Pacjenci pragną dystrybutora

Pić czy nie pić? – oto jest pytanie. Część karczewskich radnych chce, żeby w miejskiej przychodni stanął dystrybutor z wodą dla pacjentów. Jednak kierownik przychodni stanowczo sprzeciwia się temu pomysłowi. – Jeżeli pacjent przychodzi nienapojony, to nie moja wina. Wody będzie można napić się w gabinetach lekarskich. Z kranu… – odpowiada.
Wiele firm, takich jak banki czy apteki, już dawno postawiło  ogólnodostępne dystrybutory z wodą dla klientów
Wiele firm, takich jak banki czy apteki, już dawno postawiło ogólnodostępne dystrybutory z wodą dla klientów

Pomysł ustawienia dystrybutora z wodą w miejskiej przychodni nie jest nowy. Pojawia się co jakiś czas w prośbach pacjentów i apelach radnych. – Odwiedziłem niedawno kilka szpitali i przychodni. W wielu publicznych placówkach medycznych są dystrybutory z wodą – mówi radny Michał Rudzki zasiadający w komisji zdrowia. – Dzięki nim pacjent czuje się „zaopiekowany”, zwłaszcza gdy czeka w kolejce do gabinetu, ma gorączkę, musi zażyć leki czy jest upał. Woda nie jest droga, a o jej walorach nie trzeba nikogo przekonywać – zauważa radny. I dodaje, że w urzędzie miasta są cztery dystrybutory. Nikt ich nie niszczy, nie ma przez nie bałaganu.

– Ceny dystrybutorów nie są wysokie. Jeden kosztuje ok. 100 zł, a wymiana butli to koszt rzędu ok. 20 zł – przekonywał radny, który wnioskował o umieszczenie dystrybutora w budynku przychodni. Ale dyrektor Piotr Banasiak jest przeciwny takiemu rozwiązaniu i stanowczo twierdzi, że zdania nie zmieni. Dlaczego?

Ci okropni wandale

– Jeżeli pacjent przychodzi nienapojony, to nie moja wina. Tuż obok przychodni są sklepy, gdzie można kupić sobie wodę. Rozmawiałem z burmistrzem w tej sprawie. Dystrybutory w urzędzie służą głównie jego pracownikom. Takie urządzenie w przychodni będzie powodowało bałagan: rozlana na podłodze woda, porozrzucane po przychodni kubeczki – twierdzi dr Banasiak.

Dyrektor znalazł jednak rozwiązanie. – Wychodząc naprzeciw propozycji radnych, mogę zrobić jedno: w gabinecie lekarskim, gdzie w kranie jest woda zbadana przez sanepid i dopuszczona do spożycia, postawię plastikowe kubki. Koledzy lekarze, którzy będą chcieli poczęstować niedopojonego pacjenta, naleją mu wody z kranu. To rozwiąże sprawę, a przy okazji pacjent wrzuci kubek do kosza na śmieci, co pozwoli uniknąć bałaganu na korytarzu i konieczności ustawiania dodatkowych koszy – mówi dyrektor.

Co na to pacjenci? Taki „kompromis” ich nie zadowala.

– Chodzę na fizykoterapię do przychodni w Józefowie. Jest tam pojemnik na wodę, są kubeczki. Ale nie ma bałaganu, nie ma problemu – mówi pacjentka Jagoda Podstolska z zarządu jednego z karczewskich osiedli. – Dlaczego dyrektor traktuje pacjentów jak wandali? Jeszcze nie ma pojemnika, a on już wie, że wszystko będzie porozrzucane. To chyba opinia na wyrost – denerwuje się pacjentka.

Kropla drąży skałę
Rozwiązanie zaproponowane przez dyrektora nie do końca jest tym, czego oczekiwali radni i pacjenci, którzy pragnienie odczuwają często w kolejce do lekarza, a nie w gabinecie. I raczej trudno sobie wyobrazić, że gdy np. zrobi im się słabo, będą wchodzili po wodę do gabinetu lekarskiego,
w którym właśnie trwa badanie.

– Propozycja dyrektora jest dla mnie co najmniej dziwna i zaprzecza idei, o której mówiłem, zgłaszając wniosek. Woda z dystrybutora miała być dostępna w poczekalni. Chodzi o gest dobrej woli wobec pacjentów, a nie o serwowanie kawy czy herbaty – tłumaczył radny Rudzki. – To są zbędne rzeczy – uciął dyskusję dyrektor przychodni.

Nie wszyscy radni są w tej sprawie jednomyślni. – Patrząc choćby na Stany Zjednoczone, gdzie pije się wodę z kranów, uważam, że generowanie kosztów w postaci ustawiania dodatkowych dystrybutorów jest zbędne. Jeżeli woda z kranów nadaje się do picia, to można ją pić – mówi radny Piotr Kwiatkowski. Innego zdania jest jednak np. przewodnicząca komisji ds. zdrowia Małgorzata Spirowska. – Myślę, że będziemy dyrektora przychodni „zmiękczać” i dojdziemy do kompromisu. Pierwszy krok został zrobiony, teraz będziemy drążyć temat i dążyć do postawienia w przychodni dystrybutora – mówi.

REKLAMA

REKLAMA