Pal tylko w wyjątkowych przypadkach

Wiosna to najlepszy czas na porządki nie tylko w szafie, ale i na podwórku. Zeschniętych liści, traw, gałęzi i drzew najczęściej pozbywamy się, po prostu je paląc. Ale ognisko i unoszący się z niego dym przeszkadzają sąsiadom i mogą nas słono kosztować. Podpowiadamy, jak zgodnie z prawem uporać się z pozimowym bałaganem, aby nie narobić sobie kłopotów, a innym nie uprzykrzać życia.

liscie

Chcemy razem z siostrą zrobić porządek na działce przed domem. Zalegają tam suche gałęzie, ale nie wiem, czy można je zgodnie z prawem spalić. Kiedyś tak robiłyśmy i nie było z tym problemu – mówi nasza Czytelniczka, pani Danuta, która zwróciła się do „Linii” z prośbą o pomoc w wyjaśnieniu wątpliwości.

Liście do worka na śmieci
Przepisy regulujące palenie ognisk są bardzo nieprecyzyjne. Ustawa o odpadach mówi, że „dopuszcza się spalanie zgromadzonych pozostałości roślinnych poza instalacjami i urządzeniami, jeżeli na terenie gmin nie jest prowadzone selektywne zbieranie lub odbieranie odpadów ulegających biodegradacji, a ich spalanie nie narusza odrębnych przepisów”. W Otwocku taka zbiórka jest prowadzona. Jednak z drugiej strony z regulaminu utrzymywania czystości i porządku w mieście nie wynika wprost, że panuje zakaz palenia ognisk.

– W naszym regulaminie nie ma przepisu dotyczącego zgody na spalanie odpadów (chociaż próba zezwolenia na palenie ognisk dwa razy w roku była podjęta, ale uchwała w takim kształcie została zaskarżona przez wojewodę – przyp. red.). W związku z tym, że nie ma takiej zgody wyrażonej wprost, a jednocześnie w mieście jest stworzony system, w którym odpady BIO i odpady zielone mogą być odbierane, nie powinno palić się traw, liści i gałęzi – informuje Andrzej Hałaczkiewicz, naczelnik wydziału gospodarki komunalnej w urzędzie miasta. – Te wszystkie odpady można, jeśli ktoś prowadzi zbiórkę selektywną, wrzucić do worka i firma sprzątająca je odbierze. Jeżeli ktoś nie segreguje odpadów, to może te zielone dorzucić do wspólnego pojemnika czy worka i też zostaną one wywiezione. Nie ma więc potrzeby, żeby tego typu śmieci spalać – dodaje naczelnik.

Pamiętajmy, że firma sprzą-tająca odbiera odpady w ramach ponoszonej przez mieszkańców opłaty za wywóz śmieci. Dlatego nieważne, ile worków z trawą, kolkami czy gałęziami wystawimy. Firma je zabierze, a nas to nic więcej nie kosztuje.

Ognisko? Tak, ale…
Zdarzają się jednak wyjątkowe sytuacje, kiedy pozbycie się tzw. odpadów zielonych w workach może być problemem. Tak jest w przypadku naszej Czytelniczki, której z uwagi na wiek trudno jest „walczyć” sekatorem z dużymi i grubymi gałęziami na posesji przed domem. Co wtedy można zrobić?

– Konsultowaliśmy to ze strażą miejską i wydziałem ochrony środowiska. W sytuacjach absolutnie wyjątkowych, np. kiedy mamy do czynienia z dużą gałęzią czy innym elementem, który trudno umieścić w worku czy pojemniku, ich spalanie mogłoby być ewentualnie dopuszczone. Trzeba to jednak robić, przestrzegając osobnych przepisów porządkowych – wyjaśnia Andrzej Hałaczkiewicz. W takich wyjątkowych przypadkach palenie ognisk nie powinno być objęte sankcjami, czyli płaceniem mandatu. – Jeśli taką rzecz spalimy w sposób bezpieczny, dbając o poszanowanie innych przepisów porządkowych i zachowując bezpieczeństwo sąsiednich posesji, to nic się nie stanie. Ale jeśli ktoś zbierze liście z całej posesji i zacznie je palić, jest to niedopuszczalne, bo chodzi też o zanieczyszczenia powietrza – zwraca uwagę naczelnik.

Otwocki regulamin utrzymywania czystości i porządku na terenie miasta ma być w najbliższym czasie zmieniany. Może warto przy tej okazji doprecyzować sprawę palenia ognisk, żeby nie było takich wątpliwości.

Zostaw komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.