Skosił mi ogrodzenie i uciekł

Dla niektórych to był nie lany, ale chyba pijany poniedziałek. – Drugiego dnia świąt wielkanocnych mieszkaniec Wólki Mlądzkiej z przerażeniem odkrył, że w nocy ktoś zdemolował autem ogrodzenie jego posesji. Straty oszacował na blisko dwa tysiące złotych. Kierowca był najprawdopodobniej pijany, ale jakoś udało mu się uciec. Poszkodowany mężczyzna prosi naszych Czytelników o pomoc w ustaleniu tożsamości sprawcy.
Tylko ustalenie sprawcy tego zdarzenia daje właścicielowi posesji  nadzieję na wyegzekwowanie od niego odszkodowania  za uszkodzenie ogrodzenia
Tylko ustalenie sprawcy tego zdarzenia daje właścicielowi posesji nadzieję na wyegzekwowanie od niego odszkodowania za uszkodzenie ogrodzenia

Do feralnego zdarzenia doszło w nocy z niedzieli na poniedziałek wielkanocny (27/28 marca). Jednak sprawa wyszła na jaw dopiero około godz. 10, gdy właściciel posesji przy ul. Żeromskiego w Wólce Mlądzkiej zamierzał wybrać się do wuja. – Już miałem wyjechać na ulicę, gdy zauważyłem, że dwa przęsła obok bramy wjazdowej wraz z murowanym cokolikiem zostały wręcz zmiecione z powierzchni. Leżało w tym miejscu mnóstwo połamanych plastikowych elementów. Jakiś samochód wjechał mi w ogrodzenie i je zdemolował. Sprawę natychmiast zgłosiłem na policję. Przyjechali mundurowi
z drogówki, zrobili swoje i odjechali – opowiada Krzysztof Żołądek.

Pozostawione przez samochód ślady na jezdni i poboczu nie budziły żadnych wątpliwości. Jadące od strony Otwocka z dość dużą prędkością auto najpierw musiało zjechać na lewą stronę i tam „złapało” pobocze. Kierowca odbił w prawo i przecinając jezdnię, z impetem wpadł na metalowe ogrodzenie tuż obok bramy. Samochód musiał przednimi kołami spaść z kostki, o czym świadczyły pozostawione na trawie ślady tzw. buksowania. Bez pomocy kierowca nie byłby w stanie wydostać się z opresji. Wszystko wskazuje więc na to, że nie podróżował sam. Te przypuszczenia potwierdziła zresztą sąsiadka pana Krzysztofa mieszkająca po przeciwnej stronie ulicy.

– Około godz. 3 w nocy sąsiadka widziała jakichś mężczyzn i samochód przy bramie, ale pomyślała, że są to goście mojej córki, która tej nocy urządzała imprezę. Ostatni z gości opuścił nasz dom około godz. 2. Ja położyłem się spać i naprawdę nic nie słyszałem, żadnego huku ani uderzenia czy ryku silnika – mówi poszkodowany mężczyzna.

Pirat w białej skodzie?
Szacunkowy koszt naprawy ogrodzenia może wynieść od tysiąca do nawet dwóch tysięcy złotych. Pan Krzysztof będzie musiał zapłacić z własnej kieszeni, bo zakres ubezpieczenia jego domu nie uwzględnia uszkodzeń powstałych w ogrodzeniu posesji. A sprawca kolizji wciąż pozostaje anonimowy i bezkarny.

Dzięki pozostawionym przez auto śladom udało się jednak dokonać pewnych ustaleń. – Na podstawie połamanych plastików z samochodu udało mi się ustalić, że prawdopodobnie była to skoda rapid koloru białego, o czym może świadczyć biała zaślepka śruby holowniczej z przedniego zderzaka. Markę i model samochodu ustaliłem na podstawie cech połamanej plastikowej osłony komory silnika – mówi Krzysztof Żołądek. Kolejne ustalenia mężczyzny dowodzą, że samochód musiał mieć uszkodzoną chłodnicę.

Na podstawie śladu pozostawionego na ul. Żeromskiego można przypuszczać, że samochód odjechał w kierunku świateł i dalej krajową „siedemnastką” udał się w stronę Warszawy. – Jeździliśmy po okolicy, szukaliśmy w nadziei, że kierowca takim uszkodzonym samochodem nie mógł daleko odjechać i może auto zostało porzucone, ale na próżno – dodaje pan Krzysztof. Na podstawie nagrań z monitoringów w pobliskich firmach udało się też dowiedzieć, że samochód mógł mieć na dachu tzw. koguta i że w czasie, gdy doszło do staranowania ogrodzenia, w kierunku Otwocka ul. Żeromskiego jechało kilka aut, więc ich pasażerowie musieli być mimowolnymi świadkami zdarzenia.

Fałszywy trop
Dwa dni po opisanym zdarzeniu TVN Warszawa opublikowano sensacyjną informację o zatrzymaniu na Żoliborzu pijanego kierowcy w uszkodzonej… skodzie rapid. Poinformował nas o tym poszkodowany mieszkaniec Wólki Mlądzkiej. Wszystko pasowało jak ulał do świątecznego zdarzenia. Poszliśmy więc tym tropem, lecz już niebawem okazało się, że jest on fałszywy.

– Potwierdzam fakt zatrzymania dwóch pijanych mężczyzn w uszkodzonej skodzie rapid. Kierujący miał prawie trzy promile alkoholu we krwi. Nie posiadał przy sobie żadnych dokumentów pojazdu. Ponadto spowodował kolizję, ale nie pamiętał, gdzie to się wydarzyło. Po sprawdzeniu w policyjnych bazach danych okazało się, że samochód jest poszukiwany. Według ustaleń naszych policjantów zatrzymany mężczyzna wraz z innym kolegą i właścicielem samochodu dobę wcześniej spożywał alkohol, po czym ukradł mu auto. Zatrzymania dokonali policjanci z wydziału prewencji, w piątek, 25 marca na jednym z parkingów w okolicy naszej komendy – informuje kom. Elwira Kozłowska z Komendy Rejonowej Policji na Żoliborzu. Oznacza to, że zatrzymani mężczyźni nie mogli być sprawcami kolizji w Wólce Mlądzkiej, bo skradzioną skodę rozbili kilka dni przed świętami.

Widziałeś sprawcę? Zadzwoń!
Mimo podjętych przez otwocką policję działań nadal nie wiadomo, kto jest sprawcą kolizji. – Czynności wyjaśniające w tej sprawie wciąż trwają, jednak dotychczas nie udało się ustalić sprawcy zdarzenia. Dlatego świadków prosimy o kontakt z policją – mówi st. asp. Sylwia Durlik  z KPP w Otwocku. Nie namierzono także rozbitego samochodu, więc nadal nie jest nawet pewne, czy faktycznie była to biała skoda rapid.

Pewne jest natomiast, co potwierdzają nagrania z monitoringu przemysłowego, że w czasie gdy na ul. Żeromskiego doszło do feralnego zdarzenia, w kierunku Otwocka przejeżdżało tamtędy kilka pojazdów. Razem z policją i panem Krzysztofem apelujemy do ich pasażerów oraz do okolicznych mieszkańców, którzy mogli coś zauważyć, o pomoc w ustaleniu sprawcy. Może ktoś zapamiętał coś charakterystycznego, szczątkowy numer rejestracyjny, jakiś emblemat na boku samochodu itp. Jeśli tak, to prosimy o kontakt z zajmującym się tą sprawą policjantem pod nr tel. 22 60 41 242 lub za pośrednictwem naszej re-dakcji, pisząc na adres e-mail: wojtek.siergiejuk@linia.com.pl, a my informację przekażemy policji.

REKLAMA

REKLAMA