Częstochowska krakowskim targiem

Żeby wybudować strategiczny odcinek kanalizacji w osiedlu Częstochowska, gmina miała pozyskać grunty na mocy specustawy, a będzie musiała je wykupić. Po wyroku sądu karczewska rada miejska musiała zgodzić się na takie rozwiązanie. Inaczej mogło skończyć się niewybudowaniem kanalizacji w planowanym terminie i koniecznością zwrotu unijnego dofinansowania. Niestety takie ryzyko cały czas istnieje.

map czestochowska

Można było odwoływać się od wyroku WSA do Naczelnego Sądu Administracyjnego, ale rozpatrzenie takiej skargi może trwać nawet dwa lata – tłumaczyła radnym prawnik karczewskiego urzędu Beata Rozbicka-Cieślińska. – Zamierzamy to zrobić, ale na ile wpłynie to na projekt, którego realizacja jest już w tej chwili zagrożona? – pytała retorycznie.

Ten projekt to budowa kanalizacji w osiedlu Częstochowska. Jak mówi burmistrz, chodzi o odcinek strategiczny, bo w miejscu, gdzie prowadzony będzie zrzut ścieków z całego rejonu (na przedłużeniu ulicy Kusocińskiego do ulicy Karczówek). Aby pozyskać teren pod budowę tam kanalizacji, gmina posłużyła się specustawą. Umożliwia ona przejęcie od dotychczasowych właścicieli terenów pod inwestycję po wypłaceniu im odszkodowania. Decyzję w tej sprawie wydało Starostwo Powiatowe w Otwocku, ale właściciele jednej z nieruchomości odwołali się od niej. Wojewoda mazowiecki w ubiegłym roku wydał decyzję analogiczną do tej wydanej przez  starostwo. Wydawała się ona ostateczna, ale właściciele działki zaskarżyli ją do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego, a ten uchylił decyzję wojewody. – W naszej ocenie nastąpiło to nie tyle w odniesieniu do merytoryki skargi właściciela nieruchomości, ile do kwestii proceduralnych – komentuje burmistrz Władysław Łokietek.

Grunty do odkupienia
Taki wyrok pod znakiem zapytania postawił dalsze losy całej inwestycji. Zgodnie z założeniami projekt powinien być skończony i rozliczony do końca czerwca 2016 r. Dlatego gmina zdecydowała się prowadzić działania kilkutorowo, żeby uratować projekt. – Podjęliśmy działania w celu porozumienia z osobami, które zaskarżyły decyzję. Mamy porozumienie na piśmie, zgodnie z którym właściciele odsprzedadzą gminie swoje udziały w gruncie, gdzie powstanie inwestycja – mówi burmistrz. Niestety pozostali właściciele także będą występować do gminy o podpisanie takiego „porozumienia”, czyli będą chcieli odsprzedać gminie swoje udziały. Ze wstępnych szacunków wynika, że wykupienie gruntów będzie kosztować Karczew ok. 200 tys. zł. Dobra wiadomość jest taka, że sprzedający są gotowi poczekać na pieniądze nawet kilka miesięcy.

Ale nawet dogadanie się z właścicielami nie gwarantuje, że finansowanie inwestycji nie będzie zagrożone (przypomnijmy: całość budowy kanalizacji w rejonie osiedla Częstochowska i ulicy Częstochowskiej wyceniona była na 12,25 mln zł, kwota unijnego wsparcia to 5,8 mln zł). Jak mówi burmistrz Łokietek, szansą na uratowanie finansowania projektu jest dziś wyłącznie przedłużenie czasu jego realizacji. Gmina wystąpiła już o to do Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska, a ten do Ministra Ochrony Środowiska.

Wyrok wstrzymuje inwestycję
Poza szukaniem porozumienia z właścicielami gruntów, gmina musi też rozstrzygnąć problemy prawne. – Oprócz odwołania do NSA szukamy innych możliwości – tłumaczyła na sesji rady miejskiej mec. Rozbicka-Cieślińska. – Mimo że mamy ostateczną decyzję wojewody, to jest ona uchylona wyrokiem WSA. Nie możemy realizować tej decyzji, ponieważ zmieniły się przepisy. Do sierpnia ubiegłego roku było tak, że jeśli nawet sąd wydał nieprawomocny wyrok, inwestycję można było realizować w oparciu o ostateczną decyzję wojewody. Dziś mimo że wyrok sądu jest nieostateczny, wstrzymuje on decyzję, czyli inwestycję – tłumaczyła zawiłości prawne mec. Rozbicka-Cieślińska.

Pewną furtkę zostawia w tym przypadku zapis „chyba że sąd postanowi inaczej”. I Karczew stara się właśnie o to, by sąd „inaczej postanowił”, czyli pozwolił realizować inwestycję w oparciu o decyzję ostateczną wojewody, mimo że sąd wytknął jej nieważność. W uzasadnieniu takiego wniosku gmina powołała się na to, że decyzja spowodowała daleko idące skutki prawne i sąd nie powinien był jej uchylić. – Ustawodawca na to zezwala, więc chcemy takie postępowanie przeprowadzić – mówiła mecenas, zaznaczając, że dotychczas w warszawskim sądzie nigdy takie postanowienie nie było wydawane.

Niezależnie od przebiegu postępowania burmistrz deklaruje, że gmina powinna inwestycję doprowadzić do końca. – Mamy już ponad cztery kilometry kanalizacji w ziemi. 25 lutego podpisałem umowę na budowę kolejnego odcinka w Otwocku Małym (ul. Częstochowska). Musimy ten projekt zrealizować, nawet gdyby przyszło nam to zrobić bez dofinansowania, wyłącznie z własnych środków – deklaruje burmistrz Łokietek.

REKLAMA

REKLAMA