SY(zy)FOWE prace

Śmieci są wszędzie. Toniemy w nich (nomen omen). Szczęśliwie są ludzie, którzy podejmują wciąż na nowo syzyfowy wysiłek i sprzątają po śmieciarzach. Tak jak Stowarzyszenie Ekopatrol Karczew nad Wisłą i kajakarze pod komendą wypożyczalni Mostowa.pl nad Świdrem.

My, Polacy, jesteśmy pod tym względem wyjątkowi i wstyd mi za to. Mieliśmy czynić sobie ziemię podległą, ale czynimy ją śmietniskiem i nasz kraj jest tu niestety wzorem niemal niedościgłym. Mimo że jestem urodzonym optymistą, ten problem widzę w ciemnych barwach i niestety nie wierzę już w pokoleniowe zmiany mentalności. W to, że nasze dzieci i wnuki wyzbędą się tego haniebnego zwyczaju zaśmiecania łąk, pól i lasów. Zbyt często widzę tatusia, który wyrzuca paczkę po papierosach, i drepczącego obok malca pozbywającego się w ten sam sposób papierka po batonie. Już się uczą… śmieciarze.

Dlatego potrzeba takich akcji, jak te powtarzane przy różnych okazjach, między innymi na Światowy Dzień Ziemi.

„Tylko” jeden kontener
Jak co roku Stowarzyszenie Ekopatrol Karczew przeprowadziło akcję zbiórki i wywozu śmieci nad Wisłą. Zostali wsparci przez członków Karczewskiej Wspólnoty Samorządowej. W sumie w czterogodzinnej akcji wzięło udział około 40 osób i 18 samochodów terenowych.

– W tym roku akcja obejmowała teren położony w bliskości drogi krajowej nr 712, prowadzącej do „tamy karczewskiej”. Jest to teren rezerwatu „Wyspy Świderskie”. Uzyskaliśmy zezwolenie Rejonowej Dyrekcji Ochrony Środowiska w Warszawie na działania statutowe na terenie rezerwatu, tak więc nasza akcja przeprowadzona została zgodnie z obowiązującymi przepisami – podkreśla Mirosław Spirowski, prezes Ekopatrolu Karczew.

– Z racji rozpoczętego wraz z początkiem kwietnia okresu lęgowego ptaków nasze samochody, przewożące zebrane w rezerwacie śmieci, poruszały się jedynie po drogach gruntowych. Zebrane do worków odpady były pieszo trans- portowane w rejon dróg i tam odbierane przez pojazdy Ekopatrolu
– dodaje Spirowski.

Śmieci nie brakowało, ale – aż boję się to pisać, by nie zapeszyć – jest wyraźnie lepiej.

– Udało nam się zapełnić, a właściwie przepełnić jeden kontener o pojemności czterech i pół tony. Niby sporo, ale w poprzednich latach zapełnialiśmy takie dwa. Sytuacja w tym obszarze uległa znaczącej poprawie i na pewno przyjemniej będzie odwiedzającym rezerwat poruszać się w „nieskażonym” terenie, ale wiemy, że niestety zawsze będziemy mieli pole do działania w sprawie śmiecenia.

Z wody i z brzegu
Po raz szósty spływ sprzątający Świdrem zorganizowała wypożyczalnia kajaków Mostowa.pl z Mlądza.

Ta akcja to kontynuacja tego typu spływów, które odbywały się już w latach poprzednich, z inicjatywy grupy pasjonatów kajakarstwa.

– Jak zawsze sprzątaliśmy odcinek od Wólki Mlądzkiej do Mlądza. Ekipa była silna, około 30 kajakarzy sprzątających z wody i jak zawsze wsparcie na lądzie w postaci podopiecznych ośrodka w Anielinie, którzy od samego początku nam pomagają, sprzątając brzegi rzeki. Wielkie dzięki dla nich – podkreśla Grzegorz Ostromecki, organizator akcji.

– Jesteśmy mile zaskoczeni, bo śmieci było mniej, zebraliśmy półtora kontenera, zazwyczaj było ich nawet trzy. To tym przyjemniejsze odkrycie, że mieliśmy rok przerwy w akcji. W 2015 r. spływ się nie odbył, bo nie było mnie w kraju. Można zatem uznać, że przez dwa lata naśmiecono mniej niż wcześniej w rok – dodaje z zadowoleniem szef Mostowej.pl.

Na wodzie i przy brzegach dominowały butelki, puszki, było trochę opon, plastikowe rury, a nawet kawałek wersalki. Co ważne, nie znaleziono żadnego nowego dzikiego wysypiska.

– Było takie miejsce, gdzie od lat ściągano otulinę z kabli i ten odpad leżał w lesie w dużych ilościach. Na kajaki nie zdołaliśmy tego załadować, przyjechaliśmy potem samochodem dostawczym, wszystko sprzątnęliśmy i od tej pory – odpukać – zaniechano procederu w tym miejscu. Jest więc podstawa do umiarkowanego optymizmu. Sezon kajakowy można zacząć!

REKLAMA

REKLAMA