Straż starsza od miasta

Rzadko zdarza się, że historia straży pożarnej jest dłuższa od historii samego miasta, ale tak właśnie jest w przypadku Otwocka. Podczas gdy Otwock w tym roku obchodzi 100-lecie otrzymania praw miejskich, „Rycerze świętego Floriana” będą świętować już 103. rocznicę istnienia w naszym mieście.

Powstanie straży ogniowej nie było przypadkiem, ale starannie przemyślanym krokiem. Coraz szybciej rozwijające się letnisko zabudowane było chaotycznie drewnianymi budynkami, które przy najmniejszym zaprószeniu ognia paliły się jak pochodnia. Po długoletnich wysiłkach, w 1913 r., w Otwocku powstała wreszcie ochotnicza straż ogniowa. Co ciekawe, jej założycielem i organizatorem nie był nikt z miejscowych, a pochodzący z Łodzi artysta malarz Strzeżymir Rawicz Pruszyński, przebywający w Otwocku na kuracji dla poratowania zdrowia. On też został pierwszym komendantem straży.

Otwoccy strażacy jako ochotnicy pracowali za darmo. Sprzęt do ratowania ludzi i mienia kupowali za dobrowolne składki i pieniądze przekazane z dobrowolnego opodatkowania mieszkańców. Do akcji używali beczkowozów, bo wodociągów jeszcze nie było. Komendant Pruszyński zmarł w 1915 r. i jest pochowany na otwockim cmentarzu. Jego dzieło kontynuował ppłk Kazimierz Kowalski, który robił to aż przez 45(!) lat, do 1958 r.

Od czatowni do remizy
Ochotnicza straż ogniowa długo nie miała swojej siedziby. „Informator Otwocki” wydany w 1925 r. wspomina, że w 1920 r., gdy nastał burmistrz Górzyński, „(…) reanimuje się straż ogniową, buduje dla niej czatownię”. Zachowało się jej zdjęcie. Ta wysoka, drewniana konstrukcja powstała tuż przy budynku magistratu.

Tenże „Informator” podaje też pierwsze strażackie statystyki. W 1924 r. członków zwyczajnych straży było 49, członków popierających – 44, odbytych ćwiczeń – 26, wyjazdów do pożarów – sześć (wszystkie ugaszono). Prezesem był Michał Górzyński, wiceprezesem – Józef Trzaskowski, sekretarzem – Adolf Palman, skarbnikiem – Karol Chłond, naczelnikiem – Bolesław Maruszewski, pomocnikiem naczelnika – Roman Gajger, gospodarzami: Hieronim Białkowski i Cyprian Węgrzynowicz, lekarzem – dr Ludwik Mierosławski, adiutantem – Antoni Gadomski, kapelanem – ks. K. Weber.

Kolejnym ważnym czasem dla otwockich strażaków był wrzesień 1926 r. Wtedy to rada miasta zdecydowała o kupnie od Pauliny Mermel działki przy ul. Karczewskiej 26. Rok później, w listopadzie 1927 r., uchwaliła przekazanie tej działki, gdzie, jak się dowiadujemy, funkcjonował teatr letni Towarzystwa Straży Ogniowych w Otwocku, w celu zbudowania remizy. W maju 1928 r. rada miasta zobowiązała magistrat do zaciągnięcia pożyczki na budowę. Inwestycję ukończono w 1931 r. Ten budynek remizy stał jeszcze kilka lat temu pomiędzy ulicami Staszica a Karczewską.

Po wojnie straż przemianowano na ochotniczą straż pożarną w Otwocku, a w 1951 r. powstała zawodowa straż pożarna. W 1992 r. utworzono Komendę Rejonową Państwowej Straży Pożarnej z Jednostkami Ratowniczo-Gaśniczymi w Otwocku i Starej Wsi. Stara remiza przy ul. Karczewskiej nie nadawała się już zupełnie do użytku. W 2004 r. strażacy zajęli nowy gmach przy ul. Mieszka I. Mieści się tu również siedziba Powiatowego Centrum
Zarządzania Kryzysowego.

Prasa o pożarach
Na blogu historycznym Muzeum Ziemi Otwockiej można przeczytać kilka artykułów z przedwojennej prasy o pożarach w Otwocku. Oto wybrane fragmenty:

„Jak smolna pochodnia spłonęła willa w Otwocku”

Straszną noc przeżyli wczoraj mieszkańcy Otwocka. Z nieustalonej jeszcze przyczyny koło godziny 2 w nocy, gdy wszyscy byli pogrążeni w głębokim śnie, wybuchł nagle pożar w willi Abrahama Szwajcera (Żeromskiego 14), w której mieści się pensjonat Szydłowskiego. Nim przybyła straż ogniowa, drewniana, jednopiętrowa willa spłonęła doszczętnie, osiem osób oraz rodzina akuszerki Gitli Kamienieckiej pozostały bez dachu nad głową. Pożar rozszerzał się tak gwałtownie, że nie zdołano uratować urządzenia mieszkań. „Nowiny Codzienne”, 1933 r.

„Doszczętnie spłonęła willa w Otwocku”

W Otwocku pod Warszawą wybuchł wczoraj ogromny pożar w willi Kamieńskiego przy ulicy Kościelnej 6. Pożar powstał od defektów w kominie. Z powodu niedzieli miejscowa straż ochotnicza zebrała się późno i z tego powodu akcja ratunkowa była niezmiernie utrudniona. Pierwsza przystąpiła do akcji ratunkowej ogniowa straż kolejowa. Dopiero w dwie godziny później zjawili się strażacy ochotniczej straży ogniowej Otwocka. Willa spłonęła doszczętnie. Straty wynoszą przeszło 100 000 zł.
„Nowiny Codzienne”, 4 grudnia 1933 r.

„Liczne aresztowania na linji otwockiej w związku z wykryciem szajki podpalaczy”

Z polecenia władz sądowo-śledczych pow. warszawskiego dokonano wczoraj w nocy szeregu aresztowań na terenie Otwocka, Michalina, Falenicy, Józefowa itp. Aresztowania te są w związku z wykryciem wielkiej afery podpalaczy, na którą wpadły władze sądowe zupełnie przypadkowo. Od dłuższego czasu zauważono na terenie letnisk podwarszawskich, szczególnie na linji otwockiej, szereg zagadkowych pożarów, które powstały z niewyjaśnionej przyczyny. Ostatnio płonął w Michalinie wielki pensjonat „Polonia”, pozatem zanotowano kilkanaście innych pożarów. Mimo szczegółowego dochodzenia policyjnego i badań komisyj straży ogniowych nie stwierdzono, co było przyczyną pożarów.
Dopiero po dłuższym śledztwie sędzia śledczy Polender z pierwszego rewiru na pow. warszawski ustalił, iż są to złośliwe podpalenia, dokonane celem otrzymania premij asekuracyjnych. Wobec tego, że śledztwo wstępne potwierdziło pierwotne przypuszczenia, osadzono dzisiaj w nocy w więzieniu sołtysa letniska Michalin, Szczesiaka, właściciela willi >>Polonia<<, Nausbauma, oraz portjera tego pensjonatu, Finkelmana. Ogółem aresztowano 21 osób. Dalsze dochodzenie w toku.
„5-ta Rano” 26 października 1933 r.

Podobny artykuł

Gra w zielone

REKLAMA

REKLAMA