Terapia szokowa lekarstwem dla szpitala

Zarząd Powiatowego Centrum Zdrowia walczy o zbilansowanie szpitala. Prezes Henryka Romanow podjęła już kroki, by zlikwidować najwyższe, kilkudziesięciotysięczne wynagrodzenia pracowników placówki. Ograniczana jest liczba dyżurów, renegocjowane są kosztowne umowy z kontrahentami. Czy przyniesie to wymierne skutki? Wciąż jest wielu sceptyków.
Przedstawicielka związków zawodowych apelowała do zarządu spółki o rozważne podejmowanie decyzji w sprawach kadrowych
Przedstawicielka związków zawodowych apelowała do zarządu spółki o rozważne podejmowanie decyzji w sprawach kadrowych

Jak podaje prezes szpitala powiatowego w Otwocku Henryka Romanow, ze wstępnych i nieostatecznych danych (sprzed zamknięcia roku budżetowego) wynika, że strata spółki za rok 2015 to 6 mln 670 tys. zł. – Przychody z Narodowego Funduszu Zdrowia w 2015 roku wyniosły nieco ponad 35 mln zł. Przychody z całej działalności zamknęły się w kwocie 43 mln 600 tys. zł, ale koszty działalności przekroczyły 50 mln zł – mówiła prezes na jednym z lutowych posiedzeń komisji zdrowia, rodziny i bezpieczeństwa rady powiatu. Mimo że strata jest znaczna, to i tak jest mniejsza, niż zakładano. Ze wstępnych grudniowych prognoz wynikało, że miała być wyższa o co najmniej 1,6 mln zł.

Z takiego obrotu spraw wydaje się być zadowolony wicestarosta Paweł Rupniewski, któremu w powiecie bezpośrednio podlegają sprawy szpitala.
– Jeszcze w listopadzie prognozowana strata wynosiła10 mln zł, dzisiaj mamy 6,5 mln zł. To są wymierne wyniki wprowadzonych działań – mówi wicestarosta. Zaznacza przy tym, że konkretne sumy ostatecznie poznamy w bilansie, który będzie badany przez biegłych księgowych.

Kominy muszą runąć
Tendencja obniżania wydatków to wynik różnych oszczędności podejmowanych przez zarząd szpitala. Te działania to dla wielu terapia szokowa. O ile nie mówi się otwarcie o polityce zmniejszania wynagrodzeń o równe wartości procentowe – co przeprowadził jeden z poprzednich prezesów Grzegorz Gałabuda – o tyle cięcie wypłacanych świadczeń to jeden z głównych punktów nowej restrukturyzacji.

– Dążymy do zbilansowania szpitala. Robimy to różnymi metodami, m.in. wprowadzając w życie to, co najbardziej boli i wzbudza największe niepokoje: regulacje wynagrodzeń – mówiła na posiedzeniu komisji zdrowia prezes Henryka Romanow. – Gdy objęłam stanowisko prezesa, grupa lekarzy zarabiała po kilkadziesiąt tysięcy złotych miesięcznie. Podjęliśmy działania, aby takich „kominów” nie było. Dziś porządkujemy sytuację. Zlikwidowaliśmy dodatki płacowe zwyczajne, nadzwyczajne i inne, wypłacane bezpodstawnie, bo za zwykły zakres obowiązków. Te nieprawidłowości
w większości udało się wyeliminować – przekonuje prezes.

Taka polityka władz szpitala zyskała aprobatę zarządu powiatu. – Bardzo dobrze się stało, że prezes te potworne „kominy” zlikwidowała – komentuje starosta Mirosław Pszonka. – Rzeczywiście, zarabiało się w szpitalu 40-50 tys. zł. Podczas gdy pielęgniarki miały wynagrodzenia zmniejszone o 10%, jeden z dyrektorów dostał 2 tys. zł podwyżki, lekarze na kontraktach mieli płatne urlopy. Tak nie powinno być.

W szpitalu miało miejsce potworne rozdawnictwo, choć nie dla wszystkich. Trzeba było z tym skończyć, żeby szpital miał podstawę do funkcjonowania – ocenia starosta.

Tyle że szpital, którego właścicielem jest powiat otwocki, nie jest tworem niepodlegającym żadnej kontroli. Nie powinny dziwić zatem słowa radnej powiatu i ordynator oddziału pediatrycznego placówki przy ul. Batorego dr Małgorzaty Wielopolskiej: – Szpital, odkąd jest jednostką powiatu, miał system kontroli i mimo tego ktoś dopuścił do powstawania „kominów” płacowych. Gdzie była np. rada nadzorcza, która miała dostęp do mówiących o tym dokumentów? – pyta radna.

Mniejsza kadra równa się oszczędności
Oprócz ograniczeń wynagrodzeń redukcje dotyczą także obsady dyżurów. Kontrowersje wzbudziły tu ostatnie zmiany na oddziale ginekologiczno-położniczym, gdzie liczbę pracujących w nocy pielęgniarek zredukowano z czterech do trzech. Zespół pielęgniarsko-położniczy oddziału napisał nawet do prezes list w tej sprawie, prosząc o ponowne przeanalizowanie decyzji. Zdaniem pracownic zmniejszenie obsady „może spowodować m.in. zagrożenie zdrowia i życia pacjentek, a także spadek jakości usług, co spowoduje zmniejszenie liczby pacjentek i zmniejszenie dochodu oddziału”.
Prezes Romanow tłumaczy, że zarówno te, jak i inne decyzje kadrowe spotykają się z oporami załogi nie dlatego, że mogą powodować realne zagrożenia dla pacjentów, tylko że są ingerencją w panujące zwyczaje. – Zmniejszenie obsady pielęgniarskiej w żadnej mierze nie wpłynie na pogorszenie opieki nad pacjentkami. Dziś, gdy spółka do końca roku wygenerowała stratę na poziomie kilku milionów złotych i jej istnienie staje się nieracjonalne, nie możemy już funkcjonować tak jak dotychczas. To nie jest ZP ZOZ, tylko dlatego, spółka, i o ile nie musi przynosić zysku – to nie może przynosić straty, która jest dziś niewyobrażalnie wielka. Dlatego podjęliśmy różne działania naprawcze, aby można było utrzymać miejsca pracy i dalej leczyć pacjentów. Przed nami mnóstwo pracy, bo mamy dużo zaniedbań, panuje chaos, także wynikający z częstych zmian na stanowisku prezesa szpitala – mówi prezes Romanow.

Wątpliwości ma dr Małgorzata Wielopolska, która przywołuje przy-kład niedoborów kadrowych na oddziale wewnętrznym. – W czasach gdy powstawał oddział wewnętrzny, dyżurowało 11 lekarzy. Dziś jest ich pięciu. Dwoje schodzi po dyżurze – zostaje trzech na ponad 60 pacjentów Moim zdaniem taka liczba lekarzy jest niewystarczająca – mówi. Podobne obiekcje ma także radna Grażyna Olszewska, która nie jest przekonana o słuszności cięć kadrowych na oddziałach takich jak ginekologiczno-położniczy. – Czy to nie powinien być oddział będący oczkiem w głowie, przyciągający pacjentki do szpitala? Czy gdy kobiety dowiedzą się, że na oddziale jest mało położnych, zamiast dobrego otwockiego szpitala nie wybiorą innego? – zastanawia się radna.

Prezes Romanow jest jednak zdystansowana wobec takich głosów. – Staramy się pracować tymi środkami, które mamy, wykorzystując maksymalnie możliwości, jakimi dysponujemy – przekonuje. A takie działania aprobuje wicestarosta Paweł Rupniewski. – Nie możemy niestety utrzymać tych standardów, które były do tej pory, bo wszyscy zgadzamy się, że zbyt dużą część kontraktu pochłaniały wcześniej płace – mówi wicestarosta.

Umowy do negocjacji
Zarząd szpitala pod lupę wziął nie tylko umowy i kontrakty z pracownikami. Przedmiotem szczegółowego zainteresowania i analiz stały się także umowy z podwykonawcami i kontrahentami. Okazało się, że w niektórych przypadkach stawki za usługi były wygórowane. – Szpital realizuje dziesiątki umów z kontrahentami. Wszystkie te umowy analizujemy. Wiele z nich jest skrajnie niekorzystna dla szpitala – przyznaje prezes Romanow. – Negocjujemy z firmami, które wyprowadzały ze szpitala nadmiar środków, ale są to trudne negocjacje. Na szczęście wiele umów jest już rozwiązanych, inne są negocjowane, do jeszcze innych trzeba przygotować się prawnie. W perspektywie kilku miesięcy powinno to przynieść znaczną poprawę bilansu – zapowiada prezes.

Rozmowa jak „u cioci na imieninach”
Jednak brak szczegółowych danych o podjęciu kompleksowych działań restrukturyzacyjnych, niepełne dane finansowe i szczątkowo udzielane informacje na temat sytuacji szpitala powodują, że nie wszyscy wierzą w skuteczność podejmowanych kroków. Dystansu wobec deklaracji nie krył na wspomnianym posiedzeniu komisji zdrowia radny Artur Brodowski.

– Od wielu lat nie widzę większej różnicy w sposobie przekazywania informacji. Czy w przypadku ZP ZOZ, czy teraz spółki, nie otrzymujemy żadnych wiarygodnych danych. Każde spotkanie i komisja mają charakter spotkania „u cioci na imieninach”. Nie dostajemy żadnych danych na piśmie, nie dostaliśmy nawet dokumentu o stanie finansów szpitala, który był przedmiotem obrad zarządu powiatu. Nie otrzymujemy odpowiedzi na zadawane pytania, natomiast spółka zadłuża się i nie jest w stanie realizować swoich bieżących zobowiązań finansowych – komentował radny. Jednocześnie podkreślił, że informacje, które przekazuje prezes szpitala, w zasadzie nie odnoszą się do podstawowej funkcji placówki, którą ona kieruje.

– Celem tej spółki jest jak najlepsze świadczenie usług medycznych dla pacjenta. Jeżeli szpital miałby nie świadczyć dobrej usługi medycznej, to jego funkcjonowanie byłoby wątpliwe. Bo bezpośrednim celem nie jest optymalizowanie kosztów ani wyłącznie dobro pracowników. Nie możemy oszukiwać mieszkańców w ten sposób, że przywiezieni przez karetkę do otwockiego szpitala powiatowego nie dostaną tam właściwej usługi, gdyż nas na to nie stać albo nie ma lekarzy, pielęgniarek i urządzeń diagnostycznych, bo jedynymi urządzeniami są USG i rentgen – mówił radny Brodowski.

Takie stanowisko starosta Pszonka uważa jednak za krzywdzące zarówno dla szpitala, jak i dla zarządu powiatu. – Powiat dysponuje konkretnymi informacjami, na każdym spotkaniu informujemy, jaki jest stan zadłużenia, należności i stan wyposażenia. Nie znamy przypadków, by pacjenci byli przywożeni do szpitala i nie zostali przyjęci – dementuje starosta, choć nie ukrywa, że on też ma pewne wątpliwości. – Uwzględniając praktykę lat ubiegłych, nie mam pewności, czy na koniec kadencji zarządu nie okaże się, że np. zadłużenie szpitala jest większe, niż podawano oficjalnie – przyznaje.

Potrzeba więcej pieniędzy z NFZ
Oprócz zaniedbań, zaniechań czy błędów zarządczych jedną z głównych przyczyn złej kondycji finansowej szpitala powiatowego może być zbyt niski poziom finansowania usług medycznych z budżetu centralnego. – Jeżdżę na konwenty powiatów i nasz szpital i jego problemy niczym nie różnią się od innych szpitali powiatowych. Możemy robić tyle, na ile nas stać – mówi otwocki starosta.

Dlatego zarządy powiatów województwa mazowieckiego po raz kolejny wystosowały do ministra zdrowia apel z wnioskiem o przeanalizowanie wysokości finansowania usług: „Zwracamy się do Pana Ministra Zdrowia oraz Państwa Prezesów NFZ o przeprowadzenie obiektywnej analizy wydatków ze szczególnym uwzględnieniem szpitali powiatowych. Z naszych doświadczeń i analiz wynika, że szpitale powiatowe są ciągle niedoszacowane finansowo. Od wielu lat kontrakty są na podobnym poziomie (stawka za punkt z NFZ od 2009 roku wzrosła o 1 zł). W tym czasie nastąpił znaczny wzrost najniższego wynagrodzenia, wzrost o 2% składki na ubezpieczenia społeczne oraz wzrost podatku VAT. Nie wspominamy także o znacznych kosztach inwestycyjnych, które są spowodowane osiągnięciem nowych standardów i procedur leczenia. Dziś, kiedy wartość pkt. z NFZ jest na poziomie 52 zł, uwzględniając powyższe dane, oceniamy, że szacunkowa wycena pkt. NFZ winna wynosić 65 zł(…). Jeśli sobie wzajemnie nie pomożemy, to istnieje ogromne ryzyko, że szpitale powiatowe będą miały ogromne kłopoty finansowe, a wraz z nimi ich organy prowadzące – powiaty” – czytamy w piśmie.

Na razie list pozostał bez odpowiedzi. – Wcześniejsze podobne w treści apele nie skutkowały podjęciem konkretnych działań – mówi Mirosław Pszonka. Starosta liczy jednak, że większą siłę nacisku będzie miało stanowisko wypracowane na ogólnopolskim, a nie wojewódzkim, konwencie powiatów, który ma się odbyć już w kwietniu. – Póki co jest to jedyne forum, gdzie możemy formułować swoje postulaty. Cały czas upominamy się o podwyższenie tej kwoty, ale na razie bezskutecznie – mówi starosta.

Na styczniowej sesji rady powiatu wicestarosta Paweł Rupniewski podał przybliżony termin, w którym otwocki szpital ma się zbilansować. Ma to nastąpić już we wrześniu br. Czy nie jest to deklaracja na wyrost? Czas pokaże.

  • dziany pacjent says:

    Zarabiają po kilkadziesiąt tysięcy?! A jak chcesz, musisz mieć przeprowadzony zabieg, dostać się na jakiś oddział, bez koperty się raczej nie uda (?).. Niesmak…

One thought on “Terapia szokowa lekarstwem dla szpitala”

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

You may use these HTML tags and attributes:

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

Podobny artykuł

Otwock bez flag

REKLAMA

REKLAMA