Powiat płaci i zastanawia się nad kredytem

Ulice Batorego i Kraszewskiego to chyba najdroższe drogi w Otwocku. Powiat zapłacił właśnie 4 mln zł za zaległe faktury firmie Eurovia Polska, która je wyremontowała. – Firma sądownie wyegzekwowała od nas zapłatę, ale teraz my występujemy do sądu o odszkodowanie. Ubiegamy się o 18,5 mln zł za niedotrzymanie terminu robót i usuwanie usterek – mówi starosta Mirosław Pszonka. Problem w tym, że kasa powiatu świeci teraz pustkami.
W sporze o wykonawstwo ulic Batorego i Kraszewskiego na razie górą jest Eurovia
W sporze o wykonawstwo ulic Batorego i Kraszewskiego na razie górą jest Eurovia

To była bardzo droga inwestycja. Sześć lat temu rozstrzygnięto przetarg na przebudowę powiatowych ulic Batorego i Kraszewskiego w Otwocku. Kryterium wyboru wykonawcy inwestycji stanowiła w stu procentach cena. Najniższą, 4 114 673,55 zł, zaproponowała duża, znana na rynku firma Eurovia Polska SA, która przebiła ofertę dwóch kontrkandydatów.

Zakres prac obejmował przebudowę całej ul. Batorego od wjazdu do szpitala, przebudowę na rondo skrzyżowania ulic: Batorego, Warsztatowej i Kraszewskiego oraz budowę ul. Kraszewskiego do ronda przy ul. Mieszka I. Inwestycja miała być finansowana z trzech źródeł: budżetów powiatu i miasta (miały pokryć po 25 proc. całej potrzebnej kwoty) oraz dofinansowania z Narodowego Programu Przebudowy Dróg Lokalnych (pozostałe 50 proc., czyli 2 520 930 zł). We wrześniu 2010 roku powiat podpisał umowę na przekazanie przez wojewodę dotacji na dofinansowanie projektu.

Powiat stracił dotację – płaci połowę
Prace drogowe miały zakończyć się 30 listopada 2010 roku. Od oddania inwestycji w terminie zależało, czy wojewoda przyzna dotację. Jednak pieniądze nigdy nie zostały wypłacone, a wojewoda rozwiązał umowę z powiatem. Wszystko przez to, że remont nie zakończył się ani 30 listopada, ani nawet 28 grudnia, choć do tego dnia wojewoda przedłużył ostateczny termin ukończenia inwestycji.

Powiat stracił dotację. Wtedy zaczął się ciągnący się sześć lat spór z Eurovią. Firma otrzymała jedynie część ustalonej kwoty (ok. 2,5 mln zł pochodzące ze środków powiatu i budżetu Otwocka, który przekazał 1 260 465,86 zł). Powiat nie chciał wypłacić reszty, wskazując ponad 200 usterek, które, według drogowców należało niezwłocznie usunąć. Sprawa znalazła się w sądzie. W kolejnych latach zarząd powiatu pytany o ulice Batorego i Kraszewskiego, powtarzał, że w sądzie toczą się sprawy mające rozstrzygnąć, kto ma rację.

Sąd każe zapłacić
Wreszcie 9 lutego 2016 roku zapadł ostateczny wyrok. Sąd nakazał władzom powiatu wypłatę firmie Eurovia pozostałych należności za wykonane pracę. – Prawomocny wyrok został wydany przez Sąd Apelacyjny w Warszawie – potwierdza w rozmowie z „Linią” Małgorzata Nowakowska, manager ds. komunikacji w firmie Eurovia Polska SA. – Wyrok ten utrzymał w mocy decyzję Sądu Okręgowego w Warszawie z 27 czerwca 2014 roku. Obydwa wyroki sądów, zarówno pierwszej, jak i drugiej instancji, dotyczą sprawy, która toczyła się z powództwa Eurovii przeciwko powiatowi otwockiemu. Chodziło o zapłatę kwoty 2 520 930 zł wraz z odsetkami ustawowymi liczonymi od 17 listopada 2011 roku do dnia zapłaty. Eurovia dochodziła też zwrotu kosztów procesu w łącznej wysokości 107 217 zł. Wszystkie wymienione należności zostały zasądzone na rzecz firmy prawomocnymi wyrokami – dodaje.

Przedstawicielka firmy realizującej otwocką inwestycję potwierdza, że zasądzone pieniądze w całości trafiły już na konto Eurovii. Dodaje też, że wspomniany wyrok sądu apelacyjnego był prawomocny, więc powiat nie mógł się od niego odwołać. Zasądzona należność główna w wysokości 2 520 930 zł stanowiła około połowy zapłaty należącej się firmie za wykonane prace drogowe. – Pozostałą część wynagrodzenia Eurovia otrzymała od powiatu otwockiego w czasie realizacji robót. Wyrok sądu apelacyjnego z lutego został wykonany, Eurovia otrzymała całe należne jej wynagrodzenie, wobec czego – z naszego punktu widzenia – sprawa przebudowy ul. Batorego jest zamknięta. Ulica przestała być placem budowy 14 października 2011 roku, kiedy nastąpił odbiór robót umożliwiający wystawienie faktury końcowej. W 2011 roku Eurovia usunęła wszystkie usterki, za które odpowiadała – utrzymuje Małgorzata Nowakowska.

18,5 mln zł za ponad 200 usterek
Odmiennego zdania jest starosta otwocki Mirosław Pszonka.

– To prawda, że Eurovia wygrała proces, wyrok jest ostateczny. Pieniądze zostały przejęte przez komornika (chodzi o ok. 2,5 mln zł plus ok. 1,2 mln zł odsetek oraz kosztów procesu). To jest jednak pierwszy etap naszej walki z Eurovią. Bo my już dawno złożyliśmy do sądu inny wniosek. Dotyczy on zapłaty kar umownych za zwłokę w usuwaniu wad i usterek oraz zwłoki w przekazaniu do użytku, a także pozbawienia wykonalności w całości tytułu wykonawczego wyroku sądu okręgowego na kwotę 2 520 950 zł. I to jest kwota dużo wyższa od tej, którą odzyskała Eurovia. Występujemy bowiem o ok. 18,5 mln zł. Sąd podjął temat, został powołany w tej sprawie biegły. Mam  nadzieję, że sprawa nabierze rozpędu, niebawem trafi na wokandę
i zostaną przesłuchani świadkowie – mówi starosta.

W rozmowie z „Linią” Mirosław Pszonka zapewnia, że powiat ma świadków na to, iż firmie Eurovia w ogóle nie zależało na ukończeniu inwestycji w terminie. – My robiliśmy wszystko, żeby prace zostały wykonane w ustalonym terminie, podsyłaliśmy nawet podwykonawców do pomocy. Ale
z tamtej strony brakowało zainteresowania: nie było przygotowanego frontu robót, na miejscu nie było specjalistów. Nie wiem, dlaczego tak się działo. Może powodem było to, że przetarg był rozpisany na 5 mln zł, a gdy podpisaliśmy umowę na 4 mln zł, przedstawiciele firmy zapukali do drzwi
powiatu i zażądali dodatkowego miliona? My się na to nie zgodziliśmy – zastanawia się starosta.

Mirosław Pszonka dodaje, że ma nadzieję na orzeczenie sądu, tym razem korzystne dla powiatu, które zapadnie, jeżeli nie w tym, to w przyszłym roku. – Jestem przekonany, że to, co zapłaciliśmy, zostanie powiatowi zwrócone. Będzie- my egzekwować odszkodowanie za niewykonanie robót w terminie, który i tak był dla Eurovii specjalnie wydłużany. Drugi pozew dotyczy odszkodowania z tytułu nienaprawionych usterek. Było ich aż 243, ale firma w ogóle nie usuwała tych defektów. Dopiero ostatnio, gdy sprawa nabrała tempa w sądzie, wzięła się do pracy. Nie dalej jak kilka tygodni temu pracownicy firmy naprawiający odwodnienie byli bardzo widoczni na ulicach Kraszewskiego i Batorego. Było ich chyba nawet więcej niż wtedy, gdy prowadzili inwestycję – twierdzi starosta.

– Niestety ubolewam nad tym, że o kryterium wyboru firmy decydowała w zasadzie  cena. Firma z Otwocka zaproponowała wtedy kwotę o 300 tys. zł wyższą. Eurovia był najtańsza. Jestem przekonany, że gdyby remontem zajęła się lokalna firma, dziś niemielibyśmy takich problemów. Ale nam wtedy wydawało się, że Eurovia to potężna firma, dla której taka robota jak ta w Otwocku to drobiazg. Okazało się, że z takich czy innych powodów nie była w stanie się z niej wywiązać. Teraz mam nadzieję, że będzie musiała za to zapłacić – podkreśla Pszonka.

Kolejny kredyt?

Faktem jest, że inwestycja, która miała kosztować 5 mln zł, pochłonęła już 6,5 mln zł. Powiat, który przeznaczył na nią ok. 1,25 mln zł, wydał już 5,25 mln zł. 4 mln zł, które zabrał komornik, były zarezerwowane na wydatki bieżące. Powiat już zakłada, że teraz będzie musiał zaciągnąć kolejny kredyt długoterminowy w wysokości do 4,2 mln zł. Projekt uchwały w tej sprawie rada powiatu przyjęła 17 maja.

O tym, czy faktycznie kredyt będzie niezbędny, a jeśli tak, to w jakiej wysokości, zdecydują wyrok sądu w sprawie odszkodowania i tempo sprzedaży majątku powiatu. – Gdybyśmy wygrali proces sądowy w tym roku, mogłoby okazać się, że nie musimy zaciągać kredytu – mówił na posiedzeniu komisji budżetowej skarbnik powiatu Wiesław Miłkowski.

– Z rozmów z prawnikiem wynika – kontynuował skarbnik – że w przypadku wygranej kwota, którą zapłaciliśmy, albo wróci do nas, albo sąd uzna, że te pieniądze rzeczywiście należą się firmie. Ale nasze odszkodowanie za niedotrzymanie terminu i usterki jest jeszcze wyższe – dodaje skarbnik. – Oczywiście sąd weźmie pod uwagę stan techniczny drogi po orzeczeniu powołanego w tej sprawie biegłego. Może wtedy okazać się, że trzeba będzie doliczyć jeszcze koszty poprawek, odtworzenia itd. Zobaczymy, jaka będzie decyzja sądu, ale myślimy, że jest jakaś nadzieja na korzystne zakończenie sprawy – podsumowuje.

Zdaniem starosty kredyt może okazać się też zbędny, gdyby udało się sprzedać nieruchomości, które są w planie budżetowym. Jeśli jednak powiat zaciągnie kredyt, to będzie go spłacał do 2031 roku. Wskaźnik zadłużenia powiatu wyniesie przez to 38 proc., ale według skarbnika, sytuacja powiatu pod tym względem się nie pogorszy. Przeciwnie, dzięki systematycznej spłacie kredytów i wpływom do budżetu będzie lepsza, bo do niedawna wskaźnik zadłużenia wynosił prawie 50 proc. Czyli choć nie jest dobrze, nie jest też źle?

  • marlena says:

    budowa za 4 miliony, a powiat chce 18 milionów odszkodowania? co to za dziwna matematyka?
    przy okazji: skoro dotychczasowy spór z eurowią ciągnął się 6 lat, to jakim cudem sprawa założona przez p. Pszonkę ma się skończyć już w tym roku?

  • robi says:

    wydaje mnie się że nici z odszkodowania, jakoś mnie to nie dziwi

2 thoughts on “Powiat płaci i zastanawia się nad kredytem”

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

You may use these HTML tags and attributes:

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

REKLAMA

REKLAMA