Droga do sukcesu zaczęła się od plakatu

To był bardzo udany i owocny rok dla zawodnika KSW Bushi Szymona Olpińskiego. W odstępie zaledwie kilku miesięcy młody karateka przywiózł medale z dwóch największych imprez poprzedniego roku. W Berlinie wywalczył złoto na Mistrzostwach Europy, a w Tokio brązowy medal Mistrzostw Świata Juniorów.

Kilka tygodni temu podczas MŚ w Japonii 15-letni Szymon Olpiński zapisał się na kartach historii karate kyokushin w Polsce. Póki co brązowymi zgłoskami, ale, jak sam twierdzi, wkrótce będzie chciał je zamienić na złote.

– Rok 2015 zawsze będę miło wspominał. To był dla mnie niezwykle pracowity, ale jednocześnie niezwykle udany okres – przyznaje podopieczny sensei Pawła Juszczyka.

– W maju, na zawodach w Berlinie udało mi się zdobyć tytuł Mistrza Europy Juniorów, co już było dla mnie jednym z ważniejszych osiągnięć, a niedawno w Japonii wywalczyłem brązowy medal Mistrzostw Świata. To najcenniejszy medal, mimo że nie złoty, jaki zdobyłem – dodaje zawodnik.

Dla karate kyokushin w Polsce to historyczna chwila, bo Olpiński jest pierwszym juniorem znad Wisły, któremu udało się zdobyć medal na tak prestiżowej imprezie. Przygoda Szymona z karate rozpoczęła się w 2004 roku.

– Zaczęło się od tego, że pewnego dnia tata zabrał mnie na halę sportową w Karczewie, żeby pokazać mi, jak wygląda trening karate. Choć miałem niespełna pięć lat, od razu wiedziałem, że będę chciał trenować sztuki walki – wspomina trzeci zawodnik mistrzostw świata.

– Od pierwszego treningu minęło już ponad 11 lat, ale wciąż doskonale pamiętam swoje pierwsze zajęcia – dodaje.

Tata Szymona, Marcin Olpiński, którego większość osób w okolicy kojarzy jako sobowtóra Chucka Norrisa, sam również pałał wielką miłością do wschodnich sztuk walki i zachęcał syna do treningów.

– Myślę, że wsparcie rodziców jest ważne, zwłaszcza na początku. Wiem to z własnego doświadczenia, bo kiedyś uprawiałem judo. Szło nieźle, ale tata specjalnie się tym nie interesował. Sam się dziwię, że tyle wytrzymałem, dojeżdżając do Warszawy na treningi przez trzy lata – mówi Marcin Olpiński.

– Od kiedy Szymon zaczął trenować karate, razem z żoną jeździliśmy na zajęcia, aby go motywować i wspierać w tym, co robi. Teraz już sukcesy same motywują Szymona do kontynuowania treningów. Od najmłodszych lat ćwiczyłem z synem po zajęciach, razem biegaliśmy i chodziliśmy na siłownię – dodaje „Chuck Norris”.

Przez ponad 11 lat treningów i startów w zawodach kolekcja trofeów Szymona zaczęła się rozrastać
w niesamowitym tempie. Praktycznie każdy wyjazd kończy się kolejnym medalem oraz pucharem. Przygotowana specjalnie na tę okazję półka w salonie domu Olpińskich ledwo już mieści kolejne zdobycze.

– To nie wszystko, w drugim pokoju jest już cały regał – mówi z dumą tata Szymona.

Liczne trofea to doskonała wizytówka umiejętności zawodnika KSW Bushi. W Polsce w swojej kategorii Olpiński nie ma zbyt wielu równie mocnych przeciwników.

– Wśród zawodników od jakiegoś czasu panuje przeświadczenie, że z Szymonem nie da się wygrać,  i wielu z nich nawet nie chce podjąć próby sparingu z nim. Bywały sytuacje, że na zawodach, gdy było już ustalone, kto z kim walczy, rywal Szymona nie stawał na macie, aby stoczyć z nim pojedynek – przyznaje Marcin Olpiński.

Czasami Szymon miewa również słabsze dni. W trakcie Mistrzostw Polski w Wieliczce w październiku ubiegłego roku podczas półfinałowego starcia został zaskoczony przez przeciwnika i stracił szansę na kolejny tytuł. Do domu wrócił „tylko” z brązowym medalem. Niepowodzenie na turnieju w Wieliczce młody karateka z sekcji w Józefowie powetował sobie w Tokio, podczas Młodzieżowych Mistrzostw Świata, które były imprezą towarzyszącą zawodom Open.

– Nie jechałem tam z konkretnymi nadziejami. Przed wyjazdem naprawdę bardzo ciężko jest przewidzieć, jak będzie wyglądał cały turniej. Nie można czegoś zakładać z góry. Listy startowe nie są znane, a do tego nie wiadomo, jak ułoży się drabinka eliminacyjna. Ten turniej jest zawsze wielką niewiadomą – przyznaje Olpiński.

– To, że impreza rozgrywana jest w Japonii, z pewnością daje dużą przewagę zawodnikom gospodarzy. Wiele sytuacji rozstrzyganych jest na ich korzyść, ale to nie może dziwić, bo większość sędziów to także Japończycy – dodaje.

Stosowanie taryfy ulgowej względem gospodarzy o mały włos nie zakończyło rywalizacji zawodnika Bushi już na początku turnieju.

– W pierwszej walce, w której moim przeciwnikiem był Japończyk, doszło do niejasnej sytuacji, którą musieli rozstrzygnąć sędziowie. Dwóch stanęło po mojej stronie, a dwóch optowało za rywalem, gdyż walka była wyrównana. Głos rozstrzygający należał do głównego arbitra, który bez wahania wskazał na mojego przeciwnika, zapominając, że był on wcześniej upomniany za używanie niedozwolonych technik. Po naszych protestach udało się jednak zmienić werdykt i przeszedłem do kolejnej rundy – relacjonuje Olpiński.

W drodze do strefy medalowej kolejnym przeciwnikiem reprezentanta Polski był jeden z najlepszych zawodników na Starym Kontynencie, mający na swoim koncie tytuł Mistrza Europy Rosjanin Władysław Amirow. Walka była niezwykle zacięta i zakończyła się po dogrywce na korzyść Olpińskiego. W półfinale na zawodnika Bushi czekał kolejny Japończyk – Miki Toshihiro.

– On był zaprzeczeniem stereotypowego myślenia o Japończykach – wysoki, potężnie zbudowany. Budził respekt – mówi o przeciwniku podopiecznego sensei Paweł Juszczyk.

Walka półfinałowa nie była jednak jednostronnym pojedynkiem. Olpiński stawiał mocny opór faworytowi gospodarzy i był nawet bliski przełamania jego defensywy. Po jednej z akcji – kopnięciu obrotowym z wyskoku – Japończyk został trafiony w głowę. Miejscowi sędziowie punktów Polakowi jednak nie przyznali.

– Podejrzewam, że gdyby to rywal Szymona wykonał taką akcję, punkty powędrowałyby na jego konto, a tak akcja pozostała niezauważona. Widocznie w tym starciu potrzebny był nokaut – zauważa z lekkim rozżaleniem Juszczyk.

Postawa Olpińskiego i jego brązowy medal były najlepszym osiągnięciem reprezentanta Polski na turnieju w Tokio od kilku lat. Do tej pory podobnym osiągnięciem mogła się pochwalić jedynie Aleksandra Zajkowska z Łomży, która sześć lat wcześniej wywiozła z Japonii srebro.

– Mam nadzieję, że kolejny wyjazd do Japonii zakończy się jeszcze większym sukcesem – mówi z przekonaniem.

Osiągnięcia Szymona nie pozostają bez echa, a największymi kibicami zawodnika Bushi, oprócz najbliższej rodziny, są jego rówieśnicy.

– Występu w Japonii gratulowali nie tylko koledzy w klubie, ale także w szkole, (Szymon jest uczniem otwockiego LO im. Słowackiego). Wiele ciepłych słów usłyszałem również od moich nauczycieli, ale tak naprawdę to chyba ja im powinienem podziękować za to, że z przymrużeniem oka patrzą na moje nieobecności w szkole związane z przygotowaniami i wyjazdami – mówi brązowy medalista Mistrzostw Świata.

– Oczywiście staram się wszystko regularnie nadrabiać, ale bez wsparcia i dobrej woli moich szkolnych wychowawców nie mógłbym osiągać takich wyników. Jestem im za to bardzo wdzięczny – dodaje Olpiński.

Młody karateka po świątecznej przerwie i krótkim odpoczynku wraca już do reżimu treningowego. Celem numer jeden na ten rok są zawody w bułgarskiej Warnie, gdzie
w maju odbędą się Mistrzostwa Europy. Obrona tytułu mistrzowskiego mile widziana…