W nowym roku życzę, byśmy…

Zdrowia, szczęścia, pomyślności! Kiedyś dodawało się jeszcze: w życiu osobistym i w pracy zawodowej. Ile to razy na początku nowego roku słyszymy podobną formułkę? Na ile te życzenia płyną ze szczerego serca, a na ile są wyświechtaną frazą, to już inna sprawa. Ja też chcę zatem złożyć swoje skromne życzenia.

zyczenia

Polsce, dobrze życząc, przypomnę, i to bez kontekstów, hasło: „By rosła w siłę, a ludziom żyło się dostatniej”. Stare, ale jare. Przede wszystkim życzę zaś zakończenia wykańczającej nas wszystkich wojny polsko-polskiej. Nie trzeba być specjalistą od stosunków międzynarodowych, by domyślić się, komu jest ona najbardziej na rękę.

Otwockowi, jako 100-letniemu jubilatowi życzę, by wypadł jak najlepiej podczas rozlicznych obchodów i udowodnił sceptykom, że nie na darmo w tym roku wybrano miasto Kulturalną Stolicą Mazowsza. Wprawdzie zrobiono to chyba trochę na wyrost, bo Otwock nie ma kina, teatru (na razie) i własnej hali widowiskowej, ale jak to się mówi – pożyjemy, zobaczymy.

Młodej radzie miasta i trochę starszemu prezydentowi życzę, by spełniły się wszystkie ambitne plany rozpoczętej z rozmachem modernizacji Otwocka. Imponującą listę zaplanowanych na ten rok inwestycji zamieściliśmy niedawno na naszych łamach, ale teraz już chyba tylko ślepy nie widzi efektów modernizacji niektórych ulic, chodników i powstałych ścieżek rowerowych. Wbrew narzekaniom malkontentów Otwock zmienia się i życzę, byśmy wkrótce nie mieli kompleksów wobec Józefowa. Życzę też, by w tym roku znikła wreszcie sławna „wielka dziura” w centrum miasta. Życzę, by Otwock odnalazł z powrotem swoje miejsce wśród miast Mazowsza jako renomowane centrum lecznicze i by zaczął wykorzystywać niedoceniane walory rekreacyjne.

Powiatowi życzę, by znalazł sposób na rozwiązanie istnej kwadratury koła, czyli uratowanie szpitala przy ul. Batorego. Zupełnie osobno życzę mieszkańcom Kołbieli, by znikły z ich ulic TIR-y.

Nam wszystkim i każdemu z osobna życzę, byśmy przestali wiecznie na siebie pohukiwać bez powodu. Byśmy zaczęli ze sobą rozmawiać, starali się wysłuchać i chociaż trochę zrozumieć drugiego człowieka. By zawiść, to przekleństwo rujnujące nasze życie sąsiedzkie i społeczne, znikła jak zły sen. Pamiętacie nieodżałowanego śp. Jacka Kaczmarskiego i jego „Modlitwę o wschodzie słońca”? „Ale chroń mnie, Panie, od pogardy. Od nienawiści strzeż mnie, Boże”.

Dlatego życzę też bezrobotnym i tym wszystkim, którzy ledwo wiążą koniec z końcem, którzy nie „załapali” się na polityczne, towarzyskie lub jakiekolwiek inne „układy”, żeby w tym roku znaleźli pracę pozwalającą im godnie przeżyć od pierwszego do pierwszego. By nikt nimi nie pogardzał i każdy szanował to, co robią, bez względu na stanowisko i rodzaj pracy. By pracownicy nie ryzykowali życia czy zdrowia bez ubezpieczenia, „bo ubezpieczenie się pracodawcy nie opłaca”. By nie słyszeli tekstów: „Jak ci się nie podoba, to na twoje miejsce jest dziesięciu innych”. I życzę jeszcze, byśmy pomogli przeżyć zimę ludziom bezdomnym, wygłodniałym i starym. Byśmy nie omijali leżących na ulicy, bo nie każdy z nich to pijak i degenerat. Byśmy częściej się do siebie uśmiechali, bo to nic nie kosztuje, a bardzo ułatwia życie. Niech się spełni w 2016 r.!

REKLAMA

REKLAMA