Po torach do uzdrowiska

Do rozwijającego się uzdrowiska Otwock trzeba było jakoś dojechać. Gdy Andriolli zaczął propagować walory osady, a dr Geisler postawił pierwsze sanatorium, a w jego ślady poszli inni, nic już nie mogło powstrzymać fali suchotników, którzy przyjeżdżali ratować zdrowie. Najprościej było się tu dostać koleją zwaną Nadwiślańską. Jej budowę rozpoczęto już w 1874 r. Trasa zaczynała się w Mławie i prowadziła przez Modlin, Warszawę, Dęblin (wówczas Iwanogród), Lublin, Chełm do Kowla, łącząc carskie twierdze. Uruchomiono ją w 1877 r. I to właśnie dało początek powstaniu lub rozwojowi osad leżących przy jej szlaku. Tak było też z Willami Otwockimi.

Na linii zwanej dziś otwocką pobudowano dworce w stylu świdermajer. Takie budynki miały też Otwock i sąsiedni Świder. Były to piękne drewniaki, po których nie został żaden ślad. Pierwszy otwocki dworzec w niczym nie przypominał obecnego. Stał zresztą też gdzie indziej, bo między ul. Orlą a torami,
w sąsiedztwie ceglanej wieży ciśnień, również różniącej się od tej, którą oglądamy dziś. Wiemy z wielu relacji, że pełnił nie tylko rolę budynku stacyjnego, ale był ważnym ośrodkiem życia towarzyskiego. Przychodzono tu poczytać prasę, był telegraf, na werandzie odbywały się koncerty i zabawy, a w poczekalni koncerty muzyki popularnej. Na dodatek dworzec słynął z bufetu, w którym serwowano np. zupę rakową, sześć(!) rodzajów zrazów, kanapki z kawiorem, sandacze i jesiotry, szparagi itd. Lista dań jest długa i zachwycająca. Z pewnością Otwock nigdy w swojej historii nie zaznał podobnego kulinarnego szaleństwa.

Obecny budynek dworca, będący udanym połączeniem modernizmu i secesji, powstał dopiero w 1906 r. Jego projekt wykonał znany architekt Jan Fijałkowski, twórca m.in. kościoła przy pl. Zbawiciela w Warszawie. On też w 1910 r. przeprojektował wieżę ciśnień.

Gdy letnicy lub chorzy przybyli do Otwocka, musieli jakoś dojechać do pensjonatów i sanatoriów. Czekały na nich dorożki. „Przewodnik po Otwocku i jego okolicach” z 1906 r. jednak radził: „Obłożnie chorych, a tem bardziej operowanych, najwygodniej przewozić, zwłaszcza letnią porą, wraz z łóżkiem w wagonach towarowych, które za opłatą 3-4 rubli bywają na żądania przyczepiane do pociągów osobowych miejscowych. Na dworzec w Warszawie chory być może przewieziony karetką pogotowia, w Otwocku zaś najwygodniej przenieść go wraz z łóżkiem, podsunąwszy pod takowe dwa długie i mocne kołki”.

Zakończenie elektryfikacji linii nastąpiło w 1936 r. Pociągi do stolicy jechały ok. godziny. Po ponad 100-latach ten czas skróciły o 10 minut…
Wspominając Kolej Nadwiślańską, nie sposób nie napisać o małym budynku dróżnika, który stoi jeszcze przy ul. Armii Krajowej, naprzeciwko pensjonatu Gurewicza. To jeden z najstarszych obiektów na tym szlaku. Niestety jego los zdaje się przesądzony. Kolej go nie chce i zapewne rozbierze przy okazji modernizacji linii do Lublina.

  • Kamil Oroń says:

    No właśnie- coś macie złe dane: obecnie z Otwocka/Józefowa do W-wy Wschodniej jedzie się 30 min, z Falenicy ok 25 min, do W-wy Zachodniej jedzie się dopiero ok 50 min…

  • siiny says:

    Ile dokładnie jechał pociąg z Otwocka do Warszawy w 1936 roku? Do jakiej stacji? Czy jeździł do Pruszkowa? Ile zajmował przejazd całej trasy i ile to było przystanków?

2 thoughts on “Po torach do uzdrowiska”

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

You may use these HTML tags and attributes:

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

REKLAMA

REKLAMA