Wilczyca na rolkach

UKS Wilki Otwock to już rozpoznawalna w mieście ekipa, promująca jazdę szybką na rolkach i freestyle. Efekty pracy klubu, założonego w 2013 roku, robią wrażenie. Jego nieformalną liderką jest 17-letnia Halina Labriga, która w światowym rankingu World Slalom Series na 2015 rok zajmuje 31. pozycję w kategorii high jump i 76. w speed slalom.
 Halina Labriga to najbardziej doświadczona  i utytułowana otwocka rolkarka z UKS Wilki. Kocha wszelką aktywność: uprawia biegi górskie, jeździ rowerem i na nartach

Halina Labriga to najbardziej doświadczona i utytułowana otwocka rolkarka z UKS Wilki. Kocha wszelką aktywność: uprawia biegi górskie, jeździ rowerem i na nartach

Z HALINĄ LABRIGĄ rozmawia Przemek Skoczek

Wyjaśnij, proszę, na początek, na czym polegają konkurencje, o których mowa w rankingu?
– Speed slalom to jazda na jednej nodze slalomem. Robi się rozbieg, odbija i jedzie, liczy się szybkość i zwrotność. Z kolei high jump to po prostu skoki wzwyż na rolkach. Konkurencja dość efektowna, choć potrafi być niebezpieczna, jeśli źle się wyląduje. Przekonałam się o tym, gdy upadłam w zeszłym roku na zawodach i złamałam rękę.

Ojoj! Wysoko się skacze na rolkach?
– Najlepsi skaczą prawie na 1,5 m. Mój rekord to 90 cm. Czy go poprawię? Staram się, ale nie ukrywam, że po tamtym wypadku mam lekki uraz, taką blokadę przed samym skokiem. Pracuję nad sobą i mam nadzieję, że to przełamię (śmiech).

Jak powstaje ranking World Slalom Series?
– Cały rok odbywają się na świecie zawody, tak zwane battle. Są różne kategorie oznaczane kubeczkami – to trochę tak jak gwiazdki w kategoriach hotelowych. Najważniejsze to czterokubkowe, czyli Mistrzostwa Świata, trzykubkowe – cztery razy w roku na kontynencie itd., aż do zerokubkowych, czyli małych lokalnych zawodów dla zawodników, rozpoczynających przygodę z freestyle’em. Wyniki z nich wszystkich są skrupulatnie zliczane i na ich podstawie tworzony jest ranking najlepszych zawodników. Ci z czołówki oczywiście najwięcej punktów zbierają w zawodach cztero- i trzykubkowych, ja ciułałam swoje punkty tylko w kraju, na jedno- i dwukubkowych.

Muszę zaznaczyć, że nie tylko ja z naszego klubu jestem w tym zestawieniu. Notowana jest tam duża liczba naszych zawodników, niezbyt wysoko, ale tak naprawdę dopiero zaczynają przygodę z freestylem i te wyniki będą się zapewne poprawiać. Marika Jeziorek i Kasia Gzyl zaczynają gonić mnie w rankingu. W Battle (bitwa na triki) już mnie przegoniły, ponieważ z powodów zdrowotnych prawie nie startowałam w tej kategorii.

Ile startów macie w sezonie?
– Sporo, zawodów nie brakuje. W tym roku jedziemy m.in. do Rzeszowa i Kętrzyna, wystartujemy w Otwocku, a jak dobrze pójdzie, to jeszcze w Czechach, we Włoszech, Francji i w Niemczech.

Długo jeździsz na rolkach? Jakie były początki?
– Ponad 10 lat. Miałam sześć, gdy mama przywiozła jakieś stare rolki i zaczęliśmy z młodszym bratem jeździć po osiedlu. Mieszkaliśmy wtedy jeszcze w Otwocku na osiedlu Czaplickiego. Pierwszy porządny sprzęt dostałam na Dzień Dziecka. Tata też sobie kupił swoje rolki i zaczęliśmy wspólnie trenować, szybko łapiąc bakcyla. Jeździliśmy coraz częściej na zawody, zazwyczaj zajmując miejsca na podium, więc apetyty rosły. Dotąd były tylko wyścigi, ale zaczęliśmy też trenować freestyle, czyli najróżniejsze triki. Wszystko na własną rękę, bez trenerów, szukając inspiracji w internecie.

W tym czasie przeprowadziliśmy się na Ługi. Na końcu osiedla wylali spory odcinek ulicy, prowadzącej na razie gdzieś w pole, pustej, i tam ćwiczyliśmy. Tata się wkręcił w ten freestyle, to było dość efektowne, i szybko dołączyły do nas dzieciaki z sąsiedztwa. Chętnych do zabawy przybywało i tak jesienią 2013 roku tata postanowił założyć klub uczniowski. Jest też naszym głównym trenerem, bo zdobył odpowiednie uprawnienia.

Klub kręci się chyba dobrze?
– Jeśli chodzi o zainteresowanie, jest super. Klub liczy ponad 40 osób, podzielonych na grupy sportową i rekreacyjną. Chętnych przybywa, jest kolejka, bo nie możemy wszystkich przyjąć. Nie mamy zbyt dobrych warunków do ćwiczeń. Freestyle trenujemy w sali gimnastycznej w „Dwunastce”, ale tam mamy tylko 3,5 godz. w tygodniu i więcej niż 25 osób nie wejdzie. Freestyle trzeba ćwiczyć prawie codziennie, bo to jest bardzo techniczna dyscyplina. Dodatkowo w małej salce w PMDK robimy ćwiczenia ogólnorozwojowe.

Rolki są coraz modniejsze, ludzie jeżdżą głównie rekreacyjnie, ale też sportowo, co udowodniły organizowane przez nas w zeszłym roku zawody z cyklu Battle. Warto byłoby w to zainwestować. Marzy nam się profesjonalny tor rolkarski, w Polsce jest takich tylko kilka.

Podobny artykuł

Troje muszkieterów

REKLAMA

REKLAMA