Przywiązani do szamb

Budowa sieci wodno-kanalizacyjnej w Wawrze zdecydowanie przyspieszyła. Czynny jest już kolektor W, którym ścieki płyną do oczyszczalni Czajka. Gotowa jest też koncepcja odprowadzania nieczystości płynnych z zachodniej części dzielnicy, od torów kolejowych po Wał Miedzeszyński. Projektowane są kolejne inwestycje. Jednak korzystający z przydomowych szamb i studni mieszkańcy niezbyt chętnie podłączają się do miejskiej sieci.
Właściciele wozów asenizacyjnych na razie nie muszą  martwić się o przyszłość
Właściciele wozów asenizacyjnych na razie nie muszą martwić się o przyszłość

Jeszcze w tym roku Miejskie Przedsiębiorstwo Wodociągów i Kanalizacji zrealizuje w Wawrze 43 zadania inwestycyjne, w tym 31 kanalizacyjnych. Każde z nich oznacza wykonanie sieci na jednej  ulicy do kilku czy kilkunastu ulic. W przyszłym roku tych zadań będzie 63, z czego prawie połowa to budowa wodociągów. W Wieloletniej Prognozie Finansowej na lata 2017-2020, obejmującej plany miejskich inwestycji, zapisano realizację w Wawrze 95 zadań wodociągowych i 106 kanalizacyjnych. – Na skanalizowanie i zwodociągowanie Wawra nie zabraknie nam pieniędzy – zapewniają przedstawiciele MPWiK.

Żeby utrudnienia dla mieszkańców, związane z realizacją inwestycji wodno-kanalizacyjnych, trwały jak najkrócej, przyjęto zasadę budowy sieci w powiązaniu z budową dróg. Najdłużej trwa jednak proces przygotowania inwestycji. Od wyboru projektanta do wbicia w grunt pierwszej łopaty mija nawet dwa i pół roku. Najdłużej ciągną się przygotowania, gdy sieć musi być wykonana wzdłuż dróg prywatnych, a one bardzo często mają nieuregulowane prawo własności.

Problemem jest to, że nie wszyscy mieszkańcy wyrażają chęć podłączania się do wykonanych sieci. Aby ich do tego zachęcić, MPWiK zaoferował mieszkańcom nieopodatkowane kredyty na wybudowanie przyłączy kanalizacyjnych, ale gorzej jest z wodociągami. Spora część właścicieli nieruchomości, nie mogąc doczekać się wodociągu, wywierciła studnie głębinowe i nie widzi potrzeby zaopatrywania się w miejską wodę. Za zlikwidowanie przydomowego szamba można dostać od miasta trzy tysiące złotych, za odcięcie się od własnego ujęcia wody – nic…

REKLAMA

REKLAMA