Zaściankowa Zakolejkowa

„Za rurami, za lasami, za kolejkami” – tak mogłaby rozpoczynać się bajka o malutkiej uliczce Zakolejkowej, na peryferiach Karczewa, gdzie zatrzymał się czas. To jednak nie bajka, ale prawdziwe życie, dla jej mieszkańców uciążliwe. Niektórzy nie mają nawet bieżącej wody, a droga dojazdowa jest w fatalnym stanie. Po interwencji „Linii Otwockiej” burmistrz obiecał pomóc zapomnianym mieszkańcom domów przy Zakolejkowej.
Kazimierz Popis mówi, że na tej ulicy nie zmieniło się nic od 60 lat
Kazimierz Popis mówi, że na tej ulicy nie zmieniło się nic od 60 lat

Jesteśmy niemal zapomniani, porzuceni, na uboczu. Uliczka jest mała, ślepa, parę domów, więc nie zależy chyba na niej nikomu poza nami, jej mieszkańcami. Nie ma bieżącej wody, kanalizacji, nawierzchnia jest koszmarna, błoto, dziury, kałuże takie, że przejść po deszczu się nie da. A teraz zaczyna się najgorsza pora roku – opowiadają mieszkańcy, którzy przyszli do redakcji, by poprosić o interwencję.

Zakolejkowa to w zasadzie niewielki zaułek, w kształcie litery „Y”, odchodzący od ulicy Czerwona Droga. Jadąc od strony Otwocka, trzeba skręcić w lewo za pomnikiem ciuchci. Wąski wlot uliczki po prawej stronie, między ogrodzonymi betonowymi płotami terenami przemysłowymi, łatwo przeoczyć. Ot, błotnista droga, trochę krzaków, w tle majaczą zabudowania.

– Mieszkam tu już 60 lat. Nic się w tym czasie nie zmieniło. Poza tym, że kiedyś nie było tego płotu i mogliśmy chodzić na szagę (na skróty – przyp. red.) – Kazimierz Popis, 86-letni dziarski wciąż mężczyzna, wskazuje na ogrodzony teren firmy Argo, oddzielający Zakolejkową od Czerwonej Drogi. – Było mi wygodnie, bo nie mam w domu bieżącej wody, jakoś się nie dorobiłem w życiu i chodzę do pompy koło ciuchci – dodaje.

Na Zakolejkową pojechał dziennikarz „Linii Otwockiej”. Dwa dni po deszczu, a kałuże wciąż stały. Przejść się dało. Kazimierz Popis podkreśla, że to jego zasługa, i pokazuje niewielki rowek, wykopany własnoręcznie, którym woda ze środka uliczki spłynęła na trawiaste pobocze. To jednak rozwiązanie na krótko. Trzeba tam czegoś więcej.

– Znam temat, mieszkańcy Zakolejkowej zgłaszali się do nas z tymi problemami i część z nich zostanie niebawem rozwiązana. W ramach budżetu partycypacyjnego zgłoszono tam dwa projekty, przeszedł jeden, na budowę tam zdroju. Nie ukrywam jednak, że rozważamy, czy doprowadzając tam wodociąg, nie pójdziemy dalej i nie zrobimy od razu przyłączy do wody. Musimy przeanalizować koszty. Rozmawiamy też z firmą Gemi, by przejść przez jej teren, będzie krócej i taniej, wstępna zgoda już jest – zdradza burmistrz Karczewa Dariusz Łokietek. – Co do nawierzchni, spróbujemy coś zaradzić. Wyślę tam naszych speców z grupy remontowej i zobaczymy, co da się zrobić – zadeklarował Łokietek.

Trzymamy za słowo i liczymy na szybką interwencję. Parę wywrotek tłucznia albo żwiru, może betonowe płyty i Zakolejkowa przestanie być uliczką zaściankową, jak dotąd.

REKLAMA

REKLAMA