Dachy do kosza

W Karczewie będzie mniej szkodliwego dla zdrowia azbestu. Wojewódzki Fundusz Ochrony Środowiska przyznał gminie 33 138 zł dotacji na usuwanie wyrobów zawierających ten trujący materiał, m.in. wykonanych z eternitu dachów. Mieszkańcy mogą raz na zawsze pozbyć się go ze swoich nieruchomości, nie płacąc ani złotówki. Wystarczy złożyć wniosek w urzędzie gminy.
Przy wielu domach do dziś zalegają sterty azbestu, który wiele lat temu został zdjęty z dachów
Przy wielu domach do dziś zalegają sterty azbestu, który wiele lat temu został zdjęty z dachów

Nabór wniosków w programie na dofinansowanie odbioru i unieszkodliwiania wyrobów zawierających azbest rozpoczął się 26 stycznia. Gmina Karczew zareagowała natychmiast, od razu aplikując o pieniądze. – Poprzednie edycje programu pokazywały, że w miarę upływu czasu pieniądze w wojewódzkim funduszu topnieją – tłumaczy Anna Sikora, główny specjalista wydziału inwestycji i pozyskiwania funduszy. Dziś już wiadomo, że dotacja została przyznana.

W tym roku wniosek opiewał na kwotę blisko 39 tys. zł. Dotacja wyniesie 33 138 zł. Gmina wkrótce zawrze umowę z firmą, która prawdopodobnie w maju i czerwcu odbierze azbest z 50 gospodarstw domowych. Koszt usunięcia i unieszkodliwienia wyrobów azbestowych to ok. 340 zł za tonę.

Wnioski przez cały rok
Azbest to włóknisty minerał, odporny zarówno na wysokie, jak i niskie temperatury oraz działanie środków chemicznych. Wykazuje przy tym właściwości termoizolacyjne i dźwiękochłonne. Był jednym z chętniej stosowanych materiałów budowlanych w ubiegłym wieku. Jednak z uwagi na rakotwórcze właściwości w Polsce od 1998 roku zakazana jest produkcja, import i stosowanie wyrobów zawierających azbest. Dlatego trzeba je jak najszybciej usunąć.

W 2012 roku karczewska rada miejska przyjęła program usuwania azbestu z terenu gminy na lata 2012-15 z perspektywą do roku 2032. Gmina sukcesywnie od kilku lat przeznacza pieniądze na odbiór i utylizację azbestu. Dzięki dofinansowaniu z Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej mieszkańcy nic za to nie płacą.

– Nabór wniosków na odbiór wyrobów zawierających azbest trwa cały rok – nie jest ograniczony harmonogramem. Każdy mieszkaniec może złożyć wniosek do urzędu miejskiego w Karczewie, w którym zadeklaruje chęć oddania określonej ilości materiału (trzeba określić, jakiego typu jest to materiał, i oszacować ilość w kilogramach lub metrach) – mówi Anna Sikora z wydziału inwestycji i pozyskiwania funduszy.

Gmina stara się co roku składać wniosek o dofinansowanie do WFOŚiGW i uzyskać wsparcie finansowe w wysokości 80% rocznej edycji realizacji programu. 20% dokłada z własnego budżetu. Mieszkańcy nie płacą za odbiór, jednak program nie pokrywa ani kosztów demontażu azbestu z dachu, ani wymiany dachu na ekologiczny. – Zdajemy sobie sprawę, że wielu mieszkańców, którzy mają materiały zawierające azbest, nie zgłasza się do urzędu z powodów finansowych – przyznaje Sikora.

Może druga tura?
Do dofinansowania z początku roku zakwalifikowało się 50 wniosków z ostatniego półrocza, ale być może także te aktualnie spływające do urzędu będą zrealizowane jeszcze w tym roku. – Wojewódzki fundusz ma jeszcze wolne środki na ten cel. Niewykluczone, że gmina wystąpi z powtórnym wnioskiem
o dotację dla Karczewa. Dzięki temu szybciej niż w ciągu 20 lat pozbędzie się ze swojego terenu wyrobów zawierających azbest – zapowiada Sikora.

W ubiegłym roku dofinansowanie było niższe od tegorocznej i wyniosła ok. 24 tys. zł (z pieniędzmi z budżetu było to 28 tys. zł). Ze wstępnych wyliczeń wynika, że do końca 2015 roku na terenie Kaczewa unieszkodliwiono 99 374 kg wyrobów azbestowych. Wnioski w tej sprawie realizowane są na bieżąco. Przy składaniu pisma do WFOŚiGW gmina informuje mieszkańców, w jakim cyklu dotacji znajdzie się jego podanie i czy przyjdzie mu czekać kilka czy kilkanaście miesięcy. Wnioski, które nie zostaną realizowane w jednym roku, automatycznie zostają włączone do kolejnego grupowego wniosku gminy.

Czy program zostanie zrealizowany w ciągu przewidywanych 20 lat i w tym czasie cały azbest zniknie z terenu gminy? – Nie jesteśmy w stanie nikogo zmusić, żeby zmienił pokrycie dachowe, jeśli nie ma pieniędzy na jego wymianę – zaznacza Anna Sikora. – Być może w najbliższym czasie należałoby powtórzyć inwentaryzacje wyrobów zawierających azbest i porównać ją z tą z 2012 roku, żeby przekonać się, ile azbestu zostało jeszcze w Karczewie – dodaje.

REKLAMA

REKLAMA