Ogrodzili „wielką dziurę”

Poniższy tekst wysłaliśmy do drukarni w piątek, 11 grudnia. Zaledwie dzień później okazało się, że jest już nieaktualny. Sobotnia wichura zdmuchnęła to, co sklecił urząd. Gratulujemy i zapraszamy do lektury oraz refleksji…

„Wielka dziura” w centrum nie zagraża już bezpieczeństwu mieszkańców. Ogrodzenie wokół niedokończonej budowy galerii handlowo-usługowej, które nieraz z hukiem spadało na pobliski chodnik, zostało w końcu naprawione. Koszty ponieśli jednak otwocczanie, bo za ogrodzenie zapłaciło miasto z naszych podatków, a nie Dorex z własnej kieszeni.
Letnia nawałnica zniszczyła ogrodzenie. Teraz zostało one naprawione. Czy dobrze? O tym przekonamy się przy kolejnym silnym wietrze
Letnia nawałnica zniszczyła ogrodzenie. Teraz zostało one naprawione. Czy dobrze? O tym przekonamy się przy kolejnym silnym wietrze

Naprawa ogrodzenia pochłonęła około pięciu tysięcy złotych. Zapłaciło miasto, choć teren formalnie jest nadal placem budowy, na którym inwestycję prowadzi spółka Dorex. Sprawa o odebranie inwestorowi wieczystego użytkowania terenu jest ciągle w sądzie, w oczekiwaniu na prawomocny wyrok.

– Zapłaciliśmy za naprawę ogrodzenia, żeby zabezpieczyć teren, aby nie daj Boże nic się tam nie stało. Taką decyzję wydał nam Powiatowy Inspektor Nadzoru Budowlanego z nakazem natychmiastowym zabezpieczenia terenu – poinformował prezydent Zbigniew Szczepaniak.

– Od decyzji odwołaliśmy się do Wojewódzkiego Inspektora Nadzoru Budowlanego (WINB). On sprawę rozpatruje, ale nie zdjął klauzuli natychmiastowej wykonalności. Dlatego wychodząc z założenia, że musimy zabezpieczyć teren budowy przed ewentualnym dostaniem się tam mieszkańców, podjąłem decyzję o naprawie uszkodzonego ogrodzenia. Jestem przekonany, że po wygranej sprawie będziemy mogli doliczyć tę kwotę do naszych roszczeń wobec spółki – zapowiada prezydent. Nie wiadomo tylko, kiedy to nastąpi. Pewne jest, że w tym roku prawomocny wyrok już nie zapadnie. Postępowanie zostało zawieszone do czasu ustanowienia kuratora dla spółki. Radni podejrzewają, że to nie koniec kosztów, jakie może ponieść miasto.

– Proszę tylko mieć na uwadze, że jeżeli taki tryb został zastosowany wobec ogrodzenia, to podobny może być zastosowany do zabezpieczenia wykopu, a tam to już nie będzie kwota pięciu tysięcy złotych tylko ok. dwóch milionów. Bądźmy na to przygotowani, żeby nasi prawnicy podjęli odpowiednie kroki – zwrócił się do prezydenta podczas sesji przewodniczący rady miasta Jarosław Margielski.

– Niestety, takie niebezpieczeństwo istnieje, ale zobaczymy, co wyniknie z naszego odwołania do WINB – przyznał Zbigniew Szczepaniak.

Zdaniem radnego Dariusza Piętki, z zawodu inspektora nadzoru budowlanego, decyzja PINB jest nietrafiona.

– Według mnie inspektor powinien obciążyć kierownika budowy, bo on ponosi odpowiedzialność za to, co się dzieje na budowie. Nieoficjalnie wiem, że kierownik zrezygnował z tej funkcji i nie ma obecnie powołanej nowej osoby. To nie zwalnia jednak inwestora z obowiązku dbania o inwestycję. W takiej sytuacji PINB powinien pociągnąć do odpowiedzialności inwestora, a nie miasto. Jeśli uchyla się on od wykonania naprawy, to PINB w trybie zastępczym powinien wykonać potrzebne prace, a potem obciążyć kosztami inwestora, czyli spółkę Dorex – uważa radny Piętka.

Powiatowy Inspektor Nadzoru Budowlanego Andrzej Ćwiek nie chciał w rozmowie z „Linią” mówić o szczegółach postępowania do czasu rozstrzygnięcia przez wyższy organ. – Czy miasto jest stroną czy nie, w tej chwili rozstrzyga to Wojewódzki Inspektor Nadzoru Budowlanego. Z uwagi
na bezpieczeństwo mieszkańców i osób, które przebywają w okolicy tej budowy, wydaliśmy taką decyzje – mówi inspektor. Postępowanie WINB ma też wyjaśnić, kto został zobowiązany do zabezpieczenia wykopu i gdzie są belki spróchniałe, które grożą zawaleniem.

Podobny artykuł

Remont za czynsz

REKLAMA

REKLAMA