Już dawno mogliśmy przejąć spółkę

Nie milkną komentarze po tym, jak Rada Miasta Otwocka nie wyraziła zgody na kupno od włoskiego partnera większościowych udziałów w spółce Amest Otwock, zarządzającej składowiskiem w Otwocku-Świerku. W poprzednim numerze „Linii” rozmawialiśmy na ten temat z prezydentem Otwocka Zbigniewem Szczepaniakiem. W tym wydaniu pytania skierowaliśmy do przewodniczącego Rady Miasta Otwocka JAROSŁAWA MARGIELSKIEGO

W ten sposób samorząd otwiera się na mieszkańców, bo to oni nas wybrali i im ma służyć nasza praca – skomentował wynik głosowania przewodniczący rady miasta Jarosław Margielski

Artur Kubajek: Dlaczego tak późno odbyło się posiedzenie rady w sprawie wykupu udziałów spółki Amest Otwock. W wywiadzie udzielonym naszej redakcji prezydent wskazał, że zwołanie Sesji należy do Pana kompetencji.
– Chciałbym zaznaczyć, że sesja nadzwyczajna została zwołana w rekordowym, jak dotychczas, terminie 22 godzin od otrzymania przeze mnie właściwego wniosku złożonego przez prezydenta. Chcę także przypomnieć, że sesję nadzwyczajną można zwołać na wniosek 1/5 rady bądź prezydenta miasta, a warunkiem tego jest złoże-nie proponowanego porządku obrad przez wnioskodawcę. Na zwołanie takiej sesji przewodniczący rady ma
siedem dni. Ze względu na powagę sytuacji postanowiłem zwołać sesję następnego dnia, na godzinę 14.00 (niecałe 22 godz. od odczytania właściwego wniosku prezydenta). Pragnę nadmienić, że pismo spółki Amest wpłynęło do urzędu miasta w piątek, 18 marca. Dlaczego o tak ważnym dokumencie prezydent postanowił poinformować radę telefonicznie dopiero we wtorek, i to tuż przed zamknięciem urzędu, a właściwe pismo z wnioskiem o zwołanie sesji nadzwyczajnej złożył do biura rady dopiero w czwartek, 24 marca ok. godz. 12.00? Można się tylko domyślać… Obarczanie mnie czy radę winą za termin zwołania sesji świadczy tylko o prezydencie i jest kolejnym przykładem manipulacji medialnej z jego strony.

Dlaczego radni w zdecydowanej większości opowiedzieli się przeciw zakupowi Spółki Amest?
– Radni w większości składu patrzą na publiczne pieniądze jak na swoje własne, dlatego nie będą ich wyrzucać w błoto, a niestety propozycja prezydenta z tym się wiązała. Wydać 13 mln zł na zakup 67 proc. udziałów spółki, której pozostało tylko 10 lat istnienia, a która przez okres ostatnich
dziewięciu lat rządów prezydenta Szczepaniaka przyniosła miastu zysk w wysokości ok. 165 tys. zł, czyli miesięcznie ok. 1,5 tys. zł? Należy dodać, że współpracownik prezydenta, wiceprezydent Piotr Stefański, zarobił przez ten okres jako przewodniczący rady nadzorczej w tej spółce więcej niż  Miasto Otwock. Zwracam uwagę, że takie zyski składowisko wykazywało przy pełnym wykorzystaniu limitu na odbiór odpadów, czyli 40 tys. ton rocznie. Pamiętajmy, że jeżeli na wysypisku nie powstanie sortownia i kompostownia to straci ono status regionalnej instalacji przetwarzania odpadów i stanie się składowiskiem zastępczym. Wszystko wskazuje na to, iż brak pozytywnej decyzji odnośnie do rozbudowy składowiska, stanowcze działania rady miasta, stowarzyszeń i mieszkańców powodują chęć sprzedaży udziałów składowiska, które w najbliższym czasie może stać się nieopłacalne.

Czy przewidywali Państwo inne skutki przyjęcia propozycji wykupu udziałów?
– Zakup udziałów wiąże się z przejęciem przez Otwock wszystkich zobowiązań finansowo-prawnych spółki oraz spraw sądowych, które ta spółka prowadzi. Odnośnie do tych kwestii prezydent nie potrafił na sesji udzielić żadnych informacji. Co więcej, uchwała, którą zaproponował, nie tylko miała upoważnić go do wykupu udziałów, dawała mu również całkowitą kontrolę nad zmianami w budżecie w celu sfinansowania  tego przedsięwzięcia. Co oczywiście oznacza rezygnację z przysługujących ustawowo radzie kompetencji i nieograniczoną samowolę prezydenta.

Wiceprezydent Stefański stwierdził na sesji, że to składowisko ma jednak olbrzymi potencjał i może przynieść miastu bardzo duży dochód, dlaczego te argumenty nie trafiły do Państwa?
– Wiceprezydent od dziewięciu lat pełni funkcją szefa rady nadzorczej w spółce Sater, gdzie Miasto Otwock ma większość głosów. Rada nadzorcza jest najważniejszym organem kontrolującym spółkę. Nie wiem, jak mam rozumieć słowa wiceprezydenta Stefańskiego, który teraz uważa, że spółka ma olbrzymi potencjał zarobkowy. Nasuwa się pytanie, co pan Stefański robił przez te lata w spółce i za co brał pieniądze, skoro spółka dawała średnio zysk Miastu Otwock na poziomie 18,5 tys. zł. rocznie. Nie wiem, czym kierował się prezydent Szczepaniak, namawiając usilnie radę miasta do zakupu za
13 mln zł udziałów w spółce o tej kondycji, bo na pewno nie dobrem naszego miasta.

Nie można także zapomnieć, że wbrew woli mieszkańców prezydent Szczepaniak w 2012 roku złożył wniosek do Marszałka Województwa, aby składowisko w Otwocku otrzymało status regionalnej instalacji przetwarzania odpadów dla województwa mazowieckiego. Także w 2012 roku wydał pozytywną decyzję o budowie instalacji do przetwarzania i sortowania odpadów, która dzięki skutecznej interwencji mieszkańców i stowarzyszeń została uchylona przez NSA.

Dodać należy, że przy obecnie istniejącym problemie odorowym pomysłem wiceprezydenta Stefańskiego jest rozbudowa składowiska
o dodatkowe instalacje i trzykrotne zwiększenie ilości odbioru odpadów –  taki pomysł przedstawiono radnym na sesji. Oznacza to przywiezienie w ciągu najbliższych 10 lat do naszego miasta 1,2 mln ton odpadów. Jak pomysły ewentualnego zwiększenia limitów i przyjmowania odpadów z całego Mazowsza mają się do hasła „Otwock, miasto z dobrym klimatem”?

Miasto mogło jednak przejąć kontrolę nad składowiskiem i w pełni nim zarządzać. Czy wobec tego nie sądzi Pan, że warto było zapłacić nawet te 13 mln zł?
– Zgodnie z obowiązującym prawem miasto nie może prowadzić składowiska odpadów, dlatego do tego celu musiałoby powołać kolejną spółkę. Najlepiej określił to radny Andrzej Sałaga, który zauważył, że byłaby to kolejna spółka na wzór OPWiK, nad którą rada miasta ani mieszkańcy nie posiadają kontroli. Nie mogą uzyskać również żadnych dokumentów i informacji o jej działalności, bo prezydent zasłania się tajemnicą handlową spółki. Widać także, że 100 proc. udziałów  nie daje gwarancji rozwiązania problemu odoru, gdyż OPWiK, którego miasto jest jedynym właścicielem, emituje systematycznie odór na teren otwockich Kresów i osiedla Morskie Oko.

Do tej pory prezydent posiadał narzędzia, aby rozwiązać problem sytuacji odorowej na składowisku, z których nie skorzystał. Miał także przyzwolenie od rady miasta, aby rozwiązać spółkę Sater. Rada na wniosek byłego prezydenta Sławomira Dąbrowskiego przyjęła w tym celu uchwałę nr  XXXIII/396/01. Mimo iż spółka nie realizowała swoich celów, do których została powołana, prezydent Szczepaniak przez dziewięć lat nie zdecydował się na wystąpienie do sądu o rozwiązanie spółki i pełne przejęcie składowiska przez miasto, chociaż miał ku temu podstawy. Jak widać, już dawno mogliśmy przejąć spółkę.

Pomijając skandalicznie niskie zyski dla miasta, a wręcz żadne, dodam, że to właśnie przy nadzorze zastępcy Zbigniewa Szczepaniaka, wiceprezydenta Piotra Stefańskiego, doprowadzono do powstania skandalicznej sytuacji odrowej na składowisku. Dzięki m.in. decyzjom prezydenta Szczepaniaka, Sater dokonał wycinki ponad dwóch hektarów lasu stanowiącego strefę buforową dla składowiska. Na należącym do spółki Sater terenie planowano również zbudowanie za pieniądze miasta Punktu Selektywnej Zbiórki Odpadów, którego lokalizacja, jak wynika z uzasadnienia wydanej ostatnio przez prezydenta decyzji, również była niezgodna z planem miejscowym. Na tę inwestycję powstałą na nieruchomości będącej poza kontrolą gminy, wydano z budżetu miasta kilkadziesiąt tysięcy złotych, z których prezydent nigdy się nie wytłumaczył.

Czy dotychczasowe działania prezydenta rzutowały na podjętą przez Państwa decyzję?
– Oczywiście miało to wpływ, ale przede wszystkim brane były pod uwagę dokumenty oraz ocena ekonomicznych i społecznych skutków podejmowanych działań. Właśnie te elementy miały kluczowe znaczenie w podjęciu przez radę decyzji. Postępowanie w innych sprawach, takich jak decyzja prezydenta z 2010 roku, w której to samowolnie w przeddzień licytacji komorniczej założył sprawę spółce Dorex w celu odebrania użytkowania wieczystego gruntu pod budowę galerii w centrum Otwocka, co spowodowało zablokowanie licytacji majątku spółki pana Baranowskiego, również ma wpływ na podchodzenie do propozycji prezydenta z pewnym dystansem. Efekty decyzji  w sprawie „dziury” odczuwamy do dzisiaj, a mieszkańcy, podobnie jak w przypadku Satera, są dezinformowani kolejnymi obietnicami o rychłym zakończeniu problemu. Jednak te obietnice, jak i wiele innych zapewnień prezydenta, w świetle jego dotychczasowych działań i istniejących dokumentów są niewiarygodne.

Jakie planują Państwo działania w związku ze składowiskiem odpadów?
– Obecnie kończymy kompletować i analizować całą dokumentację składowiska. Następnie przy pomocy parlamentarzystów będziemy podejmować działania mające na celu likwidację problemu odoru i negatywnego oddziaływania tego obiektu na okolicznych mieszkańców i środowisko.
Będziemy także, jeszcze intensywniej, domagali się od prezydenta stawiania konkretnych wymagań w zakresie kontroli spółki swojemu pracownikowi Piotrowi Stefańskiemu, który pełni funkcję przewodniczącego rady nadzorczej. Rada taa posiada uprawnienia do sprawowania stałego nadzoru nad działalnością spółki we wszystkich dziedzinach jej funkcjonowania. Mamy nadzieję, że prezydent skorzysta z tych uprawnień.

REKLAMA

REKLAMA