Defibrylatory uczniom niepotrzebne

Do trzech józefowskich szkół miasto kupiło w ubiegłym roku defibrylatory. Teraz okazuje się, że radni mają wątpliwości, czy takie urządzenia powinny znajdować się w placówkach, w których uczą się małe dzieci. Bo defibrylatory stosuje się głównie u osób dorosłych. Część radnych wnioskuje do burmistrza o przeniesienie sprzętu w miejsce, gdzie będzie on ogólnodostępny.

defi

We wrześniu ubiegłego roku rada miasta przyjęła poprawki do budżetu, w wyniku których przesunęła 15 tys. zł na zakupy inwestycyjne dla jednostek oświatowych. Kupiono trzy defibrylatory, które trafiły do Szkół Podstawowych nr 1 i 2 oraz Gimnazjum im. Łączniczek AK. Urządzenia zostały zakupione do szkolnych gabinetów profilaktyki zdrowotnej i pomocy przedlekarskiej.

Po kilku miesiącach okazuje się, że radni nie są do końca przekonani o słuszności takiej inwestycji. – Defibrylatory w szkołach to zły pomysł – mówi przewodnicząca komisji przestrzegania prawa i porządku publicznego Maria Walkiewicz, notabene magister pielęgniarstwa, pracownik Kliniki Intensywnej Terapii Kardiologicznej, należąca do Polskiego i Europejskiego Towarzystwa Kardiologicznego.

– Lokowanie defibrylatorów w szkołach jest nieuzasadnione, bo u dzieci dochodzi do nagłego zatrzymania krążenia z przyczyn oddechowych. Przecież nawet schemat resuscytacji mówi o tym, że najważniejsze jest dotlenienie, i najpierw robi się pięć oddechów. Defibrylatory w szkole będą leżeć w zamknięciu, a być może na ulicy uratowałyby komuś życie. Bo przeznaczone są głównie dla osób dorosłych u których występuje migotanie komór. Generalnie chodzi o pomoc osobom pełnoletnim, u których z przyczyn kardiologicznych dochodzi do zatrzymania krążenia – tłumaczy przewodnicząca.

Po takich wyjaśnieniach radni komisji zdecydowali się wystosować wniosek do burmistrza Józefowa o przeniesienie defibrylatorów ze szkół w miejsca, gdzie występują duże skupiska mieszkańców, objęte monitoringiem miejskim minimalizującym ryzyko zniszczenia urządzeń. Zaproponowano, by sprzęt umieścić w okolicy ronda ks. Popiełuszki w centrum (np. w budynku urzędu miasta) oraz w pobliżu Integracyjnego Centrum Sportu i Rekreacji. Radna Małgorzata Winiarczyk słusznie zaproponowała, by umieścić je w okolicy kościołów. W ich pobliżu często dochodzi do zdarzeń wymagających interwencji medycznych – zasłabnięć, omdleń itd. Radni doszli jednak do wniosku, że zastanowią się nad tym przy zakupie kolejnych urządzeń.

Jak się jednak okazuje, nie tak łatwo dać, a później zabrać. – Defibrylatory należą dziś do majątku placówek oświatowych – mówi rzecznik józefowskiego urzędu Magdalena Janczewska. – Wydział oświaty poinformował, że urządzenia zostały zakupione z subwencji oświatowej i nie mogą być dzisiaj wyniesione ze szkół i przeniesione w dowolne miejsce. Radni muszą mieć tego świadomość i przemyśleć swój wniosek – dodaje.

Rozwiązaniem w tej sytuacji wydaje się znalezienie pieniędzy w budżecie i przeznaczenie ich na zakup nowych urządzeń do defibrylacji. Być może przy okazji dyskusji na forum całej rady padną nowe pomysły lokalizacji ratującego życie sprzętu. Decyzja należy do rady.

REKLAMA

REKLAMA