Kolejne świderfajery

Następne dwa drewniaki przeszły do historii. Tym razem spłonęły budynki w stylu świdermajer w Falenicy i Józefowie. Mimo szybkiej interwencji straży pożarnej zostały z nich tylko zgliszcza. Kilkanaście osób straciło dach nad głową.

Bogato zdobione drewniane świdermajery płonęły jak pochodnie. Ogień strawił pustostan przy ul. Patriotów w Falenicy i budynek przy ul. Rejtana 5 w Józefowie, w którym mieszkało kilka rodzin. Na szczęście nikt nie został ranny.

Ogień pojawił się na poddaszu wielorodzinnego drewniaka w Józefowie w piątek, 8 kwietnia o świcie. Około godz. 4 mieszkańców ze snu wyrwał duszący dym. 15 osób wybiegło na zewnątrz i bezradnie patrzyło, jak płonie ich dobytek. Do akcji wkroczyło prawie 70 strażaków, w tym 38 z ochotniczej straży pożarnej (osiem jednostek) m.in. z Józefowa, Świdrów Małych i Karczewa. – Nie wszyscy byli na miejscu w tym samym czasie – wyjaśnia bryg. Krzysztof Tuszowski z otwockiej straży pożarnej. Podczas akcji sprzęt, a także strażacy zmieniali się. Do pomocy w gaszeniu miasto wysłało również koparkę.

– Pożar był bardzo rozległy i ogień szybko się rozprzestrzeniał. Z żywiołem walczyliśmy prawie sześć godzin – mówi bryg. Tuszowski.  Mimo szybkiej interwencji ze świdermajera zostały tylko zgliszcza. – Zniszczeniu uległo 2/3 budynku. Niektóre lokale spaliły się doszczętnie. Drewniak nie nadaje się do zamieszkania – podkreśla bryg. Tuszowski. W budynku mieszkało kilka rodzin – 17 osób, które teraz zostały bez dachu nad głową. Mieszkańcami zajęły się Ośrodek Pomocy Społecznej w Józefowie i inne miejskie instytucje.

Kolejny świdermajer spłonął przy ul. Patriotów w Falenicy. Tam jednak nikt nie mieszkał. Ogień zauważyli mieszkańcy sąsiednich domów, którzy powiadomili straż pożarną.

– O godz. 2.16 Jednostka nr 12 została zaalarmowana o pożarze domu – mówi st. kpt. Artur Laudy ze stołecznej straży pożarnej. Do szalejącego ognia wysłano kilkunastu strażaków, m.in. z Radości, którzy błyskawicznie przybyli na miejsce zdarzenia. Świdermajer płonął jak pochodnia. Ogień szalał na dachu i pierwszym piętrze budynku. To była trudna akcja, bo spadające płonące fragmenty drewniaka uniemożliwiały strażakom wejście do środka. Ratownicy walczyli z żywiołem nie tylko za pomocą wody, ale także ciężkiej piany. Dopiero wtedy udało się ugasić ogień.

– Po ugaszeniu pożaru sprawdziliśmy pogorzelisko, ale na szczęście w budynku nikogo nie było – informuje st. kpt. Laudy. Akcja gaśnicza trwała kilka godzin i zakończyła się dopiero po godz. 8.

  • Miska says:

    Czy developer stawiający budynek na miejscu świdermajera nie powinien dać mieszkań osobom ,które straciły dach nad głowa??? Może wówczas tak dużo ich nie płonęło????

One thought on “Kolejne świderfajery”

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

You may use these HTML tags and attributes:

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

REKLAMA

REKLAMA