Ogórek przed PKP

W ubiegłym tygodniu otwocki dworzec kolejowy „zagrał” w filmie. Niemiecka ekipa realizowała w Otwocku film, którego akcja rozgrywa się w… Rosji końca XX wieku. – To miasto nadaje się  już  tylko do tego, żeby kręcić tu historyczne starocie i szpetne plenery udające zapyziałą rosyjską prowincję – skwitował jeden z gapiów obserwujących zamieszanie.

Pasażerka SKM-ki, która zatrzymała się we wtorek, 10 maja przed południem przy peronie otwockiego dworca, z zadowoleniem podbiegła do stojącej na postoju samotnej taksówki, gotowa „ładować się” do środka. – Halo, tutaj zapraszamy! – zawołali kierowcy z otwockiej Ósemka Taxi, parkujący nieco z tyłu. Natychmiast zostali obrzuceni zdziwionym spojrzeniem, zdającym się mówić, że nieładnie przeszkadzać konkurencji. – Chyba, że chce pani płacić w rublach! – wybuchnęli śmiechem.

Kobieta dopiero wówczas spostrzegła, że taksówka, którą wybrała, to stara, czarna wołga z naklejką „Taxi Zwiezda”, na rosyjskich numerach rejestracyjnych. Był to jeden z pojazdów, które sprowadzono do Otwocka na potrzeby filmu „I miss you”, realizowanego w Polsce dla niemieckiej telewizji.

– Gramy tu sceny rozgrywające się na dworcu w rosyjskim mieście Pietrozawodsku, stolicy kraju Karelii, w północno-wschodniej części Rosji – tłumaczy Piotr Majorkiewicz, odpowiadający za lokację, czyli wybór planów zdjęciowych. – Z różnych przyczyn niemiecki producent filmu nie chciał realizować zdjęć w Rosji. Dlatego pasujących plenerów i obiektów postanowiliśmy szukać w Polsce – dodaje.

Akcja tego fabularnego, choć opartego na faktach, filmu rozgrywa się pod koniec lat 90. XX wieku. Stąd obecność w Otwocku kilku wiekowych aut takich jak: Łada 2105, Łada Niva, Fiat 125, autokar Jelcz czy wspomniana Wołga M-21. Film opowiada historię niemieckiego małżeństwa, które nie mogło mieć dzieci i starało się o ich adopcję w Rosji. Ich losy opisane potem w książce, teraz zainspirowały filmowców.

Po stronie polskiej producentem jest Pokromski Studio – firma specjalizująca się w usługach i koprodukcji filmów dokumentalnych oraz fabularnych z partnerami z Europy Zachodniej, a przede wszystkim Niemiec.

– Cieszę się, że tu trafiliśmy z planem, ponieważ mi te strony są dość bliskie, sam pochodzę z Falenicy – opowiada Mikołaj Pokromski, jeden z szefów studia. – „I miss you” to produkcja dla niemieckiej telewizji, z niemieckimi aktorami. Gra w niej kilku polskich statystów, więc nie spodziewam się, by film trafił kiedyś do polskich widzów. Realizujemy jednak też inne projekty, jeden z najnowszych to „Maria Curie” z Karoliną Gruszką, Izabelą Kuną i Danie- lem Olbrychskim. Już dziś gorąco polecam! – dodaje.

REKLAMA

REKLAMA