Bez kija i marchewki

Ośrodek Szkolno-Wychowawczy przy ul. Literackiej w Śródborowie od lat znany jest w całej Polsce jako specjalistyczna placówka dla dzieci niesłyszących. Jednak nie każdy wie, że od dwóch lat ma jeszcze jedną specjalizację. Uczą się tu dzieci cierpiące na autyzm i zespół Aspergera.

Dzieci autystyczne wydają się z pozoru całkiem normalne. W ich wyglądzie nie ma cech, które od razu budziłyby niepokój rodziców. Lampka kontrolna zapala się zazwyczaj, gdy zauważają oni zakłócenia w zdolnościach komunikacyjnych dziecka, trudności w budowaniu relacji, ubogi zestaw powtarzalnych zachowań odbioru świata za pomocą wrażeń zmysłowych. Te objawy pojawiają się zazwyczaj w ciągu pierwszych trzech lat życia dziecka.

Od przedszkola do matury
Skala zjawiska jest niepokojąca, a jego przyczyny do końca nie są znane, co sprzyja wielu spekulacjom i teoriom. Jednak bez względu na to, co jest katalizatorem tych zmian w mózgu dziecka, jedno jest pewne – potrzebuje ono specjalistycznej pomocy. Choć autyzm nie jest uleczalny, dzięki różnym formom terapii, odpowiedniej edukacji i pracy z dzieckiem można istotnie poprawić jego funkcjonowanie – podkreśla Paweł Uścinowicz, dyrektor ośrodka.

OSW przy ul. Literackiej jest placówką państwową, podlega bezpośrednio starostwu, a od strony merytorycznej Ministerstwu Edukacji Narodowej. Słynie z pracy z dziećmi i młodzieżą niesłyszącymi i słabo-słyszącymi, ale zmiana polityki w podejściu do leczenia, zwiększanie liczby szkół integracyjnych, sprawiły, że placówka musiała poszukać dla siebie nowego kierunku rozwoju.

– Obecnie prowadzimy przedszkole i klasę pierwszą dla dzieci ze spektrum autyzmu. Wraz z kolejnymi rocznikami szkoła będzie się rozwijać, docelowo nauka tu ma trwać aż do matury, tak jak ma to miejsce w szkole dla dzieci niesłyszących – zapowiada dyrektor Uścinowicz.

Według potrzeb dziecka
To, co szczególnie ważne w śródborowskim ośrodku, to stosowanie metod i form pracy dopasowanych do potrzeb i możliwości dzieci autystycznych. Kadra nauczycieli i terapeutów poszerza swoją wiedzę i podnosi kwalifikacje poprzez uczestnictwo w różnych formach doszkalania. Między innymi wzięła udział w dwustopniowym kursie dotyczącym pracy z dziećmi z autyzmem prowadzonym przez terapeutów z Fundacji Synapsis. Wiedza i ogromne doświadczenie jej pracowników to ważne wsparcie, a sukcesy w pracy z osobami autystycznymi udowadniają, że kierunek jest słuszny.

– Wiele placówek stosuje tzw. metody dyrektywne, behawioralne. Upraszczając, to rodzaj tresury, zasada kija i marchewki. Porównanie może drastyczne, ale najlepiej oddające ten sposób pracy z dziećmi – wyjaśnia Aneta Gołąb, terapeutka z OSW w Śródborowie.

– My stosujemy głównie metody niedyrektywne, wykorzystując w terapii naturalną aktywność dziecka, jaką jest zabawa. Ważna jest nauka przez doświadczanie i eksperymentowanie, tak jak w metodzie Montessori. Polega ona na podążaniu za potrzebami rozwojowymi dziecka, wychwytywaniu sytuacji, w których dziecko chce się z nami komunikować. Jeśli widzimy, że coś w szczególny sposób wzbudza zainteresowanie dziecka, budujemy wokół tego naszą lekcję – tłumaczy.

Aby praca była efektywna, stworzono odpowiednie warunki w salach przedszkolnych i szkolnych. Dzieci uczestniczą w zajęciach ruchowych wzmacniających ich świadomość własnego ciała i orientację w przestrzeni, mają treningi umiejętności społecznych, integrację sensoryczną. Są też objęte przesiewowymi badaniami słuchu i wzroku, korzystają z rozbudowanego placu zabaw, uczestniczą w hodowli roślin. Praca z nimi jest kompleksowa.

– Obserwujmy swoje dzieci. Nie ulegajmy panice, ale też niczego nie lekceważmy. Tu chętnie udzielimy konsultacji rodzicom zaniepokojonym rozwojem dziecka. Jeśli będzie to konieczne, wskażemy drogę diagnozy zaburzeń autystycznych i uzyskania orzeczenia wymaganego przy przyjęciu do naszego ośrodka – dodaje Aneta Gołąb.

REKLAMA

REKLAMA