Zmarłemu się nie odmawia

W testamentach, listach pożegnalnych powstałych z myślą o zbliżającej się śmierci zawarte są informacje o przekazaniu zgromadzonego podczas życia majątku. Termin „majątek”, może mieć jednak niejedno znaczenie. Różne mamy wartości, dla jednych będą to pieniądze czy dobra ruchome, dla kolekcjonerów ich wartościowe zbiory, na przykład fajek, kaktusów, czy znaczków. Życzenia mogą dotyczyć postaw bliskich. Prezentujemy nietypowe akty ostatniej woli. Zawierają informacje nie tylko o osobliwych majętnościach, ale także uwagi skierowane do konkretnych osób.
Ostatnia droga Tonyego Bryana w trumnie w kształcie śmieciarki
Ostatnia droga Tonyego Bryana w trumnie w kształcie śmieciarki

Kilka lat temu media informowały o nietypowym spadku, jaki zostawił swojej rodzinie zmarły mieszkaniec Jarosławia. Otóż był on gorliwym wielbicielem psów. Nie lada problemem dla spadkobierców było zaopiekowanie się ponad trzydziestoma czworonogami. W akcję poszukiwania nowych domów dla czworonogów włączyła się jarosławska policja, urzędnicy z Ratusza oraz Rzeszowskie Stowarzyszenie Ochrony Zwierząt.

Wielbicielem zwierząt futerkowych był zmarły w Anglii w 1880 roku Jonathan Jackson. Swój majątek postanowił przekazać na rzecz budowy „kociej rezydencji”. Tu miały znajdować się sypialnie, jadalnie a nawet sala gimnastyczna dla kotów. Zresztą, specjalnie dla ułatwienia wspinaczki futrzakom został zaprojektowany dach.

W 2007 roku zmarła Leona Helmsley, właścicielka sieci hoteli w Wielkiej Brytanii. Pozostało po niej 12 milionów dolarów, które przepisała swojemu psu maltańczykowi. Do opieki nad Troublem – bo tak wabi się pupil – zobowiązała swego brata, ale aby nie było mu tak smutno przekazała jeszcze na jego konto część majątku. Drobną część fortuny odziedziczyli też dwaj wnukowie Leony, ale nikt więcej.

Leona Hemsley z psem Trouble

Niebezpieczna broń
Zgoła inny był majątek życia zmarłego mieszkańca Częstochowy. Prezentował się niepozornie: skromny dom i garaż. Jednak podczas porządkowania odziedziczonej posesji spadkobierca znalazł w pomieszczeniach skład broni i amunicji: trzy rewolwery, dwa pistolety, 15 sztuk naboi „Makarow” oraz przeciwlotniczy nabój o kalibrze 33 mm. Szybko poinformował o znalezisku policję.

– Za podsianie nielegalnej broni i amunicji grozi w Polsce osiem lat więzienia. W roku 1871 zmarł w Anglii S. Sanborn. Był kapelusznikiem. Polecił w testamencie swemu znajomemu …obedrzeć się ze skóry. Wnętrze nakazał spopielić i rozrzucić, a skórę oddać na pożytek przemysłowi muzycznemu. Oto z jego skóry miały być wykonane dwa bębny. By uczynić zadość życzeniu kapelusznika, każdego 17 czerwca, czyli w dniu jego śmierci w rodzinnej miejscowości Sanborna odgrywana jest o wschodzie słońca muzyka na tych osobliwych bębnach.

Pukiel włosów
W roku 1821 zmarł Napoleon Bonaparte. Były to czasy, gdy panowała moda na wkomponowywanie w biżuterię: wisiorki, bransoletki, brosze, swoich włosów, lub po prostu obdarowywanie bliskich puklem oprawionym za szkłem bądź w ramy. Idąc z duchem mody, Napoleon zażyczył sobie, by każdy z jego znajomych takie zawiniątko otrzymał.

Trumna jak się patrzy
Życzeniem zmarłej w 1977 roku Sandry West był pochówek w niebieskim Ferrari330 America z 1964 roku. Kobieta chciała być pochowana w koronkowej koszuli nocnej. Spełnienie ostatniej woli zmarłej ułatwił fakt, że była bardzo bogata. By uchronić to wartościowe auto przed kradzieżą, nakazała, by po usytuowaniu go w ziemi, zalać warstwą betonu. Obecnie ten model wart jest około 300 000 dolarów.

Pochówek Sandry West
Pochówek Sandry West

Równie nietypowa, ale o wiele skromniejsza była trumna Tonyego Bryana, który całe życie przepracował jako kierowca śmieciarki. Zażyczył sobie, by jego trumna miała kształt kontenera na śmieci. Rodzina uczyniła zadość prośbie.

Życzenia bogatych adwokatów
Najgorzej, kiedy umiera ktoś bogaty. Bywa, że jego ostatnie życzenie jest dziwaczne no i kosztowne. Oto zmarły w 1930 w Anglii adwokat o nazwisku Zink postanowił przekazać większość majątku na założenie Bezkobiecej Biblioteki. Tu nie mogło być żadnego wydawnictwa autorstwa kobiety, ani żadnego portretu kobiecego. – Życzenie, które raczej nie zostało spełnione, było wynikiem kłótni małżonków Zink, zresztą część majątku otrzymała tylko córka. Żona musiała obejść się smakiem.

W roku 1928 zmarł adwokat Cahrles Milllar, nie miał żony ani dzieci. Być może dlatego swoje pieniądze postanowił przekazać rodzinie, która w dziesięć lat po jego śmierci będzie miała najwięcej dzieci. W rezultacie, w 1938 roku majątek podzielono na cztery części, dla czterech rodzin, które miały po dziewięcioro dzieci.

Życzenia przed straceniem
Różne są myśli skazanych, na chwilę przed ich straceniem. W powieści Stephena Kinga „Zielona mila” jeden z więźniów, zapytany o swą ostatnią wolę poprosił o dobry posiłek…

Kiedy w 1992 roku prowadzono na śmierć seryjnego mordercę i gwałciciela Johnyego Garreta, nieco tylko skruszony powiedział: ”Chciałbym podziękować rodzicom za miłość i opiekę nade mną. Pozostała reszta świata może cmoknąć mnie w zad”.

Nie do spełnienia była ostatnia wola mordercy Jamesa Rodgersa. Na moment przed rozstrzelaniem zażyczył sobie kamizelkę kuloodporną.

Rodzinne nakazy i zakazy
W 1960 roku zmarł Samuel Bratt. Zgodnie z niepisanym zwyczajem majątek odziedziczyła jego małżonka. Jednak postawił jej w testamencie warunek, by spalała pięć papierosów dziennie. To „nabożne” życzenie było odpowiedzią na ciągłe zakazy żony wypalania przez męża cygara.

Zaskoczeniem dla pewnego bratanka było, że jego wuj większość treści testamentu poświecił właśnie jemu. Ostatnią wolą umierającego było, by ten zaczął uprawiać sport i odżywiał się zdrowiej. Życzeniem pewnego portorańczyka było – gdy już umrze – ustawienie go w pozycji stojącej w salonie swego domu. Koniecznie w czapce drużyny New York Yankees i okularach przeciwsłonecznych. Powstaje pytanie: czy wszystkie, nawet te najbardziej niedorzeczne życzenia zawarte w testamentach należy bezwzględnie spełnić? Okazuje się, że w świetle prawa najłatwiej przemilczeć prośby natury moralnej. Trudniej jest z pominięciem życzeń uwzględniających majątek po zmarłym.

Agnieszka Szykuła-Żygawska

REKLAMA

REKLAMA