Szlakiem wymarłych sanatoriów cz. 1

W Otwocku był kiedyś naprawdę dobry klimat! Czyste, suche powietrze, pachnące żywicznym aromatem korzystnie wpływało na dolegliwości dróg oddechowych. Miasto stało się znanym uzdrowiskiem słynącym z sanatoriów. Leczyli się w nich kuracjusze z całej Polski, pracowały tu całe rodziny otwocczan. Z czasów świetności Otwocka uzdrowiska zachowało się zaledwie kilka obiektów. Po większości zostały tylko ruiny albo zgoła nic. I choć nie informuje o nich żadna tablica, pozostały w pamięci mieszkańców. Po wojnie otrzymały imiona działaczy ruchu robotniczego, m.in. Feliksa Dzierżyńskiego, Jana Krasickiego, Mariana Buczka, Ludwika Waryńskiego, Juliana Marchlewskiego, Stefana Okrzei i Hanki Sawickiej. Zapraszamy na spacer szlakiem „wymarłych” sanatoriów. Zobaczmy, co po nich zostało…

Tak prezentowało się kiedyś Sanatorium Rehabilitacyjne im. Hanki Sawickiej przy ul. Narutowicza.

sawicka2

sawicka1

Jego zalążkiem była willa Tatrzanka. Sanatorium z 308 łóżkami utworzono z inicjatywy Instytutu Gruźlicy w 1951 r. Od 1953 r. działał w nim Ośrodek Szkolenia Zawodowego. Chorzy i ozdrowieńcy szkoleni byli na kursach: introligatorstwa, galanterii skórzanej, kreślarstwa budowlanego i maszynowego, techniki optycznej, laborantów przemysłowych, księgowości, zegarmistrzostwa, radiomechaniki, instruktorów terapii zajęciowej, laborantów medycznych i krawiectwa damskiego. Kurs trwał ok. 10 miesięcy. Jeden z budynków mieścił obszerną salę teatralno-kinową. Obecnie główny budynek sanatorium to obraz nędzy i rozpaczy.

O położonej przy ul. Kochanowskiego „Zofiówce” krążą niesamowite opowieści. Ponoć straszy w niej duch pielęgniarki, która się tu powiesiła.

zofiowka1 zofiowka2

Niektórzy amatorzy silnych wrażeń zwiedzając nocą ruiny budowli, słyszą jęki, zawodzenia, dziwne odgłosy. Nic chyba dziwnego, biorąc pod uwagę tragiczną historię tego miejsca. Zakład dla Nerwowo i Psychicznie Chorych Żydów, nazwany „Zofiówką” od imienia Zofii Endelman, która sprzedała biżuterię, a pieniądze przeznaczyła na zakup terenu pod placówkę, powstał w 1908 r. i był przez pewien czas największym sanatorium w Otwocku. W czasie okupacji hitlerowcy wymordowali wszystkich pacjentów. Po wojnie „Zofiówka” przechodziła różne koleje losu, od 1985 r. leczyli się tu chorzy cierpiący na różne nerwice i zaburzenia neuropsychiatryczne. Kilka lat potem została opuszczona, a budynek rozszabrowano i pozostawiono samemu sobie. Dzisiaj to ulubiony teren pasjonatów paintballa.

To była chluba przedwojennego i powojennego Otwocka. „Olin”, dawne Sanatorium Dziecięce dla najmłodszych chorych z ubogich rodzin, powstał w 1926 r. dzięki pomocy Aleksandry Piłsudskiej, żony Marszałka, i doktor Hanny Dłuskiej (siostry Marii Curie-Skłodowskiej).

olin1 olin2

Wśród zakładów leczniczych wyróżniał się niebanalną architekturą zaprojektowaną przez Jana Koszczyca-Witkiewicza. Cezary Jellenta w książce „Sosny otwockie. Obraz miasta uzdrowiska” chwalił: „Środek – niby pierś statku powietrznego, zakrokwiony w szczyt Polski, przecina długą ławę o takimże łuku, wyrzuconą na prawo i na lewo skrzydłami; Konstrukcja drewniana, której ściany oparte są na słupach z cegły”. Sanatorium po wojnie rozbudował Szwedzki Czerwony Krzyż, w 1951 r. nadano mu imię Juliana Marchlewskiego. Ten świadek przebogatej historii otwockiego lecznictwa spłonął latem 2008 r. Zostały tylko popalone belki i resztki ścian.

Na szlaku „wymarłych” sanatoriów nie może zabraknąć sanatorium „Ostrówka”, nazwanego po wojnie im. Mariana Buczka.

buczek2 buczek1

Po drewnianym budynku stojącym przy ul. Piłsudskiego nie pozostało nic, a był to wyjątkowo piękny świdermajer. Podobny los spotkał oryginalną kaplicę. Pozostały resztki metalowego ogrodzenia i murowanej bramy wjazdowej. Sanatorium zamknięto w 2001 r. Drewniane budynki znikły po 2004 r., ale długo zachował się murowany gmach lecznicy „Mirosław”. Teraz jest to  jedynie kupa gruzu.

8 myśli na temat “Szlakiem wymarłych sanatoriów cz. 1

  • 11 marca 2016 o 21:44
    Permalink

    W latach 1980-82 byłem w „Hance”,uczyłem się na elektromechanika.Wspaniałe czasy i ludzie.Moc pozytywnych wspomnień.Śródborów 🙂

    Odpowiedz
  • 24 października 2016 o 21:15
    Permalink

    Czy może ktoś zna historie Willi Tatrzanka.Kto był jej właścicielem przed wojna , co się w niej mieściło .Może zachowały się jakieś zdjęcia?

    Odpowiedz
    • 3 lutego 2017 o 21:47
      Permalink

      w latach 1963-65 bylem w Okrzei na 3 oddziale u dr Morawskiego wspaniały człowiek piękne miejsce szkoła zawodowa radio-telewizyjna ,ogólniak,podstawówka wspaniali koledzy.Mieliśmy zespół gitarowy Lunatyk,organizowaliśmy olimpiadę sportową w rożnych dyscyplinach,własny radiowęzeł ,audycje ,transmisje sportowe.Tutaj zaczęła się moja przygoda z dziennikarstwem ,wypady do Hanki oczywiście nielegalnie.Dopiero teraz dowiedziałem się o historii tego miejsca i jego dalszych losach .Jestem przerażony stanem obecnym miejsca które miało duży wpływ na moje życie. Może odezwą się koledzy z tamtych lat z zespołu Janusz z Przasnysza,Zdzisław z Lubania Wit Warszawy Andrzej z Kaszub ,czy ze szkoły. Jan Sawicki ”Luciano” Myślibórz.

      Odpowiedz
      • 27 czerwca 2019 o 14:20
        Permalink

        Byłem w Okrzei w latach 1964-66. Uczyłem się w liceum w klasie, w której wychowawczynią była pani Ewa Bryl, żona Ernesta Bryla. Zdałem tam maturę. Mimo choroby to były wspaniałe 2 lata. Obecnie nie mam kontaktu z żadnym z kolegów z sanatorium czy szkoły. A chętnie powspominałoby się dawne lata.

        Odpowiedz
  • 7 września 2018 o 17:53
    Permalink

    pamiętacie metę u klaudka, 2.50 za winiacza, ach to były czasy, pierwszy raz piłem tam piwo warka

    Odpowiedz
  • 2 czerwca 2019 o 16:28
    Permalink

    Przebywałem w Otwocku w latach 1974-79, ale nie pamiętam jakie to bylo sanatorium. Miałem problem z płucami i uważam Otwock za stracony czas. Z Otwocka trafiłem do Rabki gdzie w przeciągu roku załatwili sprawę i ogólniak rozpoczołem w rodzinnym mieście Włocławku. Pomimo wszystko mile wspominam tą grupę dzieciaków z którą zżyliśmy się w sposób nie do opisania, gdyż każdy z nas kiblował tam po kilka lat a byliśmy z różnych regionów kraju. Jestem trochę zaskoczony możliwościami jakie wykształcenie było oferowane po podstawówce bo za moich czasów można było zostać tylko zegarmistrzem

    Odpowiedz
  • 20 listopada 2019 o 17:52
    Permalink

    A ja byłem w Centrum latach 1969-1972 i skończyłem trzy letnia szkołę zegarmistrzowską.

    Odpowiedz
  • 21 stycznia 2020 o 22:46
    Permalink

    bylem w latach 1982-85 w sanatorium H. Sawickiej przy ul Narutowicza 80 w pawilonie A. Kończyłem szkołę zawodowa elektromechaniczna. Wychowawcą był Marian Buczek jak na ironie imię i nazwisko jak tego komunisty. W szkole mieściły się warsztaty na których odbywaliśmy praktyki. Na terenie sanatorium działało kino ( oddzielny budynek). Pamiętam wchodził wtedy do kin film z Bruce Lee. W budynku mieściła się biblioteka, kółka zainteresowań ( ja chodziłem na kółko fotograficzne) kawiarenka ,którą prowadziła p. Zosia Ażegajko. Raz w m-cu przyjeżdżała Filharmonia Narodowa z Warszawy i dawała koncerty. Po 2 latach wysłano mnie do internatu w Anielinie a do szkoły dowożono nas autobusem.Obecnie w budynku internatu mieści się szkoła medyczna. To były dawne lata. Młodzież była z całej Polski.OD chwili ukończenia szkoły nigdy tam nie byłem ale mam coraz większą chęć tam pojechać. Każdy się rozjechał i wrócił do swoich domów. kilka osób zostało w Otwocku. kilku kolegów już nie żyje. Takie to były czasy dorastania, nauki i przygody.Pozdrawiam wszystkich którzy tam gościli

    Odpowiedz

Zostaw komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.