Kreatywna księgowość w szpitalu?

Czy w otwockim szpitalu przy ul. Batorego fałszowano faktury i próbowano wyłudzić pieniądze od NFZ? O nieprawidłowościach w dokumentach poinformowała na posiedzeniu komisji rady powiatu prezes Powiatowego Centrum Zdrowia Henryka Romanow. Zdaniem starosty sprawą jak najszybciej powinna zająć się prokuratura.
Henryka Romanow,  nowa prezes Powiatowego Centrum Zdrowia
Henryka Romanow,
nowa prezes Powiatowego Centrum Zdrowia

Od początku istnienia spółki (czyli od końca 2012 roku, kiedy ZP ZOZ został przekształcony w spółkę z o.o.) każdego roku generowała ona coraz większy dług. Aktualnie trwają intensywne prace nad sprawozdaniem finansowym placówki za ubiegły rok. Niespodziewanie dla zarządu szpitala zakres tych prac musiał ulec znacznemu poszerzeniu. – Okazało się, że wyniki z 2013 i 2014 roku nie w pełni odzwierciedlały ówczesną sytuację finansową – mówiła na ostatnim posiedzeniu komisji zdrowia, rodziny i bezpieczeństwa rady powiatu prezes szpitala Henryka Romanow. – W tych latach zostały zaksięgowane faktury za nadwykonania, które faktycznie nie miały miejsca. Zostaliśmy zmuszeni do przeglądu wszystkich dokumentów finansowych. Z naszych ustaleń wynika, że w 2013 roku kwota z faktur, które nie miały pokrycia w rzeczywistości, wyniosła ponad milion złotych, a w roku 2014 r. – prawie 1,3 mln zł – mówiła prezes.

Faktura do korekty, kwota do bilansu
Zapytana przez radnego Artura Brodowskiego, czy takie działanie ówczesnego zarządu szpitala można traktować w kategoriach poświadczenia nieprawdy albo wyłudzenia, prezes unikała ostrych sformułowań. – Tak daleko się nie posuwam, przynajmniej w tej chwili – odpowiadała, tłumaczą „technikę” działania.

– Została wypisana faktura za nadwykonania, którą przesyłano do NFZ. Po sprawdzeniu przez Fundusz okazywało się, że faktycznie tych nadwykonań nie było. NFZ przesyłał taką informację do szpitala, spółka wystawiała korektę faktury i wysyłała do Narodowego Funduszu Zdrowia. W NFZ wszystko się zgadzało, natomiast w spółce kwota, na którą wystawiono fakturę, była wpisywana do bilansu i poprawiała ogólny obraz stanu finansowego spółki. Z ustaleń wynika, że kwoty wpisywane na fakturach nie miały żadnego pokrycia w rzeczywistości – mówiła prezes Romanow.

Do prokuratury teraz czy po badaniu bilansu?
Co zrobić z takim podejrzeniem? Zgłosić do prokuratury? Co do tego raczej nie ma wątpliwości. Rozbieżności w zarządzie powiatu dotyczą raczej tego, kiedy należałoby to zrobić.

– Chcemy poczekać na opinię biegłego rewidenta w tej sprawie. Po jego ostatecznym werdykcie zwrócimy się do rady nadzorczej o wyciągnięcie konsekwencji. Dysponujemy wszystkimi fakturami, które przedstawię radzie nadzorczej i zgromadzaniu wspólników – zapowiada prezes Romanow. Ten właśnie moment wskazuje wicestarosta Paweł Rupniewski jako właściwy do podjęcia działań. – Wnioski w tej sprawie są przedwczesne. Dopiero gdy te informacje potwierdzą się w bilansie, rada nadzorcza zadecyduje, jaki będzie następny krok – uważa wicestarosta.

Starosta Mirosław Pszonka sugeruje jednak, że nie ma co czekać na opinię biegłego. – Z tego, co mówi prezes, mamy do czynienia z próbą fałszowania dokumentów i wyłudzenia pieniędzy, co należy zgłosić do prokuratury. Bilans nie ma tu nic do rzeczy. Jeżeli są dowody na to, że zarząd szpitala wystawiał faktury, które nie miały pokrycia w realizacji nadwykonań,  mamy do czynienia z fałszowaniem dokumentów, z próbą wyłudzenia pieniędzy od NFZ i oszukania właściciela – komentuje starosta.

Nikt niczego nie zauważył
– Czy tego typu nieprawidłowości nie powinny były zaniepokoić rady nadzorczej? – zastanawia się radna Małgorzata Wielopolska. Wśród powiatowych radnych zdania są podzielone. – Rada nadzorcza ma taką możliwość i powinna zwrócić uwagę na nadwykonania, które nie mogły być aż tak wysokie (np. przez porównanie z wysokością kontraktu i nadwykonaniami z lat ubiegłych) – uważa radny Grzegorz Michalczyk. I podkreśla, że akurat jego uwagę (radny był wtedy członkiem zarządu powiatu i zgromadzenia wspólników – przyp. red.) te nadzwyczaj wysokie liczby zwróciły. – Rada nadzorcza nie jest w stanie tego zweryfikować – uważa z kolei radny Artur Brodowski.

Podobnie jest, jeśli chodzi o badanie bilansów z poprzednich lat przez biegłych. Radni i zarząd powiatu w komentarzach powtarzają, że biegli pracując na dokumentach i materiałach podsuniętych przez zarząd szpitala, nie są w stanie  wyłapać tego typu manipulacji.

Sam były prezes szpitala Grzegorz Gałabuda w rozmowie telefonicznej z „Linią” nie odnosi się wprost do podejrzeń o kreatywną księgowość.

– W dużym skrócie mogę powiedzieć tylko tyle, że moim zdaniem to, co robią pani prezes i zarząd, to próba odwrócenia uwagi od obecnej sytuacji szpitala, która stale się pogarsza, a także od sytuacji na oddziale pediatrii oraz w dziale księgowości PCZ – komentuje Gałabuda.

Na razie do prokuratury rejonowej w Otwocku nie zostało złożone doniesienie w tej sprawie. Będziemy informować czytelników o dalszym postępowaniu.

REKLAMA

REKLAMA