Zaadoptuj kurę

Chcesz jeść świeże jajka i mieć własną kurę? Nie musisz mieszkać na wsi! Na stronie zaadoptujkure.pl możesz wybrać swoją kurę, nadać jej imię i co miesiąc otrzymywać „pod drzwi” 20 świeżych jaj z fermy, w której mieszka twoja podopieczna. To wszystko dzięki nowemu projektowi otwocczanki Joanny Wantoch-Rekowskiej.
Na stronie www.zaadoptujkure.pl wystarczy wejść do galerii  „Kury do adopcji” i wybrać tę, która najbardziej się spodoba
Na stronie www.zaadoptujkure.pl wystarczy wejść do galerii „Kury do adopcji” i wybrać tę, która najbardziej się spodoba

Wstajesz rano, odpalasz komputer, wchodzisz na kanał YouTube i włączasz filmik. Na ekranie jest ich sporo, ale po chwili widzisz ją, swoją własną. Najpierw wychyla głowę zza rogu, potem dostojnie wychodzi i kręci się po podwórku, jak zawsze ciekawska. Tu dziobnie, tam drapnie pazurkiem. Twoja własna kura.

Wiejskie dla miastowych
Tak może być, jeśli zdecydujemy się skorzystać z projektu Zaadoptujkurę.pl. Filmiki pokazujące życie przysposobionego drobiu to dodatkowy bonus od organizatorów, mile widziany w czasach wszechobecnego internetu. Najważniejsze są jednak oczywiście świeże, wiejskie jajka z ekologicznej farmy. Najtańszy pakiet programu kosztuje 25,99 zł miesięcznie, a dostawa jest już w cenie.

– Polacy coraz bardziej zwracają uwagę na to, co jedzą, i chcą zdrowo się odżywiać. Jednak wiele osób ma wątpliwości co do prawdziwego źródła pochodzenia żywności. Akcja zaadoptujkure.pl ma za zadanie propagowanie zdrowego jedzenia i zwracanie uwagi na pochodzenie produktów – opowiada Joanna Wantoch-Rekowska z Otwocka, inicjatorka akcji.

– Mieszkam w blokach, więc nie mam możliwości hodowania kur, ale chciałabym znaleźć takie jajka, które będą naprawdę dobre i ze sprawdzonego źródła. Szczególnie ze względu na to, że jestem mamą i mam małe córeczki. I tak zrodził się pomysł – tłumaczy.

Pomysłodawczyni akcji Joanna Wantoch-Rekowska z mężem Maciejem
Pomysłodawczyni akcji Joanna Wantoch-Rekowska z mężem Maciejem

Chętnych przybywa. Do akcji przyłączyło się już kilkaset osób z całego kraju, decydują się także firmy i instytucje, np. redakcja magazynu „Cosmopolitan” czy stacja TVN, które zaadoptowały własne kury.

Wirtualny kurnik
Adoptując wybranego ptaka, finansujemy jego utrzymanie przez wybrany czas. Kurę można zaadoptować na miesiąc, kwartał lub rok. Wszystko zrobimy, nie ruszając się z domu, przez internet. Na stronie www.zaadoptujkurę.pl wystarczy wejść do galerii „Kury do adopcji” i wybrać tę, która najbardziej się spodoba. Decydujemy ile sztuk drobiu chcemy mieć w swoim własnym, wirtualnym kurniku i na jak długo. Oczywiście możemy wybrance lub wybrankom nadać imię. Wspomniany wirtualny kurnik, przy adopcji kilku kur, pozwoli jeszcze taniej otrzymywać jajka.

– Każdy uczestnik programu raz w miesiącu otrzymuje „pod drzwi” jaja z fermy, w której mieszka podopieczna. Dostawa jest w cenie! W akcji jest też oczywiście trochę jaj, nie tylko tych dostarczanych do domu, ale też w filmikach na YouTube, gdzie Pan Kura opowiada o życiu kurnika – mówi Joanna Wantoch-Rekowska.

Pierwszym kurnikiem, który oferuje jaja w ramach akcji, jest rodzinna ferma z Mazowsza, z Brudnic pod Żurominem. – Cieszę się, że mój kurnik został wybrany jako pionierski. Wierzę, że uczestnicy programu będą zadowoleni z jaj z mojej fermy, bo są one naprawdę pyszne i zdrowe. Jako jeden z niewielu karmię kury własną paszą robioną na miejscu, a nie kupowanym, przemysłowym granulatem – twierdzi Adam Lewandowski, właściciel kurnika.

Rosołu nie będzie!
Promocja akcji idzie na całego, pomysł jest dobry, zabawny i promujący zdrową żywność, więc inicjatorzy akcji mają za sobą tournée po programach śniadaniowych i innych mediach.

– Przy tej okazji można się też zareklamować, na przykład zakładając swój firmowy kurnik i nazywając kury tak jak poszczególne marki naszych produktów. Można także zrobić niespodziankę swoim kontrahentom i zamiast standardowych pendrive’ów i długopisów wysłać im jajka. Zamiast fundować pracownikom kolejną kartę fitness czy bilety do kina, można zaskoczyć ich świeżymi jajkami, które znajdą na swoich biurkach. Bez problemu przygotujemy też opakowania jajek sygnowane logo firmy, która taką usługę zamówi – zapewnia Joanna Wantoch-Rekowska.

Gdy rozmawiałem ze znajomymi o tym projekcie, jeden z nich zapytał: „A można zaadoptowaną kurę przerobić potem na rosół?”. – Nie przewidujemy takiej oferty. Wolimy, gdy nasze kurki biegają sobie na wsi, w kurniku, i zadowalamy się tylko ich jajkami – odpowiada ze śmiechem pomysłodawczyni akcji.

REKLAMA

REKLAMA