„Gazeta Otwocka” do druku, a nie na bruku

Zlikwidować, przenieść do internetu, zmienić formułę – pomysłów na przyszłość samorządowego miesięcznika było kilka. Ale wygląda na to, że raczej wszystko zostanie po staremu. W ubiegłym tygodniu ukazał się grudniowy numer „Gazety Otwockiej”. Mimo cięć w budżecie na druk miesięcznika kolejne numery mieszkańcy też prawdopodobnie będą mogli przeczytać w wersji papierowej.

logo Gazeta Otwocka

Prezydent Zbigniew Szczepaniak w rozmowie z „Linią” przyznał, że nie wyobraża sobie, aby „Gazeta Otwocka” przestała się ukazywać w formie papierowej, tym bardziej że w tym roku świętujemy 100-lecie miasta. Dlatego, choć radni większością głosów zdjęli pieniądze na druk miesięcznika, gazeta ma być nadal dostępna w formie papierowej. Prezydent obiecał, że znajdzie na ten cel pieniądze.

– Miesięcznik nie będzie może miał aż tak dużo stron, może będzie ukazywać się w formie biuletynu, ale na pewno nie zniknie – zapewnia Zbigniew Szczepaniak. Już po naszej rozmowie sprawa została poruszona na styczniowej sesji rady miasta. Niewykluczone, że nadwyżka w kwocie 79 tys. zł, która nie bilansuje się w uchwalonym 29 grudnia przez radnych tegorocznym budżecie, trafi do gazety.

– Przeznaczmy te środki na „Gazetę Otwocką” – zaproponował wiceprezydent Piotr Stefański. – Czekamy na taki projekt uchwały – odpowiedział przewodniczący rady miasta Jarosław Margielski. Pod koniec stycznia okaże się, czy te słowa to już deklaracja, że radni jednak zmienili zdanie i przeznaczą pieniądze na druk miesięcznika, czy to tylko furtka, aby prezydent wprowadził uchwałę zmieniającą budżet, bez której radni nie będą mogli go spiąć i skorygować nadwyżki.

Mieszkańcom wystarczyłby biuletyn
Informacja o nieprzeznaczeniu w budżecie miasta pieniędzy na druk „Gazety Otwockiej” jest szeroko komentowana przez samych mieszkańców, którzy zabrali w tej sprawie głos na komisji sportu, kultury i turystyki. – Karczew, Józefów, Wiązowna, Celestynów mają samorządowe gazety, wstyd, żeby Otwock nie miał, bo powiedzą, że upadł już na same dno – przekonywała mieszkanka miasta Barbara Matysiak.

– Jeśli chodzi o wersję elektroniczną, wątpię, żeby zawierała jakieś cenne pod względem informacji artykuły i wypowiedzi. Dla mnie „GO” skończyła się wraz z odejściem redaktor naczelnej Ewy Banaszkiewicz – mówiła Anna Szymańska-Petryk z Towarzystwa Przyjaciół Otwocka. Decyzję radnych popiera też Jadwiga Rakowska z Towarzystwa Przyjaciół Otwocka. – Ta gazeta nie spełniała wymagań czytelników. To jest rzeczywiście album ze zdjęciami, tuba prezydencka, nawet radnym trudno było przebić się na strony pisma. Czasy „Gazety Otwockiej”, która otrzymywała nagrody, minęły. Teraz wystarczyłby Biuletyn Informacyjny Urzędu Miasta – sugeruje Rakowska.

„Zimny prysznic dla prezydenta”
Głos w tej sprawie zabrał Andrzej Wysoczański, naczelnik wydziału kultury, sportu i turystki UM. – Z informacją internetową nie docieramy nawet do połowy mieszkańców Otwocka – zwrócił uwagę radnym.

Do tych słów odniósł się radny Krzysztof Kłósek, który wyjaśniał powody decyzji rady miasta o nieprzeznaczaniu pieniędzy na druk miesięcznika. – Nasze działania nie oznaczają likwidacji gazety, tylko likwidację bardzo mocno rozdmuchanych kosztów jej druku. Gazeta nieraz ukazywała się tydzień, półtora tygodnia po czasie, kiedy ogłoszenia o ważnych wydarzeniach w mieście były już nieaktualne. Miesięcznik nie spełniał funkcji informacyjnej. Uważamy, że wydawanie 175 tys. zł na jego druk jest niezasadne. Kierowaliśmy wnioski do prezydenta, w których wskazywaliśmy kierunek, w jakim chcielibyśmy, żeby gazeta się rozwijała. Niestety, nasze sugestie nie zostały wzięte pod uwagę – tłumaczył Kłósek.

W podobnym tonie wypowiadał się radny Jakub Kosiński. – To może być rodzaj zimnego prysznica dla prezydenta. Kto mówi, że gazeta będzie zlikwidowana na wiele lat? Ludzie się śmieją z tego, jak ten miesięcznik wygląda i co jest w nim publikowane. Gazeta miała nieraz charakter tuby propagandowej prezydenta i wyglądała jak biuletyn wyborczy. To było złe i nasze działania są skierowane ku temu, żeby to zmienić. Możemy mieć wiele pomysłów na dokonanie zmian w miesięczniku, ale to prezydent decyduje, co jest publikowane – twierdzi Kosiński.

Gazeta to część historii miasta
Naczelnik wydziału kultury ostrzega, że decyzja radnych o zaprzestaniu drukowania „GO” może być nieodwracalna. – Bardzo łatwo jest coś zniszczyć, gorzej to odbudować. Gazetę można zrestrukturyzować, zmienić jej szatę graficzną, dyskutować, jak ma wyglądać, jaki ma mieć nakład, ale podjęcie drastycznej decyzji o niedrukowaniu pisma może za 10 lat odbić się niektórym czkawką. Pomijając to, czy gazeta jest dobra czy zła, stanowi ona część historii Otwocka – mówił na posiedzeniu komisji Andrzej Wysoczański.

– Wydawanie gazety było bardzo korzystne dla prezydenta. Teraz sąd ocenia, czy podjęte działania były zgodne z prawem, jeśli chodzi o kampanię wyborczą (mowa o zamieszczonych listach poparcia – przyp. red.). W „GO” ukazywały się kontrowersyjne artykuły, kłamstwa, plagiaty. Dalej tak być nie może – odniósł się do wypowiedzi naczelnika radny Kłósek.

– Jeśli obydwie strony chcą rozwiązać problem, to się rozmawia nawet 10 lat – odparł Andrzej Wysoczański. Zaznaczył przy tym, że na całym świecie znane marki chroni się za wszelką cenę. „Gazety Otwockiej” bronili też radni Michał Bany i Marek Leśkiewicz. Naczelnik wydziału kultury zadeklarował chęć rozmów z radnymi, aby wspólnie zastanowić się, jak ma wyglądać przyszłość gazety.

REKLAMA

REKLAMA