Smród wieczorową porą

Gehenna mieszkańców Kresów i osiedla Morskie Oko wciąż trwa! Z otwockiej oczyszczalni nadal śmierdzi, wieczorem nie można otworzyć okien czy wyjść na spacer. – Robimy, co możemy, żeby rozwiązać ten problem, ale urządzenia wymagają modernizacji – tłumaczy Piotr Chruszczyk z Otwockiego Przedsiębiorstwa Wodociągów i Kanalizacji (OPWiK).
oczyszczalnia
Otwocka oczyszczalnia daje sygnał, że potrzebuje modernizacji

Od roku niemal codziennie czujemy odór, tak jakby w okolicy było wylewane szambo. Zamieszkaliśmy na tym osiedlu, myśląc, że będziemy cieszyć się czystym powietrzem. Wiele osób przeprowadziło się tu z Warszawy. Tymczasem mamy smród nie do wytrzymania – mówi wiceprzewodnicząca rady miasta Magdalena Nowak, która jest mieszkanką osiedla Morskie Oko przy ul. Generalskiej i Hellera. Z jej słów wynika, że śmierdzi szczególnie wieczorem, w określonych godzinach.

Były pisma, kontrole – nic nie pomogło. Nie śmierdziało jedynie w okresie świątecznym. – Mogę zrobić państwu harmonogram, kiedy śmierdzi. Odór dopada nas głównie wieczorem – mówiła radna podczas spotkania z pracownikami OPWiK na komisji ochrony środowiska i urbanistyki 29 stycznia.

Wymiana biofiltrów
Piotr Chruszczyk, reprezentujący na spotkaniu OPWiK, deklarował otwartość i chęć współpracy w celu rozwiązania śmierdzącego problemu. – Zobowiązaliśmy się, że na przełomie grudnia i stycznia wymienimy wkłady w biofiltrach. Teraz właśnie to robimy. Włożony jest nowy wkład do zbiornika, który znajduje się przy stacji zlewnej, a w środę (3 lutego) zaczniemy wymianę drugiego biofiltra znajdującego się przy zbiornikach wstępnych – poinformował Chruszczyk.

Okazuje się jednak, że uciążliwy smród nie jest związany tylko z wymianą biofiltrów, ale także z bakteriami, które oczyszczają ścieki. – To jest kwestia zaszczepienia złóż, żeby pracowały optymalnie. To jedyna rzecz, jaką mogliśmy zrobić, według nas to rozwiąże problem. Poprawa powinna nastąpić w ciągu dwóch, maksymalnie trzech tygodni – zapowiedział Chruszczyk.

– Przyczyną odoru nie są biofiltry, byliśmy razem z panem w oczyszczalni, kiedy w okolicy czuć było silny smród, i sam sprawdzałem biofiltry, które funkcjonują właściwie. Wymiana biofiltrów nie rozwiąże problemu – odniósł się do słów pracownika OPWiK przewodniczący rady miasta Jarosław Margielski.

Winne bakterie?
Zdaniem szefa rady miasta zastanawiające jest to, że przez wiele lat z oczyszczalni nie śmierdziało, nawet kiedy nie było hermetyzacji zbiorników, a śmierdzi dopiero mniej więcej od pierwszego kwartału 2015 roku.

– Przecież nie przyjmujemy nagle nie wiadomo jakich ścieków albo większej ilości o superintensywnym stężeniu. Jaka jest przyczyna tego, że nagle, po przeprowadzeniu w oczyszczalni remontów i jej częściowej modernizacji, jest smród nie do wytrzymania? – zapytał na komisji Jarosław Margielski.

– My też się z tym problemem zmagamy. To nie jest tak, że mamy oczywistą odpowiedź. Mamy pewne pomysły, jak walczyć z problemem. Pierwszym jest wymiana złoży bakterii, na pewno to w dużym stopniu pomoże. One mają już pięć lat, choć ostatnie badania wykazały, że są jeszcze aktywne, ale ponieważ chcemy zadbać o komfort mieszkańców, zdecydowaliśmy się je wymienić – tłumaczy Piotr Lech, kierownik oczyszczalni. Zwrócił uwagę, że proces oczyszczania ścieków wymaga czasu. – To jest żywy organizm, który potrzebuje odpowiednich warunków do pracy i adaptacji na każdym etapie oczyszczania. Dlatego wdrożyliśmy rozwiązania, które, naszym zdaniem, w najbliższym czasie powinny pomóc – uważa kierownik.

Oczyszczalnia domaga się modernizacji
Zdaniem pracowników OPWiK najbardziej prawdopodobną przyczyną smrodu jest właśnie nieprawidłowa praca bakterii, które oczyszczają ścieki. Ale duże znaczenie ma też przestarzały system.

– W 2015 roku miała się zakończyć kompletna modernizacja oczyszczalni, która była planowana od 2011 roku. Termin planowanej modernizacji nie był przypadkowy. Urządzenia oczyszczalni pracują siedem dni w tygodniu, 24 godziny na dobę, zużywają się i wymagają modernizacji. Oczyszczalnia daje jasny sygnał, że jej potrzebuje – mówił Piotr Chruszczyk.

Zdaniem przewodniczącego rady miasta takie przedstawienie sprawy jest niespójne ze stanem faktycznym. – Skoro są pieniądze na ogrodzenie, sale audiowizualne, parkingi, zmiany floty i na nowy sprzęt kupowany za gotówkę, to dlaczego nie ma środków, aby utrzymać urządzenia w takiej kondycji, żeby mieszkańcy najbliższej okolicy nie odczuwali smrodu? Pytam, ponieważ te same pytania zadają nam mieszkańcy, którzy do nas z tym problemem przychodzą. Jako radni jesteśmy zobligowani państwu te pytania przedstawić – przekazał uwagi mieszkańców Otwocka szef rady miasta.

– Pan doskonale wie, że kluczowe w kwestii zrealizowania dużych projektów w oczyszczalni są pozwolenia na budowę. I pan doskonale wie, z jakich powodów nie byliśmy w stanie ich otrzymać w odpowiednim czasie – zwrócił się do Margielskiego pracownik OPWiK. Przewodniczący rady miasta odpowiedział, że nie trzeba występować o pozwolenia na budowę, jeśli nie są zmieniane parametry obiektów. Wówczas można przeprowadzić remonty, które wymagają jedynie procedury zgłoszenia.

Odmiennego zdania jest Piotr Chruszczyk, który przypomniał sprawę utraconego dofinansowania z Unii Europejskiej na modernizację oczyszczalni. Zdaniem pracowników OPWiK miliony przepadły z powodu protestów stowarzyszenia ekologicznego „Zielony Kasztel”.

Zdaniem części radnych, którzy powołują się na pismo Podsekretarza Stanu Ministerstwa Środowiska z 28 stycznia 2015 r., OPWiK nie otrzymał dofinansowania z co najmniej 13 powodów, w tym błędów merytorycznych i rachunkowych w sporządzonym wniosku. Z pisma ministerstwa wynika, że brak pozwolenia na budowę był tylko jedną z kilkunastu przyczyn nieuzyskania dotacji.

REKLAMA

REKLAMA