Przedszkola nie dla maluchów

Tylko do 11 marca potrwa w Karczewie pierwszy etap rekrutacji do gminnych przedszkoli. Władze gminy obawiają się, że nie wszystkie trzylatki znajdą miejsca w publicznych placówkach.

dzie

Tylko kilkoro rodziców przedszkolaków odpowiedziało na apel władz Karczewa i zadeklarowało gotowość przeniesienia dzieci z przedszkola do klasy 0
w Szkole Podstawowej nr 2. Reszta woli zostawić dziecko w przedszkolu, a te kilka osób, które się zadeklarowały, to oczywiście za mało, by tworzyć nowy oddział zerowy w szkole. Te niezbyt optymistyczne informacje przekazali na jednym z posiedzeń komisji oświaty, kultury i sportu przedstawiciele karczewskiego wydziału oświaty. Mimo to władze nadal namawiają, m.in. na łamach samorządowego miesięcznika „Głos Karczewa”, by rodzice, którzy mają wybór, odważyli się posłać dziecko do szkoły zamiast do przedszkola. Dzięki temu w publicznych przedszkolach prowadzonych przez gminę byłoby więcej miejsc dla trzylatków.

Bo to właśnie dla najmłodszych dzieci może zabraknąć miejsc w publicznych placówkach przedszkolnych. Na razie na dzieci czeka w nich 481 miejsc, dodatkowych 50 jest jeszcze w oddziałach przedszkolnych przy szkołach (razem 531). Z danych statystycznych wynika, że dzieci w wieku od trzech do sześciu lat, czyli kwalifikujących się do wychowania przedszkolnego, jest w gminie 757. Tych, które mają pierwszeństwo, tzn. cztero-, pięcio- i sześciolatków, jest 565. Jeśli wszystkie zostaną w przedszkolach, dla trzylatków zabraknie już miejsc.

Rodzice, którzy chcą posłać dziecko do przedszkola, mają czas na złożenie deklaracji do 11 marca. Ci, których dziecko idzie do pierwszej klasy, będą mogli zgłaszać taki zamiar od 7 marca do 1 kwietnia.

  • Komentarz:
    Jak tłumaczą władze w piśmie samorządowym „Głos Karczewa”, gminy nie stać na budowę nowych przedszkoli. Dlatego zmuszona jest apelować do rodziców sześciolatków, by w ramach solidarności społecznej wybrali nie gorsze od przedszkoli miejsca w szkołach, a te w przedszkolach pozostawili maluchom. W artykule dużo miejsca poświęcono temu, że reforma oświaty spowodowała, iż gmina jako samorząd „została znowu postawiona pod ścianą” i że „przed podobnym dylematem zostały postawione wszystkie samorządy gminne (nie władze centralne)”. Tyle tylko, że niektóre gminy (w powiecie otwockim np. Józefów) próbowały trochę wyprzedzić ten problem i funkcję przedszkoli publicznych przejęły tam częściowo przedszkola niepubliczne. Dzięki temu miasto nie musi budować nowych przedszkoli, za pobyt dziecka rodzice, tak jak w placówkach miejskich, płacą złotówkę za godzinę (ponadpięciogodzinne minimum), a trzylatki pewnie znajdą miejsca w grupach. Wymagało to nie tylko woli samorządu, ale także przedsiębiorców, którzy przedszkola prywatne chcieli zamienić na działające na zasadach przedszkoli publicznych. Trudno uwierzyć, że w Karczewie nie ma ludzi przedsiębiorczych…

REKLAMA

REKLAMA