Pediatria potrzebuje lekarza

Trwa reanimacja oddziału pediatrii szpitala powiatowego w Otwocku. W lutym wypowiedzenia złożyła większość zatrudnionych w nim lekarzy. Ostatnio z pracy zrezygnowała też wieloletnia ordynator dr Małgorzata Wielopolska. Mimo to zarząd szpitala uspokaja, że nie ma powodów do obaw i oddział nie przestanie przyjmować małych pacjentów.
Dr Małgorzata Wielopolska (z prawej) odchodzi ze szpitala  po 20 latach pracy.  Na zdjęciu podczas otwarcia wyremontowanego oddziału pediatrii w 2011 roku
Dr Małgorzata Wielopolska (z prawej) odchodzi ze szpitala po 20 latach pracy. Na zdjęciu podczas otwarcia wyremontowanego oddziału pediatrii w 2011 roku

Miesiąc temu pisaliśmy na łamach „Linii Otwockiej” o trudnej sytuacji na oddziale pediatrii Powiatowego Centrum Zdrowia w Otwocku. Troje z pięciu zatrudnionych w nim lekarzy złożyło pod koniec lutego wypowiedzenia po tym, jak zwolniona została zastępca ordynator oddziału dr Agnieszka Nowakowska. Lekarze podkreślali wtedy w rozmowach z prasą oraz w wypowiedziach na forum publicznym, m.in. na sesji rady powiatu, że ich decyzja podyktowana była trudnymi relacjami z nowym zarządem szpitala: brakiem dialogu, niekonsultowaniem decyzji, wreszcie nieuwzględnieniem uwag lekarzy w sprawie organizacji oddziału. Z kolei zarząd szpitala powoływał się na konieczność podejmowania trudnych decyzji kadrowych czy płacowych. Podpierał się także wynikami kontroli przeprowadzonej na oddziale pediatrii, która wykazała nieprawidłowości w rozliczaniu jednodniowych hospitalizacji.

O tę sprawę zapytaliśmy rzecznika prasowego NFZ. Jak poinformował „Linię” Piotr Kalinowski z mazowieckiego zespołu prasowego Funduszu: „W wyniku kontroli negatywnie oceniono realizację umowy, gdyż świadczeniodawca m.in. wykazał i rozliczył 443 hospitalizacje, których wykonania nie potwierdzono w trakcie kontroli. Procedury medyczne zawarte w indywidualnych dokumentacjach medycznych nie uzasadniały ich udzielania w warunkach hospitalizacji i z uwagi na ich nieskomplikowany, diagnostyczny charakter (USG, ECHO serca) mogły zostać udzielone w warunkach ambulatoryjnych. W wyniku przeprowadzonego postępowania kontrolnego Fundusz zakwestionował nienależnie przekazane środki finansowe w wysokości 253 552 zł i nałożył na placówkę karę umowną o łącznej wartości 57 501 zł”.

Ordynator odchodzi
W kwietniu sytuacja na pediatrii skomplikowała się jeszcze bardziej. Pod koniec miesiąca wymówienie złożyła ordynator oddziału dr Małgorzata Wielopolska. W rozmowie z „Linią” tak komentuje powody swojego odejścia: – Zrezygnowałam, ponieważ nie jest tak, że za wszelką cenę trzymam się stołka. Bardzo zależało mi na tym oddziale, bo poświęciłam mu 20 lat życia. Niestety, dziś nie widzę możliwości współpracy z zarządem. Nasze kontakty w tej chwili mają formę coraz bardziej złośliwych pism, które między sobą wymieniamy. To niczego nie buduje. Złożyłam wypowiedzenie, bo nie chcę być odpowiedzialna za powolne staczanie się oddziału – mówi ze smutkiem szefowa pediatrii.

– Od początku nie podejmowano z nami żadnych konstruktywnych rozmów. Nie tworzymy dziś jako szpital żadnej struktury, nie ma planów czy wizji tego, co będziemy robić, czym się zajmiemy. We wszystkich znanych mi szpitalach takie spotkania odbywają się najrzadziej raz w miesiącu. U nas spotkań i rozmów w ogóle nie ma – ocenia sposób funkcjonowania szpitala dr Wielopolska.

Przed byłą już ordynator wypowiedzenia złożyli także lekarze: Narine Zatikyan, Beata Ślizawska i Artur Gadomski. Zwolniona wcześniej dr Nowakowska skończyła pracę, odchodząc 30 kwietnia na urlop. Dr Zatikyan, ostatnia z dotychczasowych specjalistów (choć tylko z pierwszym stopniem specjalizacji z pediatrii, bo drugi ma z chorób zakaźnych), kończy pracę w połowie maja. Z osób, które pracowały na oddziale, pozostają jeszcze na okresie wypowiedzenia dr Wielopolska i stażyści.

– Złożyłam do zarządu szpitala pismo, pytając, jak ma wyglądać dalsza praca oddziału. Pani prezes wyznaczyła mi termin rozmowy w tej sprawie na dwa tygodnie później. Nie ma dialogu. Ja nie widzę możliwości rozmowy z ludźmi, którzy w ten sposób postępują – tłumaczy ordynator. – Jeśli zarządowi nie uda się zatrudnić nowych lekarzy z drugim stopniem specjalizacji w dziedzinie pediatrii, grozi to utratą kontraktu z NFZ. Żeby oddział istniał, musi być zatrudnionych dwóch specjalistów z pediatrii – zwraca uwagę dr Wielopolska.

– Pozostaje też kwestia dyżurów. Koledzy, którzy odeszli, brali dyżury dodatkowo. Lekarze „z zewnątrz” nie mają takiego obowiązku. Obsadę dyżurową mam zapewnioną do połowy maja. Co będzie dalej? Wspominałam o tym kilkakrotnie w pismach do zarządu, ale dostawałam złośliwe odpowiedzi od osoby, która chyba nigdy nie pracowała z dziećmi – dodaje.

Ordynator pediatrii odnosi się też do kwestii przeprowadzonej na oddziale kontroli z NFZ. – Sprawa inspekcji jest używana do tego, by przedstawić nas jako złodziei państwowych pieniędzy. A my robiliśmy to dla dobra dzieci, które nie musiały leżeć z innymi chorymi. Dzięki temu bez stresu i długiego czekania miały robioną diagnostykę. Przebadane dzieci, które udało się zdiagnozować, to jest dobro, a nie zło. Dobremu szefowi firmy powinno zależeć na tym żeby, po pierwsze, nie obciążono nas żadną karą, a po drugie, żeby taki kontrakt podpisać, bo to było z zyskiem dla chorych i dla szpitala – twierdzi.

Starosta ufa pani prezes
Mimo kadrowych zawirowań obaw o możliwości zamknięcia oddziału pediatrii w szpitalu przy Batorego nie potwierdza nie tylko zarząd szpitala, ale
i powiatu. Jeszcze w marcu, ale już po złożeniu wypowiedzeń przez pediatrów, na sesji rady powiatu wicestarosta Paweł Rupniewski w obecności lekarzy, którzy uczestniczyli w posiedzeniu, zapewniał: – Zmiany, które są wprowadzane w Powiatowym Centrum Zdrowia, wynikają z konieczności przeprowadzenia restrukturyzacji. Ubolewam, że takie sytuacje jak ta się zdarzają, ale wiemy, że pani prezes ma doświadczenie w zarządzaniu szpitalem. Ma dużo większe kompetencje niż zarząd powiatu do tego, aby prowadzić taką placówkę i ocenić, czy zagrożenie na oddziale jest, czy go nie ma. I my musimy pani prezes ufać. Zapewniła nas, że nie ma zagrożenia ani jakichkolwiek planów, by oddział pediatrii w PCZ likwidować. Pracownicy też muszą zrozumieć, że nie stać nas już, by utrzymywać szpital w takim stanie, w jakim jest. Zmiany są konieczne – mówił Rupniewski.

Skrajnie inne stanowisko przedstawiła jednak krajowa konsultant w dziedzinie pediatrii prof. dr hab. n. med. Teresa Jackowska. W piśmie będącym odpowiedzią na skierowany do niej list byłych pediatrów z PCZ czytamy: „Działania szpitala zagrażają zdrowiu i życiu dzieci nie tylko hospitalizowanych, ale i mieszkających w Otwocku, okolicach i Warszawie”. Ale zarząd powiatu uznał jej opinię za bezpodstawną.

– Na jakiej podstawie konsultant to napisał? – pytał retorycznie starosta Mirosław Pszonka. – Żeby wyrobić sobie stanowisko, nie przyjmuje się zdania tylko jednej strony. Konsultant przed wydaniem takiej opinii powinien przyjechać tu, na miejsce, porozmawiać z panią prezes i wtedy wydać opinię. Pani prezes Romanow jest pierwszą osobą, która próbuje skruszyć beton i wieloletnie przyzwyczajenia. Włożyliśmy w szpital 60 mln zł. Jeśli nie podejmiemy zdecydowanych działań, to powiat pójdzie z torbami. Dlatego  działania pani prezes – deklarował starosta.

Prezes robi swoje
A co na to wszystko sama prezes PCZ? W rozmowie z „Linią” Henryka Romanow tak komentuje aktualną sytuację: – Pani ordynator Wielopolska bardzo nerwowo zareagowała na skutki kontroli, która objęła nadzorowany przez nią oddział. Jak wielokrotnie już mówiłam, kontrolą objęto pierwsze półrocze 2015 roku. Podczas niej specjaliści, lekarze pediatrii Narodowego Funduszu Zdrowia, zakwestionowali w materiale 92% wykonanych świadczeń. Jest to ogromna skala nieprawidłowości i zarówno ja, jako prezes spółki, jak i przedstawiciele Rady Nadzorczej Zgromadzenia Wspólników jesteśmy zaskoczeni postawą pani ordynator. Bezkrytycznie odnosi się ona do tych nieprawidłowości i nie uznaje faktów stwierdzonych podczas kontroli. Pani doktor tłumaczy, że było to robione dla dobra dzieci. Cóż, powiedzieć można wszystko. Tylko nie można tego niczym poprzeć, ponieważ po drugiej stronie przedstawiono twarde dowody. Kontrolerzy stwierdzili nieprawidłowości na skalę, która nie miała miejsca w żadnym innym oddziale na całym Mazowszu. Dla nas jest to sprawa, która kosztuje szpital – a więc nas wszystkich – ponad 300 tys. zł. Trwający konflikt, jest w moim odczuciu roszczeniową odpowiedzią lekarzy na wystąpienie pokontrolne NFZ. Władze spółki nie mogą dopuścić do nieprzestrzegania standardów umowy z NFZ
i utraty kontraktu.  – mówi prezes PCZ.

– Faktycznie, lekarze z oddziału pediatrii złożyli wypowiedzenia i nie czują się w obowiązku naprawy sytuacji czy chociażby zmniejszenia obciążenia finansowego, które spada na innych. Staraliśmy się negocjować wysokość kary z NFZ, aby była jak najniższa. Niestety, pani ordynator Wielopolska nie włączyła się w te rozmowy i trudne negocjacje. Spółka, dbając o świadczenie usług zdrowotnych na najwyższym poziomie, przyjmuje nowych lekarzy i nowe pielęgniarki. Od początku 2016 roku przyjęliśmy do pracy w PCZ 21 lekarzy. Odbudujemy również zespół lekarzy pediatrów – zapewnia.

Co będzie dalej z oddziałem pediatrii, gdzie od połowy maja miałaby pozostać wyłącznie doktor Wielopolska i stażyści? – Nie ma ludzi niezastąpionych, nie ma niszy, której nie można zapełnić. Jeżeli lekarze zdecydowali się odejść – mają takie prawo. Nie ma przymusu pracy w Powiatowym Centrum Zdrowia w Otwocku. Przyjmujemy nowe osoby. Szpital boryka się z wieloma trudnościami, między innymi z brakiem sprzętu i aparatury medycznej, ma kłopoty finansowe. Podjęliśmy się wielu działań naprawczych. Rozwiązaliśmy niekorzystne umowy, zlikwidowaliśmy „kominy płacowe”, rozszerzamy rodzaj i zakres świadczeń medycznych. Wszystkie działania zmierzają do poprawy jakości leczenia pacjentów. Władze powiatu dokładają starań, aby mieszkańcy Otwocka, Karczewa, Józefowa i okolicznych gmin mogli leczyć się w przyjaznym dla siebie szpitalu – tłumaczy prezes.

Z najnowszych informacji z maja br. wynika, że szpital zatrudnił nowego lekarza na oddział pediatrii. – To prawda – potwierdza prezes PCZ Henryka Romanow  i do- daje: – Mam codzienny raport dotyczący stanu liczbowego pacjentów przebywających na oddziale, podpisany przez dr Wielopolską. 6 maja (w dniu oddania tekstu do druku – przyp. red.) było na oddziale 12 pacjentów a lekarzy – pięciu.

W związku z tym nie mamy możliwości przyjęcia większej liczby lekarzy, bo na jednego lekarza przypada dziś właściwie dwójka dzieci. Nie możemy stwarzać takiej sytuacji, że jeden lekarz będzie przypadać na jedno dziecko. I dlatego na razie zatrudniliśmy na oddział jednego nowego lekarza. W miarę możliwości i w razie potrzeby będziemy wprowadzać następnych.

  • Anna says:

    Byłam w tym roku z córką na oddziale pediatryczny w Otwocku 10 dni. To jest istny koszmar. Chaos, zamieszanie, lekarze ż zewnątrz wieczorny obchód codziennie przez innego lekarza prowadzony i każdy przedstawia swoją teorię leczenia. Doktor prowadząca przychodzące do córki wstała mnie pytaniem : dzień dobry jak Filipek się czuje ma jeszcze biegunkę? Kompletnie nieprzytomna kobieta, kiedy ja zapytałam, że córka po antybiotyki dostaje biegunki i co teraz ponieważ bałam się że się odwodni na co Pani doktor że smiechem mi odpowiedziała: a co to mało biegunek mamy w szpitalu ? Może być jeszcze gorzej. To jest opieka lekarza ? Pan doktor przyjmujacy nas na oddział koło 80 letni pan niedoslyszacy i ledwo chodzący to jest opieka do małych dzieci ? A już opłata dla matki karmiącej piersią ( gdzie ustawa przewiduje darmowy nocleg, łóżko) w wysokości 50 zł za dobę to istny rozbój w biały dzień. Dodam że moje dziecko trafiło do Batorego z ZUMem a położono nas na salę ż dziewczynka kaszlaca, zasmarkana od której córka się zarazila wirusem RSV ( bardzo groźnym) i wpisali nas po 10 dniach do domu z dzieckiem z dużym kaszlem, katarem i następnego dnia trafiliśmy na oddział plucny dzieciecy w Otwocku na kolejne 10 dni gdzie opieka rewelacyjna dla matki karmiącej pokój z łazienką bezpłatny i co najważniejsze duża ilość personelu, lekarze non stop zaglądają dopytuja jak ż dzieckiem, znają historię choroby wiedzą o każdym dziecku wszystko. O oddziale przy batorym moglabym jeszcze duzo zlego napisac po tycj 10 dniach.

    • wioska says:

      mogliby w końcu przestać ściemniać, że coś tam w tym szpitalu można wyleczyć w sensownych warunkach i zamknąć go na wieki wieków, wprawdzie i ja się tam urodziłem i jedno z moich dzieci, brak mi jednak jakichś oporów, żeby to miejsce zniknęło z mapy Otwocka, bo generalnie mam doświadczenia tragiczno-traumatyczne, to co się tam wyprawiało jak moja żona poroniło woła o pomstę do nieba, nie będę jednak wracał myślami do tamtych wydarzeń, jedno z bardziej smutnych doświadczeń w życiu, bardzo pogłębione brakiem jakiejkolwiek empatii i organizacji ze strony tego szpitala i personelu, nie potrafią zorganizować tego sensownie to wynocha i tyle, pewne nadzieje dawało włączenie Otwocka do aglomeracji warszawskiej, nie obowiązywałyby już te powiatowe obowiązki i standardy, mogliby przestać oszukiwać ludzi, że mogą liczyć na jakąś opiekę szpitalną ze strony włodarzy powiatowo-gminnych bliżej niż w Warszawie, kopa w przyrodzenie wszystkim za to odpowiedzialnym i tyle, czasem przydałoby się, żeby ktoś tam się zachował po męsku i powiedział, jak jest, długi takie, że szkoda gadać, żenada po prostu…

  • olo says:

    Ludzie opamietajcie się!!! Przecież widać czarno na białym ze to z zarządem jest coś nie tak!! Jak sobie wyobrażacie funkcjonowanie pediatrii bez lekarzy! Zróbcie wszystko żeby „stary” personel został bo lekarzem pediatrii sie jest a prezesem sie bywa!! Narobi szkod i odejdzie!!

3 thoughts on “Pediatria potrzebuje lekarza”

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

You may use these HTML tags and attributes:

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

REKLAMA

REKLAMA