Powojenne wyzwania

Pod koniec lipca 1944 roku Niemcy wycofali się z Otwocka. Życie miasta zaczęło toczyć się od nowa. Dotyczyło to również edukacji. Miejscowi działacze, którzy w czasie okupacji byli związani z Tajną Organizacją Nauczycielską (TON), powołali Komitet Szkolny. Zaapelowali do nauczycieli i wszystkich mieszkańców Otwocka o pomoc w organizowaniu placówek szkolnych.
Uroczystość szkolna w Gimnazjum i Liceum Ogólnokształcącym we wrześniu 1946 roku. Na pierwszym planie dyr. Tadeusz Parnowski
Uroczystość szkolna w Gimnazjum i Liceum Ogólnokształcącym we wrześniu 1946 roku. Na pierwszym planie dyr. Tadeusz Parnowski

Istotną trudność stanowiły warunki lokalowe. Z przedwojennych szkół powszechnych tylko „Trójka” mogła względnie spokojnie funkcjonować w swoim budynku przy ul. Moniuszki. Określenie „swoim” jest umowne – budynek ten, usytuowany na piaszczystym podwórzu i niezbyt przystosowany do zajęć szkolnych, stanowił własność prywatną i był wynajmowany przez miasto. Gmachy „Jedynki” i „Czwórki” zostały w znacznym stopniu zdewastowane, głównie wskutek stacjonowania tam wojsk niemieckich (w „Jedynce” przejściowo znajdował się też magazyn zbożowy). Podczas okupacji udało się uratować część pomocy dydaktycznych oraz podręczników (duże zasługi miał tu Leon Scheiblet – kierownik SP nr 1). Po wojnie, dzięki zaangażowaniu i pomysłowości mieszkańców Otwocka, zdołano dokonać najbardziej niezbędnych prac remontowych.

Programy nauczania opracowane zostały przez zespół nauczycieli, w którym najważniejszą rolę odgrywał Wacław Brzeziński – kierownik SP nr 3, działacz ZNP, jeden z organizatorów tajnego nauczania w czasie okupacji. We wrześniu 1944 roku w szkołach powszechnych kształceniem objęto ok. 1500 dzieci. Jednak kilkaset innych nie podjęło edukacji, zaś niektóre przerwały naukę w czasie zimy. Na każdym poziomie nauczania wskutek okupacji istniała kategoria tzw. uczniów przerośniętych. Niektórzy z nich stwarzali duże problemy wychowawcze. Brakowało podręczników i zeszytów.
Znajdujący się przy ul. Karczewskiej budynek dawnej SP nr 2 (dla dzieci żydowskich) miasto przeznaczyło na siedzibę dwóch szkół średnich: Gimnazjum i Liceum Ogólnokształcącego oraz Gimnazjum Kupieckiego. W pierwszej z nich było 260, a w drugiej 47 uczniów. Obie placówki początkowo występowały wspólnie, o czym m.in. świadczy protokół zebrania Rady Pe- dagogicznej Szkół Średnich (z listopada 1944 roku). Obie zmagały się z problemami finansowymi – szybko okazało się, że opłaty pobierane od uczniów nie wystarczają na pobory nauczycieli. Obie – choć w różnym czasie – zostały przejęte przez miasto. Wkrótce losy każdej z tych placówek potoczyły się odrębnymi drogami.

Do stycznia 1945 roku Otwock znajdował się tuż przy linii frontu, która przebiegała wzdłuż Wisły. Fakt ten miał wpływ również na sytuację oświaty. Z powodu zagrożenia ostrzałem artyleryjskim zajęcia w Gimnazjum i Liceum Ogólnokształcącym zostały przeniesione do budynku Domu Dziecka przy ul. Lelewela. Natomiast od listopada 1944 roku w gmachu SP nr 4 zakwaterowano żołnierzy radzieckich. Jednak nauczanie było kontynuowane metodą kompletową. W każdej klasie jeden nauczyciel uczył wszystkich przedmiotów. Zajęcia prowadzone były w różnych miejscach, m.in. w budynku SP nr 3 oraz w mieszkaniach nauczycieli. Do swojego, zniszczonego gmachu, uczniowie „Czwórki” wrócili 1 kwietnia 1945 roku, ale znów trzeba było przywracać sale lekcyjne do stanu używalności.

Choinka A.D. 1945
Ubóstwo znacznej części mieszkańców Otwocka znalazło wyraz również w funkcjonowaniu oświaty.

W listopadzie 1945 roku władze miasta zorganizowały konferencję z udziałem nauczycieli, którzy podkreślili swoją ciężką sytuację. Wyjaśniali, że „cały ich byt opiera się na dobrowolnych składkach rodziców uczniów, a składki te wpływają coraz opieszalej”. Burmistrz Jan Jobda stwierdził, że brakuje środków, „które umożliwiłyby miastu przyjście z pomocą nauczycielstwu”. Zaś realne wsparcie było skromne: pracownicy szkół otrzymali po jednym kilogramie smalcu (z przydziałów uzyskanych przez miasto), władze Otwocka wygospodarowały kredyt na stołówkę dla nauczycieli, zaś przedstawiciel leśnictwa obiecał „po metrze drzewa na rodzinę nauczycielstwa”.

Bardzo skromnie wyglądało zorganizowane kilka tygodni później spotkanie świąteczne dla uczniów. Większość z nich otrzymała paczki zawierające pięć cukierków, dwa jabłka i trzy ciastka. Natomiast dzieci z najuboższych rodzin oraz sieroty (w każdej szkole po 150 uczniów) dostały również po pół kilograma strucli i 10 dkg kiełbasy. Na posiedzeniu Miejskiej Rady Narodowej podkreślono „szczególny charakter pierwszej choinki w wolnej, demokratycznej Polsce oraz wybitnie pozytywny stosunek rządu do mło- dzieży jako największego bogactwa narodowego”.

Opłaty i…
W listopadzie 1946 roku obradowała Komisja Porozumiewawcza z udzia-łem władz miasta, reprezentantów partii politycznych, dyrektorów i kierowników szkół oraz „przedstawicieli nauczycielstwa”. Dyskusja była go-rąca. Przytoczono kilka skarg dotyczących „odsyłania dzieci ze szkoły do domu z powodu nieuregulowania opłat szkolnych”. Sprawa dotyczyła SP nr 4 i SP nr 1. Kierownicy tych placówek (Władysław Szczepański
i Leon Scheiblet) wskazali na inne okoliczności skarg. W jednym przypadku okazało się, że ojciec „nie posyłał dzieci do szkoły dlatego, że nie miały butów”. Inny uczeń został odesłany „po Opiekę Domową, gdyż nikt z rodziców nie był ani na zebraniu rodzicielskim klasowym, ani też na kilkakrotne wezwanie wychowawczyni klasy”. Podjęto próbę kompromisowego ujęcia problemu, stwierdzając, że „składki na szkołę są złem koniecznym nieodzownym w tej chwili dla rozwoju szkolnictwa”. Składki te wynosiły 50 zł miesięcznie. Natomiast czesne w szkołach średnich sięgało do 300 zł.
Tadeusz Parnowski, dyrektor Gimnazjum i Liceum Ogólnokształcącego, wskazał na ogólniejsze zjawisko: „Uderzającym jest fakt, że to samo środowisko otwockie, które zalega własnemu Zarządowi Miejskiemu z podatkami na sumę około 5 milionów złotych – wpłaca szkołom średnim i powszechnym znaczne sumy pieniędzy, chociaż szkoła nie posiada na to sankcyj prawnych”. Fakt ten tłumaczył „zaufaniem do szkół i ocenianiem wydajnej pracy nauczycielstwa”.

… polityka
Dyrektor Parnowski odwołał się również do politycznych nacisków wywieranych na otwocką oświatę. Nie zawahał się użyć kilku dobitnych stwierdzeń. Przekonywał, że nauczyciele chcą: „przygotować młodzież do demokratycznego poglądu na świat”, nie chcą natomiast realizować wychowania politycznego, „znając skutki takiego wychowania w szkole niemieckiej”. Za niesłuszne uznał żądanie, „aby nauczyciele byli członkami partii”, gdyż „wychowują dzieci osób o różnych przekonaniach”. Wskazał również na specyfikę Otwocka, gdzie „każda niemal wypowiedź rozchodzi się szybko i z komentarzami”. Następnie – bez po- dawania szczegółów, lecz dobitnie – przejął inicjatywę: „Toteż nawet przygodne wypowiedzi przedstawicieli partii na temat rzekomej reakcyjności młodzieży dochodzą do niej szybko. Nie wpływa to dodatnio na nastawienie młodzieży i nie ułatwia pracy nauczycielom. Młodzież nie jest reakcyjna, ale po takich nieopatrznych wypowiedziach może się nią stać na przekorę”.

Ciasno nam
Jednak najwięcej miejsca podczas wspomnianych obrad poświęcono sprawie trudnych warunków lokalowych i higienicznych. Dotyczyło to wszystkich placówkek oświatowych, ale szczególnie SP nr 3. Jej kierownik Wacław Brzeziński stwierdził, że „w budynku […] nieprzystosowanym do celów szkolnych uczy się 620 dzieci zorganizowanych w dwunastu klasach, wielka fala dzieci nie może pomieścić się w sześciu izbach lekcyjnych. Odnosi się wrażenie, że naporu tej fali nie wytrzymają słabe ściany budynku”. Podkreślił jednak, iż „mimo straszliwych warunków lokalowych dzieci mają zorganizowaną naukę w pełnym wymiarze godzin”. Prawidłowe funkcjonowanie szkoły jest możliwe tylko dzięki wielkiemu wysiłkowi nauczycieli, którzy jednak płacą za to swoim zdrowiem:

Plan baraków przy ul. Konopnickiej, w których funkcjonowała SP nr 3. Nie wszystkie rozwiązania zostały zrealizowane
Plan baraków przy ul. Konopnickiej, w których funkcjonowała SP nr 3. Nie wszystkie rozwiązania zostały zrealizowane

„W bieżącym roku szkolnym […] trzy osoby są chore na płuca. Jeżeli warunki lokalowe nie ulegną radykalnej zmianie, choroba ta czeka wszystkich nauczycieli”.

Sygnalizując brak wystarczającej ilości węgla na zimę, kierownik Brzeziński oznajmił, „iż w wypadku niedostarczenia szkole opału, nie będzie należał do grona >>gorliwych kierowników<< i szkoła zostanie zamknięta”. Uzyskał zapewnienie, że „partie polityczne i Prezydium Miejskiej Rady Narodowej muszą szturmować u odpowiednich władz o zwolnienie Szpitala Lotniczego przy ulicy Prusa i przeniesienie tam szkoły nr 3”.

Tadeusz Parnowski przekonywał, że również szkoły średnie mieszczą się „w budynku niedostosowanym, niehigienicznym, przepełnionym”. W jednej z klas „uczennice, chcąc dostać się do tablicy, muszą chodzić po ławkach i niemal po głowach koleżanek”. Jednocześnie skrytykował opieszałość w pozyskiwaniu pieniędzy na remont gmachu kasyna mającego – decyzją miejskich władz PPR i PPS – służyć młodzieży. Nie pominął też pryncypialnego uzasadnienia: „Wraz ze zmianą struktury społecznej zmienił się i sens istnienia tego budynku. Burżuazja stawiała go dla podejrzanej uciechy, demokracja wyzyska go dla oświaty”.

Baza nowa i stara
Kilka miesięcy później spełniło się oczekiwanie dyrektora Parnowskiego i licealnej społeczności. W kronice szkolnej pod datą 27 kwietnia 1947 roku czytamy: „Budynek byłego kasyna gry […] został opuszczony przez wojsko dzięki staraniom miasta i szkoły – dotychczas szkoła korzystała z niego dorywczo, nie mając funduszu na przeprowadzenie wstępnego remontu”. Przede wszystkim należało naprawić dach, uzupełnić i oszklić otwory okienne, wstawić klamki, a także pomalować pomieszczenia. Wiele prac porządkowych z zaangażowaniem wykonała młodzież.

W 1948 roku nową siedzibę – na rozległej działce przy ul. Konopnickiej – otrzymała SP nr 3. Została przeniesiona do trzech baraków przywiezionych z województwa zielonogórskiego. Baraki te nieodpłatnie przekazał Zarząd Główny PCK. „Trójka” stała się pierwszą szkołą podstawową w Otwocku mającą centralne ogrzewanie i podłączoną do miejskiej sieci wodno-kanalizacyjnej. Zaczął działać gabinet lekarski oraz sala gimnastyczna i boisko. Brakowało mebli i sprzętów szkolnych. Na zajęciach praktycznych, które prowadził Marian Barański, uczniowie naprawiali stare ławki i rozwalające się taborety. Do budynku przy ul. Moniuszki (opuszczonego przez SP nr 3) zostało przeniesione Gimnazjum Kupieckie.

W tym samym czasie w SP nr 1 wykończono prawe skrzydło gmachu, wykonano jego kanalizację oraz centralne ogrzewanie w sali gimnastycznej. W „Czwórce” zagospodarowano suterenę, gdzie urządzono kuchnię, dwie szatnie oraz pracownię zajęć praktycznych (początkowo wykorzystywaną jako salę gimnastyczną). Władysław Szczepański kierował walką z analfabetyzmem na terenie całego Otwocka. Zorganizował kursy dokształcające. Później zostały one przekształcone w Szkołę Podstawową dla Pracujących, która istniała przy „Czwórce”. Dawała szansę na zdobycie wykształcenia głównie osobom z zaniedbanych środowisk rodzinnych.

W 1947 roku Wacław Brzeziński apelował: „wobec wielkiego napływu dzieci z całej Polski na teren uzdrowiska Otwocka istniejące trzy szkoły powszechne nie są w stanie pomieścić wszystkich dzieci…”. Próbą częściowego rozwiązania tego problemu stało się utworzenie – w  budynku przy ul. Norwida – nowej placówki (jako szkoły TPD), która dała początek późniejszej SP nr 2.

Jeszcze nie w Otwocku
Obraz otwockiej edukacji byłby niepełny bez uwzględnienia miejscowości, które później znajdą się w granicach miasta. Siedmiooddziałowa szkoła powszechna funkcjonowała w Świdrach Wielkich. Mieściła się, podobnie jak przed wojną, w willi Martynówka (przy ul. Kraszewskiego). Komitet Rodzicielski zdecydował o znalezieniu bardziej odpowiedniej lokalizacji. W szybkim tempie wyremontowano dwa parterowe budynki przy ul. Majowej 1. W roku szkolnym 1948/1949 nastąpiła przeprowadzka do nowej siedziby.

Przed wojną w Wólce Mlądzkiej istniała szkoła dwuklasowa, spalona w 1944 roku przez wycofujących się Niemców. Na potrzeby szkolne zaadaptowano dwa pomieszczenia mieszkalne, w których na przełomie 1945/46 roku kształciło się ok. stu dzieci. Lokalna społeczność powołała Komitet Budowy Szkoły. Uzyskał on wsparcie wójta gminy Wiązowna oraz wojewody warszawskiego (przydział części materiałów budowlanych). Dzięki zaangażowaniu mieszkańców budowę nowej szkoły ukończono już w 1946 roku.  Znacznie skromniejsze były początki oświaty w Mlądzu. Od października 1944 roku funkcjonowała tam szkoła mająca jedną izbę; później wynajęto również drugą.

Dopiero w 1947 roku utworzona została szkoła w Jabłonnie-Górkach. Na ten cel zaadaptowano opuszczoną willę, a potem wydzierżawiono jeszcze dwa budynki prywatne. Kształciły się tu dzieci z Jabłonny, Świerku, Górek, Chobotu i części Śródborowa. Takie były początki późniejszych szkół podstawowych nr 5, nr 8, nr 7, nr 9.

Główne źródła informacji:
Archiwum Państwowe Oddział w Otwocku
– Akta miasta Otwocka, sygn. 954 i 2208;
Komisja Historyczna ZNP w Otwocku
–  noty monograficzne placówek

Podobny artykuł

Mikołajki na boisku

REKLAMA

REKLAMA