chrobrego i badania wykazały, że pochowano tam osoby z północnej Europy, Skandynawii, dzisiejszej Białorusi czy Ukrainy, ale i miejscowe. Wszystko na jednym cmentarzu. Również rodzaj ozdób i przedmiotów pochodził z całej Europy: paciorki z Bizancjum, miecze ze Skandynawii, skuwki do pasów ze wschodu Europy. Poza tym sposób chowania każdej osoby był inny wg innego obrzędu. Niesamowity materiał badawczy!

Ile Pan zrekonstruował postaci?
– Wykonałem 18 prac.

Zmarłych znajdowanych nie tylko w Polsce, ale w Danii, Szwecji, Anglii.
– To nietypowe pochówki wybrane właśnie przez dr Gardełę.

Jeśli archeolog znajdzie cmentarzysko czy grobowiec, to do akcji muszą teraz jeszcze wejść specjaliści od wielu dziedzin kości, by mieć pełny obraz sytuacji?
– Dlatego wśród archeologów są też wąskie specjalizacje, bo wśród pogrzebanych są też np. szczątki zwierząt. Są specjaliści nawet od szczątków piór. Na wyspie Man wybuchła gorąca dyskusja i okazało się, że znaleziono skrzydło gęsi.

Co Pana czy archeologów zaskakiwało przy wykopaliskach? Zauważyłem, że ludzie byli chowani w różnych pozycjach, wyposażenie grobowców też jest różne.
– Ponieważ ukazałem pochówki nietypowe, to każdy miał coś bardzo interesującego. Pozycje, w jakich chowano, mogły zależeć od statusu zmarłego. Jedni są wyciągnięci, inni skuleni. W jeszcze innych układ kostny zachował się bardzo szczątkowo lub był pomieszany i musiałem użyć wyobraźni. Miałem też ciekawy problem kobiety pochowanej z koniem. Mimo bogatej wyobraźni nigdy nie widziałem konia z góry. Wszędzie można zobaczyć to zwierzę z boku. W tym grobie były jeszcze szczątki psa, udźca baraniego i zęby jagnięcia. Niezły galimatias.

Może jak w starożytnym Egipcie chowano z całym dobytkiem? Powiedzmy o wyposażeniu. Są oczywiście części broni, ozdoby itd. Jakie było najcenniejsze znalezisko, które potem Pan rysował?
– W grobie kobiety z koniem znaleziono, koło jej prawej ręki, coś w rodzaju grota z brązu długości 10 cm, ale ze stalowym ostrzem. To precedens, bo do tej pory nie znaleziono czegoś podobnego. To był jakiś ważny przedmiot. Może różdżka?

Grób z Zelandii w Danii. Być może pochowana tu kobieta pełniła rolę wieszczki praktykującej magię znaną jako Seidr
Grób z Zelandii w Danii. Być może pochowana tu kobieta pełniła rolę wieszczki praktykującej magię znaną jako Seidr

Zatem, kapłanka?
– Nie wiadomo, ale była wyjątkowo pochowana. W dodatku przykryto ją stosem kamieni, a na tym stosie znaleziono jeszcze poćwiartowane zwłoki kobiety i mężczyzny, a to wszystko przysypano torfem. Tu pytań jest wiele.

Najstarsze rekonstruowane groby?
– Pochodzą z tzw. Kultury Strzyżowskiej z okolic Hrubieszowa. Wczesna epoka brązu 1800-2000 lat p. n. e.

Czy można powiedzieć, że obyczaje grobowe w tym okresie miały jakiś stały element uniwersalny?
– Kiedyś w rozmowie z Leszkiem Gardełą stwierdziliśmy, że nie było wtedy „normalnych” pochówków, wszystkie były nietypowe w jakimś sensie. Do każdej osoby podchodzono indywidualnie. Zapewne jednak dużo zależało od pozycji społecznej, statusu, czy to wojownik, służący, itd.

Na kilku rysunkach zmarli są pozbawieni głów, albo są poucinane, poobrywane, leżą w różnych miejscach. Co to może oznaczać?
– Może to zakrawać na jakieś „wampiryczne” kwestie. W grobie z Cedyni osoba ma głowę między nogami, a w jej miejscu położono trzy kamienie, w grobowcach z Danii czy Szwecji głowy leżą w innych miejscach, jedna kobieta ma głowę na udach. Na początku była hipoteza, że obcięto jej głowę. Potem jednak się okazało, że nie było żadnego nacięcia na kręgach szyjnych. Wysnuto wniosek, że ponownie otworzono grób, urządzono kolejną stypę i wówczas dopiero przestawiono jej głowę.

Cedynia, Polska. Czy był skazany za dokonanie jakichś haniebnych czynów, a może posądzono go o pośmiertną „wampiryczną“ aktywność?

Cedynia, Polska. Czy był skazany za dokonanie jakichś haniebnych czynów, a może posądzono go o pośmiertną „wampiryczną“ aktywność?

Może niektórzy byli chowani a niektórzy po prostu wrzucani do grobu?
– Wszystko jest w sferze hipotez. Jest rysunek zmarłego leżącego na brzuchu. Był pochowany na plaży, poza cmentarzyskiem plemiennym. Może był wyrzucony ze społeczności?

Z kim Pan obecnie współpracuje?
– Nadal z Leszkiem Gardełą, który robi teraz habilitację na Uniwersytecie w Rzeszowie, ponadto z muzeum w Hrubieszowie, zajmującym się historią Gotów. Będzie ciekawie, bo znaleziono dużo artefaktów w okolicy.

Gdzie widziano już wystawę” Archeologia i sztuka”?
– Wcześniej w Bytowie i na festiwalu wikingów w Trondheim.

Właśnie, czy za granicą tworzą podobne obrazy?
– Wychodzi na to, że przetarłem jakiś nowy szlak, chociaż jest już dwóch podobnych mi rysowników na Wyspach Brytyjskich.

Co tam w planach?
– Będę robił rysunki słowiańskich pochówków dla Leszka. Poza tym, progres wystawowy już jest. Moja wystawa jesienią trafi do Chełma, wiosną do Rzeszowa. Przygoda się rozkręca i mam dużo satysfakcji z tego, co robię. Przy okazji sam dużo się uczę.

Mirosław Kuźma - rysownik, ilustrator, rzeźbiarz i miłośnik historii,
Mirosław Kuźma – rysownik, ilustrator, rzeźbiarz i miłośnik historii,

One thought on “Pochowani – narysowani”

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

You may use these HTML tags and attributes:

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

Podobny artykuł

Kto kupi?

REKLAMA

REKLAMA