Kto kupi Satera?

Włoski, większościowy, właściciel w spółce Amest Otwock (dawniej Sater Otwock) sprzedaje swoje udziały. Z pierwszeństwem kupna zwrócił się do miasta. Czy to oferta nie do odrzucenia, która położyłaby kres uciążliwościom wysypiska, czy transakcja, która pogrąży finansowo miasto? Zdania prezydenta i radnych są w tej sprawie podzielone.

sater1

O tym fakcie firma Amest (67 proc. udziałów) poinformowała polskiego wspólnika w piśmie, jakie do Urzędu Miasta Otwocka wpłynęło w piątek, 18 marca. Włoski udziałowiec, zgodnie z umową spółki, wezwał w nim władze miasta do kupna udziałów w ramach prawa pierwszeństwa nabycia za 13 mln zł. Na odpowiedź firma dała miastu siedem dni. Dlaczego Amest zdecydował się sprzedać udziały. „Włoscy właściciele podjęli decyzję o zbyciu wszystkich udziałów w spółkach posiadanych poza granicami Włoch” – czytamy w krótkiej pisemnej odpowiedzi udzielonej nam przez przedstawicieli firmy.

O planach większościowego udziałowca prezydent poinformował radnych 22 marca, zwracając się z wnioskiem do przewodniczącego rady miasta o zwołanie w tej sprawie sesji nadzwyczajnej w terminie do 25 marca. W odpowiedzi szef rady miasta Jarosław Margielski, w piśmie do Zbigniewa Szczepaniaka z 23 marca, zwraca uwagę, że informacja od spółki Amest jest zaadresowana do miasta Otwocka, które reprezentuje prezydent, dlatego prosi o przekazanie do rady miasta stanowiska prezydenta w sprawie propozycji Włochów i skierowanie go pod obrady sesji. 24 marca do przewodniczącego rady wpłynął taki wniosek od prezydenta wraz z projektem uchwały w sprawie zajęcia przez radę miasta stanowiska w którym radni mieliby zobowiązać prezydenta do złożenia oświadczenia spółce Amest o zgodzie na skorzystanie z zakupu udziałów spółki Amest Otwock.

W projekcie uchwały jest też mowa, że rada miasta zobowiązuje prezydenta do przygotowania zmian w uchwale budżetowej w celu umożliwienia zakupu udziałów w spółce. W uzasadnieniu czytamy, że: „podjęcie uchwały jest jedną z możliwości rozwiązania problemu uciążliwego oddziaływania składowiska odpadów Sater Otwock na mieszkańców”.

Projekt uchwały znalazł się w porządku sesji, która odbyła się w piątek, 25 marca.

Jak to było z Saterem?

Uchwałę w sprawie wyrażenia zgody na przystąpienie Otwocka do spółki z o.o. z Francuzami pod nazwą Sater – Otwock podjęto w 1996 r. W październiku 1996 r. kontrakt podpisali prezydent Andrzej Zyguła i wiceprezydent J. Wilczek. Określono w nim limit roczny składowanych odpadów na 40 tys. ton śmieci, przy 33 proc. udziale miasta w spółce. Składowisko uruchomiono
16 czerwca 1998 r., z przeświadczeniem, że będzie ono wyłącznie lokalne. W 2004 r. francuski wspólnik sprzedał swoje udziały Włochom.

Obecnie wysypisko w Otwocku-Świerku, na wniosek prezydenta z czerwca 2012 r. do marszałka województwa mazowieckiego, wpisano do planu wojewódzkiego jako regionalne. Oznacza to, że może przyjmować śmieci z całego Mazowsza, ale do 40 tys. ton rocznie.

Od 2013 r. spółka stara się uzyskać zgodę na rozbudowę zakładu o sortownię i kompostownię odpadów, co jest niezbędne, do uzyskania statusu Regionalnej Instalacji Przetwarzania Odpadów (RIPOK). Prezydent Zbigniew Szczepaniak już raz wydał w tej sprawie decyzję odmowną, ale inwestor się od niej odwołał i procedura uzyskania pozwoleń i zgód środowiskowych rozpoczęła się na nowo. Obecnie jest ona na etapie projektu decyzji odmownej, przygotowanej przez prezydenta.

Tuż przed oddaniem gazety do druku  (piątek, 25 marca godz. 17.00) radni większością głosów  ( 3 „za”, 17 „przeciw”, 1 „wstrzymujący się”) nie zgodzili się, aby miasto odkupiło udziały od Włochów. Więcej na ten temat napiszemy w kolejnym numerze.
Tuż przed oddaniem gazety do druku (piątek, 25 marca godz. 17.00) radni większością głosów ( 3 „za”, 17 „przeciw”, 1 „wstrzymujący się”) nie zgodzili się, aby miasto odkupiło udziały od Włochów. Więcej na ten temat napiszemy w kolejnym numerze.

Przedsesyjne opinie i komentarze:

  • Zbigniew Szczepaniak, prezydent Otwocka
    Skorzystanie z przysługującego nam prawa pierwszeństwa zakupu brakujących udziałów w spółce to w mojej opinii jedyne rozwiązanie, które pozwoli miastu mieć realny wpływ na przyszłość tego składowiska.
    Wysypisko Sater powstało prawie 20 lat temu, od tamtej pory nieprzerwanie funkcjonuje jako spółka miasta z prywatnym inwestorem, w której Otwock posiada mniejszościowy udział. Taki rozkład sił nie pozwalał miastu na jakiekolwiek zarządzanie tym wysypiskiem. Dziś mamy szansę, aby naprawić błędy naszych poprzedników i przejąć całość udziałów w wysypisku. Aby z niej skorzystać, wystarczy współpraca prezydenta oraz radnych Rady Miasta Otwocka. Krótko mówiąc, musimy mówić jednym głosem.
    Cena, za jaką mamy szansę nabyć brakujące udziały w spółce, to 13 mln zł. Nie wiemy, czy jest ona adekwatna do wartości tych udziałów. W tym roku organizowałem rozeznanie rynku na wybór kancelarii, która pomogłaby miastu wycenić udziały spółki. Kancelaria zlecenia nie zrealizowała, bo rada miasta poprosiła unieważnienie konkursu. Prawo pierwszeństwa zakupu, przysługujące nam w tej chwili polega na tym, że spółka Amest, która znalazła już nabywcę i oferuje mu sprzedaż wysypiska właśnie po tej cenie – ma obowiązek sprzedać ją w pierwszej kolejności Miastu Otwock. Możemy więc z pierwszeństwa zakupu skorzystać lub nie. Nie mamy jednak pewności, czy kolejny inwestor będzie kiedykolwiek zainteresowany sprzedażą miastu tego wysypiska.
    Nabycie składowiska to nie tylko cena, którą musimy zapłacić. To również odpowiedzialność, którą w mojej opinii mamy obowiązek wziąć na siebie. Jesteśmy w momencie, w którym możemy coś w naszym mieście zmienić. Jest to czas próby, bo albo pozostaniemy w tej patowej sytuacji, która zapewne wszelkim moim przeciwnikom, ale też osobom, które źle życzą naszemu miastu – bardzo pasuje, albo się odważymy i weźmiemy pełną odpowiedzialność za przyszłość naszego składowiska.
    Jestem przekonany, że pozostawanie w tak trudnym układzie z większościowym udziałowcem nigdy nie będzie korzystne dla mieszkańców.
    Nikt z nas, ani ja, ani rada miasta nie spodziewaliśmy się takiego obrotu sprawy. Ale jednak otrzymaliśmy szansę. Wcześniej mogliśmy tylko dywagować, co by było, gdyby? A to się dzieje teraz i właśnie tutaj. Rozumiem, że jest to okres przedświąteczny, ale oczekuję, że pomimo to większość radnych stawi się na zwołanej przez przewodniczącego rady miasta sesji i zostanie podjęta uchwała upoważniająca mnie do działania w omawianej sprawie.
  • Piotr Stefański, wiceprezydent Otwocka, przewodniczący rady nadzorczej w spółce Amest Otwock
    Z mojego punktu widzenia nie stać nas na wydanie 13 mln zł, tylko po to aby zgodnie z wolą mieszkańców i radnych wysypisko zamknąć. W takim przypadku nie ma sensu branie kredytu pod inwestycję, która miałaby się zakończyć następnego dnia. Nie mamy również pola manewru do negocjacji ceny, bo najprawdopodobniej Amest ma już jakąś firmę, która chce te udziały wykupić za 13 mln zł. I albo miasto korzysta z prawa pierwokupu, albo Amest sprzedaje udziały innej firmie.
    Będę proponował prezydentowi, aby nie korzystać z prawa pierwokupu, bo nas, jako miasta, nie stać na to. Musielibyśmy wziąć kredyt, który musi być spłacony, a nie widzę możliwości, z czego mielibyśmy go spłacać, w przypadku gdyby zaraz po kupnie składowisko miało być zlikwidowane. Co innego, gdyby spółka miałaby dalej funkcjonować. Wtedy byłaby szansa, na spłatę kredytu z jej bieżącej działalności. Natomiast jeśli składowisko ma być zamknięte, to byłyby to wyrzucenie pieniędzy w błoto. Takie jest moje stanowisko.
  • Dariusz Piętka, radny
     Moim zdaniem spółka gra fair play, gdyż wystąpiła do miasta z zapytaniem dotyczącym odkupienia udziałów, zamiast zmieniać umowę lub zwiększyć limit składowania śmieci. Najwyraźniej dążą do sprzedaży, a miasto stoi przed wyborem odkupienia udziałów. W razie odrzucenia tej możliwości. Włosi sprzedadzą je spółce niezwiązanej z miastem, która w każdej chwili dokona zmian w umowach na swoją korzyść, posiadając pakiet większościowy. Nie będzie się liczył interes miasta, lecz zysk, gdyż składowisko jest dochodowe dla prowadzącego.
    Jestem za rozważeniem przez miasto propozycji kupna udziałów, ale nie w celu zamknięcia składowiska, gdyż będzie to niegospodarność. Możemy wynegocjować lepszą cenę, ale na i tak trzeba będzie wziąć kredyt. Jako miasto jesteśmy gotowi do prowadzenia składowiska: możemy utworzyć nową spółkę lub rozszerzyć zakres Otwockiego Przedsiębiorstwa Wodociągów i Kanalizacji lub Otwockiego Zakładu Energetyki Cieplnej. Można wtedy decydować o typie przyjmowanych śmieci i zlikwidować niepożądane uciążliwości zapachowe, zwłaszcza dzięki unowocześnieniu instalacji, na którą fundusze nie muszą pochodzić z budżetu miasta, a z zysków.
  • Jarosław Margielski, przewodniczący rady miasta
    Wykupienie udziałów za 13 mln zł to bardzo poważny ruch, który wymaga szczegółowej analizy kondycji finansowej spółki oraz precyzyjnego określenia źródła finansowania takiego zakupu. W chwili obecnej rrezydent miasta nie przedstawił żadnych wiążących informacji dotyczących funkcjonowania spółki oraz źródła sfinansowania zakupu udziałów. Dziś nie mamy informacji na temat wysokości aktywów spółki, majątku trwałego, obowiązujących umów, wysokości zobowiązań czy postępowań karnych toczących się przeciw spółce Amest. Musimy pamiętać, że zakup udziałów wiąże się z przejęciem także tych wszystkich negatywnych aspektów ciążących na spółce i obciążeniem nimi miasta Otwocka.
    Każda duża inwestycja środków publicznych powinna być poprzedzona sporządzeniem studium wykonalności oraz określeniem stopnia ryzyka. W przypadku Spółki Sater (Amest) prezydent takich informacji przez kolejne lata swojej kadencji nie udzielał, choć dysponuje/dysponował potrzebnymi do tego narzędziami. Dziwi mnie także fakt „medialnej presji”, którą próbuje wywrzeć na radę miasta prezydent, sugerując możliwość prowadzenia rozgrywek politycznych przy podejmowaniu w tej sprawie decyzji. Pragnę jasno zadeklarować, że sprawa wykupu udziałów, tak samo jak i inne sprawy inwestycyjne, będzie badana pod kątem ekonomicznego uzasadnienia i wpływu tej decyzji na przyszłe finanse Miasta Otwocka. Próby przypisywania przyszłych ewentualnych działań jako rozgrywek politycznych w mojej ocenie są działalnością na szkodę miasta i służą realizacji swoich bliżej nieokreślonych celów.
    Należy także pamiętać, że dotychczas za rządów prezydenta Z. Szczepaniaka (9 lat), miasto zarobiło na spółce tylko ok.165 tys. zł. Jest to mniej niż zarobił w tym okresie przewodniczący rady nadzorczej tej spółki – wiceprezydent Piotr Stefański (sic!). Zatem oczekujemy przedstawienia planu jak Miasto Otwock ma przez pozostałe do zamknięcia składowiska – 10 lat, zarobić na inwestycji (po opodatkowaniu) ponad 13 mln. zł? Argument, że po wykupieniu udziałów miasto będzie mogło kontrolować spółkę jest nieuprawniony, ponieważ dotychczas Prezydent dysponował i dysponuje większością w Radzie Nadzorczej, czyli najważniejszym instrumencie do kontrolowania spółki. Jeżeli w tej sytuacji nie potrafiliśmy kontrolować właściwego funkcjonowania spółki, to wykupienie udziałów tej sytuacji nie zmieni. Rada miasta ani mieszkańcy i tak nie będą mogli kontrolować procesów zachodzących w spółce, które sugeruje prezydent.
    Na podsumowanie jeszcze raz pragnę podkreślić, że wykup udziałów byłby możliwy tylko w sytuacji posiadania analizy finansów i zobowiązań spółki Amest oraz gwarancji stabilności finansowej naszego miasta. Liczę, że takie konkrety będą nam przedstawione przez prezydenta na piątkowej sesji.
  • Przemysław Bogusz, przewodniczący komisji ochrony środowiska
    Jestem zdecydowanie przeciwny pochopnemu transferowaniu pieniędzy podatników, bo do tego sprowadza się propozycja wykupienia przez miasto udziałów włoskiego wspólnika. Zgodnie z umową spółka zakończy swoją działalność w ciągu najbliższych 10-11 lat. W tym czasie trzeba będzie zaprzestać przyjmowania odpadów i przeprowadzić kosztowną rekultywację składowiska. Gdybyśmy wykupili udziały, cały koszt musielibyśmy ponieść sami, podczas gdy obecnie koszty związane z prowadzeniem składowiska powinny być dzielone proporcjonalnie do posiadanych udziałów (miasto ma jedną trzecią). Do 13 mln zł włożonych w tę „inwestycję” należałoby więc doliczyć kolejne, mówiąc wprost – utopione w śmieciach.
    Dzisiaj działalność składowiska budzi silny społeczny opór. Starania o rozbudowę instalacji śmieciowej spotykają się ze zdecydowanym sprzeciwem rady miasta. Organizacje społeczne i mieszkańcy rejonów narażonych na negatywne oddziaływanie składowiska kontrolują każdy krok zarządu spółki, pilnie przyglądają się temu, co jest wwożone na składowisko. W razie jakichkolwiek podejrzeń zawiadamiają organy kontrolne. Zmienia się też podejście urzędników instytucji sprawujących nadzór nad działalnością tego typu instalacji. Być może wpływ na to miały protesty społeczne, można jednak przypuszczać, że coraz trudniej będzie liczyć na pobłażliwość kontrolujących. Zarabiać na składowisku też będzie coraz trudniej, a w perspektywie może się okazać, że trzeba dokładać do jego działalności (rekultywacja). W tej sytuacji nie dziwię się Włochom, że chcą sprzedać udziały. Kto nie chciałby się pozbyć kłopotu i jeszcze na tym zarobić 13 mln zł? Dziwię się natomiast prezydentowi, że z taką determinacją forsuje pomysł wykupienia udziałów przez miasto. Ta determinacja musi rodzić pytanie o jej rzeczywiste intencje. Pojawiają się też inne, ważniejsze pytania. Skąd ma się wziąć 13 mln zł? Mamy całkowicie zrezygnować z prowadzenia w Otwocku inwestycji czy zamknąć kilka szkół?
    A może zaciągnąć kredyt, który będziemy spłacali przez wiele lat? Podnoszony przez Zbigniewa Szczepaniaka argument, że wykupienie udziałów to „jedyne rozwiązanie, które pozwoli miastu mieć realny wpływ na przyszłość tego składowiska” jest nie do obrony. Miasto powinno i może wpływać na przyszłość składowiska wykorzystując środki, którymi dysponuje: swoich przedstawicieli we władzach spółki oraz obowiązujące przepisy. I w oparciu o te środki należy, w mojej opinii, dążyć do jak najszybszego zamknięcia składowiska. O tym, że takie działania mogą być skuteczne przekonuje przykład gminy Kórnik, która również przez lata miała problem ze składowiskiem prowadzonym do spółki z Saterem.
    Dzięki konsekwentnym działaniom swoich władz gmina Kórnik przejęła udziały większościowego udziałowca za symboliczną złotówkę – a nie za 13 mln zł. I do realizacji takiego scenariusza w Otwocku trzeba dążyć wszelkimi metodami zgodnymi z obowiązującym prawem. Absolutnie nie do zaakceptowania jest też tryb procedowania w tej sprawie przyjęty przez prezydenta. Pismo od Amestu Zbigniew Szczepaniak otrzymał 18 marca, o zwołanie sesji nadzwyczajnej na 25 marca zwrócił się dziś 24 marca (oficjalna data wpływu pisma). Już sama propozycja, aby sprawą tak istotną rada zajmowała się na sesji zwołanej z dnia na dzień przed samymi świętami, bez zapoznania się z jakimikolwiek analizami, w tym przede wszystkim finansowymi, jest w mojej ocenie niepoważna. Pod taką presją nie wolno nam się uginać. Decyzja o wykupie udziałów byłaby według mnie szkodliwa dla miasta i jego mieszkańców. Ktokolwiek kupi te udziały, będzie musiał działać w granicach prawa, a zmiana większościowego udziałowca nie powinna mieć wpływu na realizację strategicznych celów Otwocka.

Zostaw komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.