Barmanka ośmieszyła złodzieja

Nie kradnij w barze, bo cię barmanka ukarze… 20-latek, który połasił się na puszkę z napiwkami, do końca życia zapamięta lekcję, jaką dała mu pracownica pubu. Kobieta dogoniła złodzieja i przestraszonego oddała w ręce policji.
„Misia sprintera” czekają teraz ciężkie czasy za kratami
„Misia sprintera” czekają teraz ciężkie czasy za kratami

To był zwykły dzień. W pubie niedaleko stacji kolejowej w Falenicy nie było dużego ruchu, tylko kilku stałych bywalców. Za barem jak zwykle stała Ania. Miła barmanka zaskarbiła sobie sympatię klientów, niektórzy wpadali tu specjalnie po to, żeby chwilę z nią porozmawiać. Na ladzie stała puszka
z licznikiem, do której mogli wrzucić napiwek. Z czasem zadowolonych klientów przybywało, tak samo jak pieniędzy w skarbonce, w której uzbierało się już 1100 zł.

Tego dnia do baru przyszedł też 20-letni Piotr B. z kolegą. Szybko dostrzegli puszkę z napiwkami. Skarbonka nie była w żaden sposób zabezpieczona. Dlatego pomyśleli, że jej kradzież to pestka.

Kiedy wydawało im się, że barmanka nie widzi, jeden z nich złapał puszkę i obydwaj rzucili się do ucieczki. Nie spodziewali się, że Ania nie odda napiwków bez walki. Kobieta wybiegła za rabusiami z baru. Jeden z nich rozpłynął się w powietrzu, ale drugi, tęgi Piotr B., z trudem przebierał nogami. Zasapany mężczyzna był tak zmęczony, że nie miał siły dalej uciekać. Barmanka bez trudu go dopadła. Złodziej wyrywał się i szarpał, ale ta nie pozwoliła mu się wywinąć. Siłą zaciągnęła przestraszonego z powrotem do baru i pilnowała go aż do przyjazdu policji.

Po kilku chwilach na miejscu zjawił się patrol. Funkcjonariusze nie mieli za dużo pracy.- Policjanci zostali wezwani do baru, gdzie zatrzymali 20-letniego mężczyznę, którego kilka chwil wcześniej na gorącym uczynku ujęła pracownica baru – wyjaśnia komisarz Joanna Węgrzyniak z komendy rejonowej policji Praga Południe.

– Wspólnik 20-latka zdołał uciec z łupem, ale jego zatrzymanie to kwestia czasu – zapewnia komisarz Węgrzyniak. – Przedmiotem kradzieży jest puszka na napiwki z wbudowanym licznikiem, który wskazywał, że wewnątrz jest 1100 zł – mówi komisarz.

Mocno zawstydzony i zasapany Piotr B. trafił do policyjnej celi. Mężczyzna usłyszał już zarzut kradzieży. Teraz grozi mu pięć lat więzienia.

REKLAMA

REKLAMA