Najechał czy nie najechał?

Do bulwersujących zdarzeń doszło w środę, 23 grudnia na terenie urzędu miasta. – Szłam w stronę bramy, gdy z tyłu bezczelnie na mnie najechał prezydent – twierdzi 66-letnia mieszkanka Otwocka. – To była prowokacja, mieszkańcy zablokowali mi wyjazd – relacjonuje ten sam incydent Zbigniew Szczepaniak. Policja prowadzi postępowanie wyjaśniające w tej sprawie.
Przed urzędem miasta doszło do burzliwej wymiany zdań między mieszkańcami, radnymi i prezydentem, któremu protestujący chcieli wręczyć rózgę
Przed urzędem miasta doszło do burzliwej wymiany zdań między mieszkańcami, radnymi i prezydentem, któremu protestujący chcieli wręczyć rózgę

To miało być zwykłe posiedzenie komisji ochrony środowiska i urbanistyki, a przerodziło się w awanturę, o której za sprawą mediów zrobiło się głośno nie tylko w Otwocku. Zwołana na 23 grudnia komisja miała zająć się trwającym postępowaniem w sprawie wydania przez prezydenta decyzji o  rozbudowie instalacji przetwarzania odpadów na terenie składowiska Sater w Otwocku-Świerku. Na posiedzenie przyszła liczna grupa mieszkańców, którzy nie zgadzają się, by do Otwocka zwożone były śmieci z całego Mazowsza, i żądają zamknięcia składowiska, skarżąc się na uciążliwy odór. Na znak  protestu zgromadzili się przed urzędem miasta jeszcze przed godz. 14, zanim rozpoczęło się posiedzenie komisji.

W tym czasie, tylnym wyjściem (od strony urzędowego parkingu) budynek opuścił prezydent Zbigniew Szczepaniak. W magistracie nie było również jego zastępcy, a na komisję oddelegowany został pracownik urzędu miasta, który prowadzi sprawę. Protestujący zauważyli wyjście prezydenta. Przed budynkiem ratusza doszło do burzliwej wymiany zdań z udziałem mieszkańców, radnych członków komisji i prezydenta, któremu ludzie chcieli wręczyć rózgę. Zbigniew Szczepaniak tłumaczył mieszkańcom, że ma ważne, umówione wcześniej spotkanie i nie będzie mógł uczestniczyć od początku w obradach, ale zapewniał, że na nie wróci.

„Prezydent najechał na mnie”

To miała być normalna komisja ochrony środowiska, na której miał być prezydent albo jego zastępca, bo temat Satera jest bardzo ważny i mieliśmy pytania do niego – mówią w rozmowie z „Linią” mieszkańcy.

Irena Kwolczak twierdzi, że jadący służbowym autem prezydent Otwocka najechał jej na nogę
Irena Kwolczak twierdzi, że jadący służbowym autem prezydent Otwocka najechał jej na nogę

Ludzie uznali, że pod nieobecność osoby decyzyjnej nie ma sensu uczestniczenie w obradach komisji, i udali się do wyjścia, w kierunku bramy wjazdowej na teren urzędu. W tym czasie prezydent wsiadł do służbowego samochodu, kierując się w stronę wyjazdu. Wtedy też według mieszkańców miało dojść do zdarzenia drogowego.

– Szłam na końcu tej grupy i przechodziłam obok, a prezydent bezczelnie najechał na mnie samochodem – opowiada 66–letnia Irena Kwolczak, mieszkanka Otwocka, należąca do Stowarzyszenia Zielony Kasztel.

– Pan prezydent zatrzymał się, kiedy samochód już mnie popchnął i uderzył w nogę – dodaje kobieta. Jak twierdzą świadkowie, zderzakiem samochodu został uderzony również 39-letni mężczyzna, któremu w porę udało się odskoczyć. Na miejsce przybyła policja. Funkcjonariuszy wezwał zarówno jeden ze świadków incydentu, jak i  prezydent Otwocka.

W tej sprawie musiała interweniować policja
W tej sprawie musiała interweniować policja

– Nie mogę stwierdzić jednoznacznie, czy tej pani dotknąłem, czy nie, na pewno tego nie odczułem, proszę obejrzeć samochód – mówił do policjantów zaraz po zajściu Zbigniew Szczepaniak.

– Pan najechał na nią. Chodzi o sam fakt najazdu, powinien się pan zatrzymać! – krzyczeli, słysząc te słowa, pozostali mieszkańcy, którzy widzieli zdarzenie. – Poinformowałem państwa, że jadę na spotkanie i dlatego nie mogę w tej chwili być obecny na komisji. Była grupa osób, ja jechałem, zatrzymałem się, nie wiem nawet, czy tej pani dotknąłem – twierdził Szczepaniak.

Badania alkomatem potwierdziły, że 66-letnia kobieta, 39-letni mężczyzna i prezydent byli trzeźwi. Zbigniew Szczepaniak nalegał, żeby zawieźć oboje mieszkańców na obdukcję. Policja wezwała karetkę, która zabrała do szpitala Irenę Kwolczak, skarżącą się na ból nogi. Lekarze przeprowadzili obdukcję i stwierdzili krwiaka na kończynie dolnej.

Badanie alkomatem wykazało, że zarówno Zbigniew Szczepaniak, jak i uczestniczący w zajściu mieszkańcy byli trzeźwi
Badanie alkomatem wykazało, że zarówno Zbigniew Szczepaniak, jak i uczestniczący w zajściu mieszkańcy byli trzeźwi

Prezydent poinformował „Linię”, że złożył na policji zawiadomienie o uniemożliwieniu mu tego dnia wykonywania czynności służbowych. – Potraktowałem to niemalże jako napaść na funkcjonariusza publicznego. Mieszkańcy zablokowali mi wyjazd. Nie przejechałem ani po tym panu, ani po tej pani. Zresztą nie ma żadnego śladu na zderzaku, nawet śladu błota. Do niczego nie doszło. To była prowokacja – przedstawia w rozmowie z „Linią” swoją wersję wydarzeń Zbigniew Szczepaniak.

„Pani kłamie definitywnie“
O całym zdarzeniu było też głośno na sesji budżetowej rady miasta 29 grudnia. Mieszkanka Otwocka zrelacjonowała zebranym swoją wersję wydarzeń.

– Pan się nie zatrzymał, nieważne, że się pan spieszył, powinien się pan zatrzymać, a pan mnie potrącił. Mam siniaka. A teraz słyszę od pana Jacka Szczepaniaka (brata prezydenta – przyp. red.), który nagrywa sesje, że ja napadłam na funkcjonariusza publicznego! – bulwersowała się Irena Kwolczak.

– Pani kłamie definitywnie – odniósł się do jej słów Zbigniew Szczepaniak. – Wychodząc z budynku, powiedziałem, że mam umówione wcześniej spotkanie służbowe i wrócę na komisję – odpowiedział prezydent. Podkreślił również, że sprawę bada policja, którą sam wezwał. Nie chciał jednak powiedzieć zebranym na sesji, gdzie miało się odbyć to ważne służbowe, jak mówił, spotkanie.

Wersję mieszkanki podtrzymał przewodniczący rady miasta Jarosław Margielski, który też uczestniczył w tym zdarzeniu.

– Odskoczyłem od pana samochodu, bo gdybym tego nie zrobił, to pan najechałby na mnie. Pani Irena szła odwrócona plecami do pana samochodu, ponieważ była skierowana twarzą w kierunku szlabanu. Pan patrzył prosto przed siebie i jechał do przodu – to zeznam też na policji.

Są świadkowie tego zdarzenia. Panie prezydencie, nie wypada, żeby w takiej sytuacji publicznie świadczył pan nieprawdę. Z pewnością w tej sprawie odbędzie się postępowanie przed prokuraturą, bo nie może pan najeżdżać na osoby, które kierują się do wyjścia. Twierdzenie, że one utrudniały panu wykonywanie czynności służbowych?! Jeszcze bym zrozumiał taką nadinterpretację, gdyby te osoby stanęły panu na drodze, a one kierowały się do wyjścia, a pan na nie najechał. Ocenią to organy ścigania – stwierdził Margielski.

Radny Marcin Kraśniewski odniósł się do oświadczenia prezydenta w sprawie zajścia z 23 grudnia, które już po świętach zostało zamieszczone na stronie internetowej urzędu miasta, w związku z, jak czytamy, „nieprawdziwymi informacjami pojawiającymi się w internecie oraz w gazetach tabloidowych”. Zostało w nim napisane, że radny był jedną z osób blokujących prezydentowi wyjście z urzędu.

– Myli się pan, przyjechałem po klucz do biura rady, już po całej sytuacji, nie uczestniczyłem w tym zajściu. Proszę, żeby pan to sprostował i nie pisał nieprawdy. Pewne osoby są bezczelne, opisują coś, co nie miało miejsca. Nie brałem w tym zajściu udziału, byłem tam przypadkowo na chwilę, nie jestem członkiem komisji ochrony środowiska – podkreślił Kraśniewski.

Jego słowa potwierdzili pozostali radni i mieszkańcy, świadkowie incydentu. – Przyznaję, że pana przy pierwszym zdarzeniu przy drzwiach wejściowych mogło nie być. Proszę wziąć pod uwagę moje zaskoczenie i zbulwersowanie tą całą sytuacją – odpowiedział Zbigniew Szczepaniak.

  • Sprawę wyjaśnia policja
    st. asp. Sylwia Durlik Komenda Powiatowa Policji w Otwocku
    Na miejscu byli policjanci, którzy zabezpieczyli miejsce i zebrali materiał dowodowy. Kobieta, która trafiła do szpitala, wyszła z niego tego samego dnia. Dlatego to, co się stało pod urzędem, nie jest traktowane jako wypadek ani kolizja. Jest to zdarzenie drogowe. Obecnie trwają czynności wyjaśniające i trudno jest określić, ile to potrwa, bo trzeba przesłuchać wielu świadków.     not. AJka
  • Jan K. says:

    A kto został ukarany mandatem?

  • mutant says:

    Ty, Johny, a prawo o ruchu drogowym to ty znasz, KRETYNIE ?
    Ze Szczepaniaka taki g….y kierowca jak i prezydent.

  • Johny N says:

    Ta stara jedzą łże

3 thoughts on “Najechał czy nie najechał?”

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

You may use these HTML tags and attributes:

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

Kontakt

05-400 OTWOCK, ul. Górna 9
tel./fax 22 710 12 10
tel. 22 710 0 999
e-mail: redakcja@linia.com.pl