Nie ma kasy na nowe klasy

Karczewski Zespół Szkół świeci pustkami. Uczy się tu tylko 140 uczniów, dlatego dyrektor szkoły zaproponowała, aby od września poszerzyć ofertę edukacyjną o nowe kierunki kształcenia, a w niedalekiej przyszłości rozbudować zaplecze. Miałyby powstać: basen, aula, siłownia i strzelnica. Ale Karczew nie ma na to pieniędzy. A radni zaczęli się zastanawiać, czy w ogóle warto inwestować w rozwój szkoły, w której większość stanowią uczniowie spoza gminy.
Radni dyskutowali o rozwoju zespołu szkół
Radni dyskutowali o rozwoju zespołu szkół

Podanie skierowane do władz przez dyrektor Zespołu Szkół im. Kardynała Stefana Wyszyńskiego Ewę Kowalik zaskoczyło urzędników, którzy wcześniej nic nie wiedzieli o jej pomysłach. Dyrektor zaproponowała utworzenie od września dwóch nowych klas: o specjalności mechanik motocyklowy oraz klasy sportowo-obronnej. Pismo wpłynęło do burmistrza 16 grudnia, a on przekazał je do biura rady miejskiej 29 grudnia. – Pani dyrektor trochę nas zaskoczyła tym pismem. Przede wszystkim taka sprawa jak otwarcie dwóch dodatkowych klas powinna być skonsultowana z nami najpóźniej we wrześniu, przed powstaniem projektu budżetu. W tym roku szkolnym po prostu nie mamy na to pieniędzy. W podaniu nie ma żadnego kosztorysu, nie wiemy, ile to by nas kosztowało – tłumaczy Ewa Kwasiborska, naczelnik wydziału oświaty.

Szkoła mało karczewska
Pismo nie przeszło jednak bez echa. Wywołało lawinę dyskusji o przyszłości Zespołu Szkół. Funkcjonowaniu placówki poświęcone było nawet posiedzenie komisji oświaty, kultury i sportu, które odbyło się 21 stycznia. Okazuje się, że urzędnicy nie do końca są zadowoleni z funkcjonowania szkoły. Naczelnik wydziału oświaty zwraca uwagę, że placówka rekrutuje małą liczbę uczniów spoza gminy. Na 140 aż 95 dojeżdża do Karczewa z innych gmin. Ponadto Ewa Kwasiborska poinformowała radnych, że co roku w planach tworzenia klas dyrektor przewiduje znacznie większą liczbę uczniów niż w praktyce, a utrzymanie szkoły przyjmującej tak wielu uczniów spoza gminy jest poważnym obciążeniem finansowym. – Co roku w maju pani dyrektor w arkuszu organizacji wpisuje, że szkoła przygotowała ofertę dla około 250 do 300 uczniów. We wrześniu liczba ta topnieje do 140,
a spośród nich około 95-98 to osoby spoza naszej gminy – zwracała uwagę Kwasiborska.

Samo utrzymanie szkoły na dotychczasowym poziomie kosztuje dwa miliony złotych. Czy w takiej sytuacji w ogóle warto inwestować w nią więcej? Wątpliwości miał radny Michał Rudzki. – Jestem pod dużym wrażeniem obstawy klasy wojskowej z okazji 11 listopada. Ale gdy patrzę na budżet, z którego musimy wydać na tę szkołę dwa miliony złotych, to przyznam, że ciężko jest to przyjąć. Chodzi o statystykę. Gdyby uczyło się tu 80% uczniów z terenu naszej gminy, to nie miałbym oporów, żeby te pieniądze dawać, ale skoro jest ponad 80 lub 90 uczniów spoza Karczewa, a utrzymanie szkoły nie jest zadaniem własnym gminy, trochę mi to przeszkadza – tłumaczył Rudzki.

Siłownia i basen zamiast samochodu
W swoim piśmie dyrektor Zespołu Szkół proponowała też rozbudowę karczewskiej zawodówki, co miało-by spowodować, że szkoła będzie częściej wybierana przez uczniów. Przedstawione plany są bardzo ambitne. Chodzi o budowę… auli, sali gimnastycznej, siłowni, strzelnicy, bieżni, boiska sportowego, a nawet basenu.

Zdaniem naczelnik wydziału oświaty kosztowne inwestycje są teraz niemożliwe do realizacji ze względu na brak pieniędzy. Jej zdaniem nie ma sensu prowadzić tak poważnych inwestycji, gdy szkoła nie dysponuje wystarczającym zapleczem technicznym do kształcenia, a boisko, które kilka lat temu ogrodzono na koszt gminy, nie zostało przez szkołę należycie zagospodarowane. A do tego, według naczelniczki, zobowiązała się szkoła. – Po otwarciu klasy wojskowej teren boiska szkolnego został ogrodzony. Gmina przeznaczyła na ten cel ponad 100 tys. zł. Miało tam powstać koło do rzutów kulą. Inwestycję szkoła miała sfinansować ze środków własnych albo z pieniędzy pozyskanych od sponsorów – przypomina Kwasiborska.

– Rozbudowa szkoły, zgodnie z tym, co pani dyrektor napisała, miałaby polegać na budowie auli, sali gimnastycznej, siłowni, strzelnicy, bieżni, boiska sportowego, basenu. Edukacja uczniów na poziomie szkoły ponadgimnazjalnej o takich profilach jak klasa wojskowa, spedytor, logistyka wymaga według mnie zaplecza mechaniczno-samochodowego. A tego nie ma – jest skromna sala z jakimiś gablotkami i częściami. Uczniowie powinni mieć tam pół samochodu! Wiem, że młodzież jeździ na praktyki, ale szkole brakuje wyposażenia technicznego z prawdziwego zdarzenia
– zwracała uwagę Kwasiborska.

W obronie karczewskiego Zespołu Szkół stanęli radni. – Nas na nie nie stać – skomentowała przewodnicząca rady miejskiej Danuta Trzaskowska, odpowiadając na te zarzuty. Podobnego zdania był także radny Michał Rudzki: – Przecież nauczyciele nie będą sami wykładać na to pieniędzy. Musimy się w końcu spotkać i zastanowić, czy rozwijamy tę szkołę, czy ją zwijamy – stwierdził.

Dwa profile w jednej klasie?
Burmistrz Dariusz Łokietek nie przekreśla całkowicie pomysłu utworzenie nowych kierunków kształcenia. Zamierza poprosić dyrektor Kowalik o wstępne kalkulacje, ile miałoby kosztować zatrudnienie dydaktyków do kształcenia zawodowego. Stanowczo jednak zaprzeczył, jakoby planowane było uruchomienie nowych klas. Nowe profile miałyby zostać utworzone z połączenia dwóch klas, np. klasy o specjalizacji mechanik samochodowy z klasą o profilu mechanik motocyklowy. – Obecnie wygląda to tak, że nie powstaną żadne inne nowe odziały. Pani dyrektor może sobie robić połączenia zawodowe w jednej klasie – mówi burmistrz. – Od pani dyrektor mam jedno pismo, w którym nie ma żadnych wyliczeń. Napiszę do niej z prośbą o kalkulację, chociażby wstępną, ile to wszystko będzie kosztować. Później odbędzie się debata, ale będzie dotyczyła już raczej następnego roku szkolnego – dodaje.

Zapytaliśmy Ewę Kowalik, dlaczego tak późno napisała o potrzebach szkoły i dlaczego nie dołączyła do podania żadnego, choćby wstępnego, kosztorysu przewidywanych inwestycji. Dyrektor Zespołu Szkół odmówiła jednak komentarza. Radni z komisji oświaty zapowiadają, że chcieliby w marcu spotkać się z dyrekcją, by porozmawiać o problemach szkoły i wspólnie zdecydować, czy inwestycja w jej rozwój jest opłacalna.

  • janusz nosalk says:

    Szanowni Państwo,Ja czyli Janusz Nosal oficer rezerwy WP,opiekun klas mundurowych z Otwocka i Karczewa jestem zbulwersowany tym artykułem.Po pierwsze dziennikarz,który to publikował powinien zapoznać sie ze stanowiskiem Dyrekcji ,Rady Pedagogicznej,Samorządu Szkolnego i Rady Rodziców.Niestety nic takiego nie miało miejsca ze strony redakcji.Szanowni Państwo,wypowiedzi urzędników gminy na temat funkcjonowania szkoły są po pierwsze pozbawione profesjonalizmu na temat funkcjonowania tego typu szkół np”Zdaniem naczelnik wydziału oświaty kosztowne inwestycje są teraz niemożliwe do realizacji ze względu na brak pieniędzy. Jej zdaniem nie ma sensu prowadzić tak poważnych inwestycji, gdy szkoła nie dysponuje wystarczającym zapleczem technicznym do kształcenia, a boisko, które kilka lat temu ogrodzono na koszt gminy, nie zostało przez szkołę należycie zagospodarowane. A do tego, według naczelniczki, zobowiązała się szkoła. – Po otwarciu klasy wojskowej teren boiska szkolnego został ogrodzony. Gmina przeznaczyła na ten cel ponad 100 tys. zł. Miało tam powstać koło do rzutów kulą. Inwestycję szkoła miała sfinansować ze środków własnych albo z pieniędzy pozyskanych od sponsorów”
    Nie chcę Państwa „męczyć” tego typu argumentami,proponuję i zapraszam na debatę na temat obrony szkoły w środowisku gminy i miasta Karczew a także aglomeracji warszawskiej.

One thought on “Nie ma kasy na nowe klasy”

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

You may use these HTML tags and attributes:

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

REKLAMA

REKLAMA