Święta bez domu z wyboru

Zimą jest najgorzej. Przychodzi śnieg i mróz. Jest ciężko, ale da się jakoś przeżyć – mówi Jerzy, którego spotykam w pociągu. Od kilku miesięcy mieszka w jednym z pustostanów na terenie Pilawy. – Codziennie modlę się nie o jedzenie, ale o to, żeby nie zachorować. Jak się rozłożysz, to przepadniesz na zawsze…
O dużym szczęściu może mówić Jacek. Ze względu  na zakażone rany nóg był przykuty do gnijącego materaca.  Znaleziono go w ostatniej chwili
O dużym szczęściu może mówić Jacek. Ze względu na zakażone rany nóg był przykuty do gnijącego materaca. Znaleziono go w ostatniej chwili

Ilu w naszej okolicy jest bezdomnych – nikt dokładnie nie wie. Działacze społeczni szacują, że może ich być kilkudziesięciu. Większość z nich to przejezdni, ale są wśród nich również mieszkańcy Otwocka, którzy w różnych okolicznościach stracili swój dom. Dla wielu z nich bezdomność to swego rodzaju sposób… na życie.

Stefana drzemka przy kaloryferze
Otwocki dworzec kolejowy. Na zewnątrz kilka stopni na minusie.

W środku, pomimo zaledwie kilku stopni na plusie, niezwykle miłe ciepło. Spieszący się na pociąg ludzie szerokim łukiem omijają skulonego przy kaloryferze Stefana i jego cały życiowy dobytek – rozwalającą się czerwoną walizkę i związany sznurkiem karton. – Drzemka przy dworcowym kaloryferze to najcudowniejsza rzecz, która może mnie spotkać w taki dzień – mówi półszeptem.

Stefan od dwóch lat żyje bez dachu nad głową. Wcześniej zajmował mieszkanie komunalne. Stracił je, bo nie płacił za czynsz. Każdy zarobiony pieniądz wydawał na alkohol. Nigdy na stałe nie pracował.

– Zawsze były to prace dorywcze. Trochę na budowie, trochę przy rozładunku węgla – opowiada. Jak przyznaje, ma za sobą niezwykle bogatą przeszłość kryminalną. Wielokrotnie karany nigdy nie potrafił zadbać o swoje życie. Utrzymuje się z żebrania, zbierania puszek i jedzenia ze śmietników. Jeżeli ma tylko okazję – sięga po alkohol. Niestety coraz bardziej podupada na zdrowiu. – Aby do wiosny. Zrobi się cieplej. Może uda się znaleźć jakąś pracę. Łatwiej wtedy również o nocleg, choćby pod chmurką – pociesza się.

Jurka obawy o zdrowie
Jerzego spotykam w zatłoczonym pociągu relacji Dęblin–Warszawa. Skulony szuka ciepła wśród innych podróżujących. Jego bezdomność zdradza nie tylko od dawna niestrzyżona i zaniedbana broda, ale również zniszczone i brudne ubranie oraz wypchane nie wiadomo czym, dwie mocno zużyte kolorowe reklamówki. Zaczepiony, niechętnie mówi o sobie. Jednak, gdy wyjmuję z torby kanapki, którymi się z nim dzielę, staje się bardziej rozmowny.

– Codziennie wsiadam do pociągu i jadę do Śródmieścia. Rozdają tam ciepłą, darmową zupę. Czy mam gdzie mieszkać? Od kilku tygodni zajmuję pokój w jednym z pustostanów w Pilawie. Nic szczególnego, ale zawsze na głowę nie cieknie. Staram się palić w piecu, ale robię to tak, aby mocno nie dymiło. Jeszcze ktoś zobaczy i mnie stamtąd wyrzuci – przyznaje mój rozmówca. Stolik, stare łóżko oraz kilka szafek to całe jego „królestwo”. Wolno płynący czas odmierzają dwa znalezione na śmietnisku budziki. – Udało mi się je nareperować. Jeden wprawdzie trochę się późni, za to drugi jest punktualny – opowiada Jerzy. – Skoro masz jakiś kąt dla siebie, po co nosisz ze sobą te wszystkie reklamówki – pytam. Ściszając głos mój rozmówca zdradza, że ma w nich swój cały dobytek, m.in. dodatkowe zimowe buty, kilka koszul, latarkę bez baterii, działające radio oraz oczywiście dwa budziki.

– Jak tam zostawię, to jeszcze mi ukradną – tłumaczy i przyciska do siebie reklamówki. Z domu wyprowadził się na własne życzenie. – Nie mogłem dogadać się z żoną, wolałem sam odejść i choć w tak skromnych warunkach, ale być panem swojego losu – opowiada Jerzy. Jeśli nie ma dużego mrozu rano opuszcza swoje królestwo i wyrusza w okolicę. Zbiera puszki, makulaturę. Zarobione w ten sposób pieniądze wydaje na jedzenie. Rzadziej na alkohol. I jak sam podkreśla, jedzenie nie jest największym zmartwieniem. – Najważniejsze, aby nie zachorować. Jak się rozłożysz, to przepadniesz na zawsze…

Jacek miał szczęście
Pustostany przy ul. Mickiewicza w Otwocku straszą powyrywanymi oknami, drzwiami, zapadniętymi dachami. To tu, z końcem listopada, w jednej z opuszczonych ruder radny  Jarosław Łakomski znalazł Jacka.

– Co rano zapuszczam się w te okolice na spacery z psem. Przez kilka dni widziałem osoby kręcące się w sąsiedztwie pustostanów. Gdy temperatura spadła poniżej zera, zdecydowałem się sprawdzić, czy w budynkach nie zamieszkali bezdomni. I nie myliłem się. W jednym z nich schronienie znalazła trójka bezdomnych – opowiada Jarosław Łakomski.

– Dwóch powiedziało, że pochodzi z okolic Zielonej Góry i w naszym  mieście zatrzymali się tylko na chwilę. Trzeci, leżący na gnijącym materacu, przykryty grubą warstwą szmat i z zakażonymi ranami nóg, przyznał, że jest mieszkańcem Otwocka – słyszę od radnego. Razem z innym radnym Marcinem Kraśniewskim zaalarmowali Straż Miejską. Strażnicy na miejscu opatrzyli Jackowi rany. Powiadomili również Ośrodek Pomocy Społecznej, który dla bezdomnego znalazł miejsce w jednej z warszawskich noclegowni.

– Bez dachu nad głową jestem już od blisko dwóch lat. Wcześniej mieszkałem z moją córką. Jednak po tym, jak straciłem pracę, córka wynajęła nowe mieszkanie, w którym już dla mnie nie było miejsca. Chwytałem się dorywczych prac, również zagranicą. Teraz jednak od dłuższego czasu nie ma nigdzie dla mnie pracy – przyznaje w rozmowie ze mną Jacek.

Co się dalej z nim dzieje – nie wiemy. Wiadomo jedynie, że nie zagrzał długo miejsca w noclegowni i być może znów jest gdzieś w Otwocku.

OPS stale monitoruje Otwock
Jak dowiadujemy się w Ośrodku Pomocy Społecznej w Otwocku, pracownicy wraz ze Strażą Miejską monitorują miejsca, w których na terenie dzielnicy mogą przebywać bezdomni. – Zaglądamy nie tylko do swoich stałych podopiecznych, ale również do pustostanów, w których schronienia przed mrozem i śniegiem mogą szukać bezdomni. Zwracamy również uwagę na nietrzeźwe osoby, które w takich miejscach spożywają alkohol i zasypiają na mrozie – słyszymy od Wiesławy Ejsmont, dyrektor OPS w Otwocku. – Niestety często się zdarza, że osoby, do których docieramy, odmawiają pomocy – przyznaje moja rozmówczyni.

Działania prewencyjne podejmuje również policja. – Podobnie, jak w poprzednich latach, policjanci patrolują ulice miast, kontrolują dworce, klatki schodowe, opuszczone budynki czy altanki na działkach ogrodowych. Zaglądamy we wszystkie te miejsca, gdzie bezdomni czy osoby spożywające alkohol mogą szukać schronienia przed zimnym wiatrem i mrozem – informują otwoccy policjanci.

Pomagać mimo wszystko
Bezdomni w hierarchii społecznej zajmują najniższą pozycję. – Bardzo dokucza brak domu, bliskich osób, głód oraz mróz. Najbardziej jednak boli ludzka obojętność. Czując na sobie te wszystkie pogardliwe spojrzenia, niejednokrotnie mam ochotę napluć prosto w twarz takim osobom. Nie znając mnie, moich problemów, bardzo łatwo oceniają. Nie potrafią tak naprawdę pomóc, potrafią jedynie zmieszać z błotem – słyszę od mojego rozmówcy.

Z drugiej zaś strony, jak twierdzą działacze społeczni, bezdomni często nie chcą żadnej pomocy. – Wtedy najczęściej powodem odmowy przyjęcia pomocy są warunki, jakie przy tym im stawiamy – słyszę w jednej z warszawskich noclegowni prowadzonej przez „Markot”.

– Pomoc może być udzielana tylko osobom trzeźwym. Godziny posiłków są ściśle określone. Dlatego część bezdomnych woli sypiać na dworcach i klatkach schodowych oraz nagabywać przechodniów o parę groszy. Czują, że tym warunkom nie są w stanie sprostać – mówią pracownicy noclegowni.

  • Uchodzca says:

    A dlaczego OPS nie umieszca takich potrzebujacych wdomu opieki?
    Czyrzby d;latego ze nie posiadaja majatku? bo tych co posiadaja majatek i rodzine opieka siłowo wywozi do domów opieki jak kobiete z ul polnej gdzie nawet rodziny nie powiadomiono, dziwne

  • Uchodzca says:

    A dlaczego OPS nie jest zainteresowany umieszczaniem na siłe takich osób w domach opieki? czyzby dlatego ze nie maja majatku? Bo jak widać ci co majatek maja i nawet rodzinę wbrew własnej woli sa siłą do domu opieki sa wyworzeni,jak pani z ulicy polnej

2 thoughts on “Święta bez domu z wyboru”

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

You may use these HTML tags and attributes:

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

REKLAMA

REKLAMA